Posts tagged ‘fotografia’

25 marca 2014

Przeterminowany analogowy czas…

tumblr_n2yegorrJv1s9w60so1_500

16 września 2012

Z powrotem w Dymie analogowo

No i znów wracamy w te same miejsca. Co prawda chciałoby się znaleźć coś nowego i do tego też przyjemnego i ładnego. No, ale to nie takie proste. Czyżby nasze wymagania były za wysokie? No nie wiem. Swoją drogą pcha człowieka w stare miejsca. Dlatego wracamy do Dymu.

Z pewnością palma przyciąga…

Ile to już razy fotografowałem to okno i zawsze gołąb tam siedzi!

 Do kawy obowiązkowo musi być coś słodkiego. Zawsze mamy coś ze sobą, tym razem owoce goi w czekoladzie.

Letnie torby i czapka z daszkiem.

Mój Dzikus Śródziemnomorski śmieje się na myśl o morskich wakacjach.

Tuż obok, za barem Pan w muszce.

Zdjęcia zostały zrobione aparatem Exakta VX1000 na filmie Ilford fp4 125 ASA.

24 stycznia 2012

Artyści w Paryżu

Mówi się, że Paryż to miasto artystów. Nie bez powodu zresztą. Mówią, że w Paryżu chodzą w beretach – i to też jest prawda :)

Lubię ten klimat, bo świadczy o tym,  że to miasto nie zerwało z przeszłością. Na każdym kroku czuje się historię obecną w ludziach, architekturze, witrynach, kawiarniach i restauracjach.

Ostatnie zdjęcie – moje ulubione. To już inny typ artysty – kelner, ale o paryskich kelnerach napiszę w osobnym wpisie, bo to już zupełnie inna historia.

4 lutego 2011

Przedziwny Kraków

Pozostaję w klimacie krakowskim, ale tym razem trochę inaczej. Mały spacer po Starym Mieście i odkrywanie starych i nowych miejsc w innym spojrzeniu.

30 stycznia 2011

Niedzielny Kraków

Od wielu lat w każdą niedzielę roku na ul. Grzegórzeckiej w Krakowie, odbywa się targ staroci. Zwany przez, niektórych „Pod Halą” – zapewne od pobliskiej hali targowej. Jak to na każdym pchlim targu, można tu znaleźć praktycznie wszystko. Wystarczy cierpliwie szukać i odwiedzać to miejsce co tydzień.

Klimat targu w pełni oddaje krakowskie nastroje i to, co mieszkańcy tego miasta lubią najbardziej, czyli antyki. Kto się zna i kto się nie zna, może trafić na coś wartego uwagi. Warto też zwrócić uwagę na spory asortyment retro rowerów, prezentowanych tuż przy ul. Grzegórzeckiej. Dostawa prosto z Holandii. Sam kupiłem tutaj 2 rowery, parę lat temu.

Chodzimy tam nie tylko, żeby coś kupić, ale przede wszystkim dla tych „prawdziwych” ludzi. Z tekstów zasłyszanych „Pod Halą” z powodzeniem można by napisać świetną książkę. Kiedy tylko wyjdzie słońce i robi się cieplej, sprzedawcy robią się jakby na wielkim luzie. Doceniając każdą sekundę ładnej pogody. Potrafią się cieszyć, pomimo tego, że niewiele mają.

20 stycznia 2011

„Zaopatrzenie” na Krakowskim Kazimierzu

Tak się akurat złożyło, że byliśmy na kawie i spacerze w niedzielę na krakowskim Kazimierzu. No, a to przecież dzień handlowy na Placu Nowym. Tak mnie coś tknęło, by ująć, to wszystko przez pryzmat tabliczki „Zaopatrzenie”. Zatkniętej za szybę zielonej Nyski tuż przy straganach z towarem rozlicznym.

6 stycznia 2011

Nowa i „stara” fotografia

Czasem czytam na różnych stronach o nowinkach w fotografii cyfrowej. Co rusz, pojawiają się nowe modele aparatów z jeszcze większymi możliwościami. Wszystkie te nowości są naprawdę wspaniałe i oznaczają, że ta dziedzina rozwija się bardzo dynamicznie. Ciekawą sprawą jest, że niektórzy producenci wzorują się na rozwiązaniach i wyglądzie aparatów analogowych. Co uważam za właściwy kierunek. Design nie musi być kosmiczny i kolorowy. Aparat o klasycznym wyglądzie zawsze będzie modny.

I tak z pełną głową nowych możliwości technicznych cyfrówek XXI wieku, wyjąłem z szafki mój stary dobry aparat Nikon F3. Nie wiem, co w tym jest, ale jakoś ta mechanika do mnie przemawia. Żadnych bajerów tylko podstawowe funkcje – czas, przysłona i ręcznie ustawiana ostrość. I do tego ten dźwięk migawki. Nie da się go pomylić z cyfrówką. Tak sobie myślę, że warto czasem i taki sprzęt wziąć do ręki i zrobić parę fotek. Takie zdjęcia mają to coś, czego aparat cyfrowy nie ma. Może to jest to zastanowienie, czy zdjęcie będzie dobre i czy warto je zrobić. Kiedy nie mamy ograniczeń kliszy fotograficznej, często nie myślimy tak mocno o pojedynczym zdjęciu.

Zdjęcia Miniaków – specjalnie dla Mimi :)

10 grudnia 2010

Moulin Rouge & Pigalle | PARIS

Kabaret „Czerwony Młyn” to jeden z symboli Paryża. Kręci się nieprzerwanie od 1889 roku i zaprasza na szalone występy. Plac Pigalle i okoliczne uliczki zwane są paryską dzielnicą Czerwonych Latarni, która w  nocy staje się zupełnie innym miejscem niż za dnia.

2 grudnia 2010

Mysza Marrons

„Najlepsze kasztany są na placu Pigalle…” – to zdanie pewnie każdy zna. Jednak nieustraszona Mysza Marrons postanawia to sprawdzić na własną rękę. Nie bardzo dowierza w słowa Hansa Klossa. A właściwie to nie bardzo wie, kto to J-23 i takie tam. Ma swój zupełnie inny świat.

Pierwszy dzień w Paryżu. 26 listopada 2010 roku, godzina 15:01, stacja metra „Pigalle” – Myszu mówi – Pewnie pieką tu kasztany.  I faktycznie tuż przy stacji metra, uliczny sprzedawca przypieka kasztany na koksowniku, który stoi w wózku z supermarketu.

– Nie pachną, tak jak powinny! Dobre kasztany podczas pieczenia powinny pięknie pachnieć, a te nie pachną! – woła Mysza.

Mysza Marrons, oprócz kasztanów, lubi wielkie paryskie kamienice z starymi windami, które działają bez ustanku od ponad 100 lat. No i kocha sam Paryż.

Mysza Marrons lubi te małe i wąskie windy, w których jest miejsce na dwie osoby i torbę makaroników z Laduree i nic więcej.

Mysza Marrons lubi otwierać i zamykać kratę w windzie i lubi, kiedy ktoś za nią naciska numer piętra i przywołuje windę na piętrze. Może boi się czerwonego guzika?

Dzień drugi. 27 listopada 201o roku. Ruszamy na Montmartre w poszukiwaniu najlepszych kasztanów.

Ostrzenie pazurków przed porcją kasztanów.

Niezawodna intuicja i znajomość tematu, przywodzi Myszę Marrons na Plac des Abbesses w 18 dzielnicy Paryża, gdzie akurat trwa świąteczny kiermasz i gra orkiestra. Plac tonie w świątecznych światełkach.

Jest! Pierwszy sprzedawca kasztanów. Idziemy sprawdzić, jaki towar oferuje. Niestety Monsieur nie ma najlepszego sortu. – No i nie pachnie, tak jak powinno! – mówi Mysza Marrons.

Ale, Mysza Marrons coś zaczyna się kręcić w kółko. Coś się dziwnie zachowuje. Coś wywęszyła.

– Te pięknie pachną! Prawdziwe marronsy! – woła Mysza Marrons, a miła Pani pyta:

– Madame s’il vous plaît? Kupujemy porcję świeżo uprażonych i pachnących kasztanów.

Oto Mysza Marrons, która uciekła na skraj placu des Abbesses. Z kasztanem w buzi, czarnymi łapkami od rozłupywania spieczonych skórek, zagląda do torebki po następnego gorącego kasztana.

Z torebką gorących kasztanów i szczęśliwą Myszą Marrons, ruszamy dalej na kiermasz na Placu des Abbesses. Malutkie marzenie Myszy zostało spełnione.

19 listopada 2010

Co z tym Krakowem?!#$! Część druga!

14 listopada to świąteczny dla nas dzień! W tym roku był naprawdę bardzo ciepły, bo aż 20 stopni. Idealna pogoda na spacer po Krakowie, a potem espresso w ogródku, by wygrzać się w jesiennym słońcu.

Idąc na krakowski Rynek zastanawialiśmy się, czy będzie można znaleźć wolne miejsce, bo przecież pogoda wspaniała! Ile radości daje nam słońce w ten listopadowy dzień.

Na Rynku tłumy ludzi. Spacerują, sztukmistrzów pantomimy oglądają, miejsca w kawiarniach szukają. Nikt nie chce siedzieć w środku. Niestety ogródków na zewnątrz jak na lekarstwo – było ich może pięć. Co za świat. Pogoda iście wiosenna, a nie ma gdzie usiąść. Widać tylko czatujących przed ogródkami miłośników słońca.

I jeszcze coś. Coś źle się dzieje w starym Krakowie – restauracja Redolfi zamknęła okiennice i chyba też swoją działalność…

W związku z małymi szansami na miejsce przy Rynku, udajemy się na Zaułek Niewiernego Tomasza, gdzie spodziewamy się ogródków i fajnej atmosfery tego małego zakątka na starym mieście. Nic bardziej mylnego. Posprzątane! Stoliki i krzesła skrzętnie wywiezione i tylko samotny gołąb spaceruje po chodniku. Kawiarnie zapraszają do środa, no bo przecież już prawie zima! Więc krzesełek nie ma!

Ehh… Co było robić – zamawiamy espresso i cappucino, wynosimy sobie dwa krzesła przed lokal i rozkoszując się dobrą kawą, cieszymy się tą piękną i słoneczną pogodą. Na klombie tuż obok nas, przysiadła rodzinka, która też nie miała ochoty kryć się pod dachem.

Rozkoszując się dobrą kawą, obserwujemy zdziwione miny turystów, którzy mając w pamięci letnie ogródki w tym miejscu, zawiedli się tej pięknej niedzieli.

Panie i panowie restauratorzy – warto wyjść do słońca skoro świeci nam w listopadowe dni! Niestety w Krakowie nie wszystkim się chce… Co z tym Krakowem?

Zobacz także: Co z tym Krakowem?!#$!

17 listopada 2010

Vintage – Oldschool Bicycles

Stare rowery mają to coś. Podobnie jak stare aparaty fotograficzne. Lubię ich różnorodność i nietuzinkowe rozwiązania techniczne. No, ale najbardziej lubię ich styl!

Zdjęcia powyżej pochodzą z starego dobrego negatywu Fuji Reala bez obróbki cyfrowej. Aparat Nikon F3 + Nikkor 50mm/1,4.

Zdjęcia poniżej wykonane aparatem Leica D-Lux 4.

 


16 listopada 2010

Kraków, Kazimierz, stary negatyw i Zorki 4

Aparat cyfrowy daje ogromne możliwości. Nieskończona ilość zdjęć, obróbka na komputerze – to wszystko jest naprawdę wspaniałe. Lubię te swoje cyfrówki. Zwłaszcza jeżeli kojarzą mi się z klasycznymi aparatami analogowymi, choć nie bardzo lubię to określenie. Kiedyś na aparat fotograficzny nie mówiło się analogowy – mnie to się i tak kojarzy z liczbami i według mnie nie pasuje. No, ale nadeszły nowe czasy i tak już jest. W przyszłym roku do sprzedaży ma wejść aparat cyfrowy, który wygląda jak model z lat 60-tych: Fujifilm FinePix. Czyli jednak powrót do korzeni fotografii. I to mi się bardzo podoba!

I dlatego pomimo wielu zalet fotografii cyfrowej, wciąż mam ogromny sentyment do klasycznych aparatów fotograficznych. Do negatywów i tej całej metalowej mechaniki w środku. Dźwięk płóciennej migawki i ciężar metalowej obudowy w ręku. Totalna prostota budowy i funkcji staje się w obecnych czasach czymś pożądanym. Aparaty analogowe mają w sobie, jak to nazywam „duszę”. Cyfrówka ma jej jakby sporo mniej.

Tak się zdarzyło, że w moim Zorki 4 był sobie film czarno – biały, na którym były zdjęcia zrobione w ciągu chyba z 6-ciu lat. Wstyd przez tyle miesięcy nie skończyć filmu – no właśnie – cyfrówki!

Przyszedł więc czas najwyższy, aby wywołać negatyw i zobaczyć co z tego wyszło.

Zdjęcia wykonane na m.in. krakowskim Kazimierzu, krakowskich Wodociągach podczas dni otwartych przy okazji Nocy Muzeów.

Aparat Zorki 4, Orion – 15 28mm/6, ILFORD FP 4 Plus 125, a nie jak pisałem w „Tak trudno się pożegnać” – Agfa APX 25. Są to pierwsze zdjęcia na tym negatywie. Ekspozycja była ustawiana za pomocą punktowego światłomierza Digital Spot Meter Pentax, który już został sprzedany… Natomiast ekspozycja dla ostatnich klatek była ustawiana „na oko” – galeria wkrótce.

 


10 listopada 2010

Co z tym Krakowem?!#$!

Jest taka kamienica – dawna oranżeria na ulicy Karmelickiej w Krakowie. Wpisana do „ZESPOŁY I OBIEKTYZ TERENU MIASTA KRAKOWA WPISANE DO REJESTRU ZABYTKÓW”. Dobre parę lat temu była tam jeszcze  całkiem urocza kwiaciarnia. Kamienica według mnie jest jedną z ładniejszych w Krakowie. Piękna witryna – idealna dla galerii, ekskluzywnego sklepu lub klimatycznej kawiarni. I do tego ten wielki napis No 66. Niestety od kwiaciarni i od dobrych paru, a i może 5 i więcej lat, służy jako słup ogłoszeniowy. Piękne stalowe drzwi już zupełnie są niewidoczne pod grubą warstwą plakatów reklamujących szkoły tańca, imprezy w klubach, kupię, sprzedam, wynajmę, itp. Za to tuż obok nadbudowano starą kamienicę betonem i szkłem na 4 piętra. Kamienica na ul. Karmelickiej 66a stoi wciśnięta, jakby nie na swoim miejscu w samym centrum starego Krakowa. Powiedzcie mi, co z tym Krakowem??

Zdjęcia pochodzą z aparatu analogowego, którego nie udało mi się sprzedać, więc pozostanie już ze mną na zawsze. Zresztą szkoda się rozstawać. Nikon F3 + Nikkor 50mm/1,4.

7 listopada 2010

PKS-em do Bielska

Z przyczyn obiektywnych nie jechaliśmy do Bielska naszym autem. Pozostał nam autobus. Wyprawa zaczyna się od dworca PKS w Wadowicach – pierwsze zdjęcie – karmienie miejskiego ptactwa :0

A co było dalej, to już w pozostałych zdjęciach.

Kolejny raz Bielsko nas bardzo miło zaskoczyło. Zdjęcia są poukładane chronologicznie.

Akurat tak się złożyło, że w dniu naszej wizyty w Bielsku, miało miejsce otwarcie boutique Anny Drabczyńskiej w nowym miejscu. A, że jest to dobra znajoma naszych gospodarzy Kasi i Marka, mieliśmy okazję wpaść do Ani na chwilkę. Miejsce powinno stać się obowiązkowym punktem każdej osoby odwiedzającej Bielsko i chcącej być on – style.

Zaglądnijcie tu koniecznie: Studio Mody Anna Drabczyńska, ul. Zaułek 3, Bielsko Biała.

No, a Mimi zachorowała tam na taką jedną kapkę :) A mnie znów nie udało się zjeść kremu sułtańskiego w „Delicjach”.

4 listopada 2010

Znad morza | Świnoujście

Tak bardzo lubię te morskie klimaty. Tym razem prezentuję serię fotek,  takich zrobionych w biegu, w kolejce na prom, na zakupach i w kafejce. Wszystkie zrobione przy okazji wizyty w Świnoujściu oraz niemieckim miasteczku Ahlbeck. Odkryciem była kawiarnia z świetnym espresso – tuż przy nadbrzeżu w Świnoujściu, o której będzie osobny wpis, ale to już następnym razem.

Coś mnie tknęło, aby wrócić do zdjęć czarno – białych. Nie ma co, to klasyka! Według mnie dobrze oddają klimat listopadowych dni.

25 października 2010

Twin Peaks – cz. 2

„Kiedy tu weszłam – do gospody R&R – Norma nalała mi zaraz filiżankę kawy. Doskonale. Powiedziałam jej, że chcę popisać sobie trochę na osobnieniu, takie różne rzeczy do szkoły, więc zamiast przy kontuarze siądę w boksie z tyłu”.

Grill Bar w Jaszczurowej – „Restaurant R&R in Twin Peaks”

 

„Pomagałam Normie wyciągać jedzenie z piecyka, kiedy przyszła Josie Packard.

W czasie ich szybkiej wymiany zdań Norma trochę się zdenerwowała, była poruszona. Przywołała mnie i wyjaśniła, że Josie zawracają głowę w fabryce z powodu jej angielskiego… Widać było, że jest tym zażenowana.

Powiedziałam jej, że bardzo chętnie udzielę jej lekcji angielskiego, jeśli będzie chciała. „

Inscenizacja w garażu w domu – „Packard Sawmill”

 

Inscenizacja w garażu w domu – „Packard Sawmill”

 

Inscenizacja w garażu w domu „Packard Sawmill”

 

„Oto niektóre rzeczy, które mi powiedziała. Że czasem las jest miejscem, w którym uczymy się spraw i uczymy się samych siebie. Kiedy indziej las jest miejscem przebywania innych stworzeń i wtedy nie jest dla nas”.

Las i potok w Jaszczurowej – „Ghostwood National Forest”

 

Kładka nad potokiem na zachód od domu w Jaszczurowej – „Ghostwood National Forest”

 

„Przede wszystkim postanowiłam dojść do porozumienia z Hornesami. Uświadomiłam sobie, będąc tam ostatnim razem, że Johnny wyglądał bez życia, pozostawiony sobie. Smutne. Zaproponowałam im więc, że będę mu udzielać korepetycji. „

Gospoda góralska w Żywcu – „Great Northern Hotel”


Drewno do kominka przed Gospodą góralską w Żywcu„Great Northern Hotel”

 

Gospoda góralska w Żywcu – „Fireplace at Benjamin Horne’s Office at Great Northern”

 

Gospoda góralska w Żywcu„Great Northern Hotel”

 

Aranżacja w garażu w domu – „Phone – Leiland Palmer get message about Laura…”

 

„Do tego właśnie chciałam wrócić – Bobby Briggs. Widujemy się, jak chłopcy i dziewczęta kiedy są w szkole średniej. Dziwne. Spotykam się teraz częściej z Donną, która chodzi z Mikiem. Myślę, że jest szczęśliwa, ale przypominają mi obydwoje reklamę jakiejś gumy do żucia: Szczęście i ambicje, sport i nauka, tratata”.

Samochód na światłach przed wiaduktem w Świnnej Porębie – „Bobby and Mike in the car”

 

Stacja benzynowa Shell w Jaszczurowej – „Big Edd’s Gas Farm”

 

Stacja benzynowa Shell w Jaszczurowej – „Big Edd’s Gas Farm”

 

„Zadzwoniła właśnie Ronette z pracy, żeby powiedzieć, że chociaż jest to mój wolny dzień, będzie miała pomoc dopiero wieczorem, a bardzo potrzebuje jeszcze kogoś przy ladzie… Czy nie miałabym nic przeciwko temu, żeby przyjść?

Innymi słowy: powiedz wszystkim w domu, że będziesz pracować do późna; w chacie w lesie jest party z Leo i Jacquesem”.

Grill Bar w Jaszczurowej – „Fan in the Palmers Family Residence”

 

Zlot miłośników Harleyów w Żywcu – „Laura and James Harley – the last ride”

 

Grill Bar w Jaszczurowej – „Leo Johnson drugs and boots hide”

 

Porzucona ciężarówka – „Leo Johnson’s Truck”

 

Ognisko przy domu w Jaszczurowej – „Jacques Reno Hut”

 

Aranżacja w garażu w domu – „Inside Jacques Reno Hut”

 

„Burned oil – traincar”

 

ZOBACZ TAKŻE:

My Zorki blog: Twin Peaks – cz. 1
Bo Mimi blog: Twin Peaks część I i Twin Peaks część II

 

Cytaty pochodzą z książki „Sekretny Pamiętnik Laury Palmer”  Jennifer Lynch

17 października 2010

Odkrywanie Bielska

Jakiś czas temu byliśmy u naszych znajomych w Bielsku – Białej. Było bardzo sympatycznie i miło. Odwiedziliśmy parę ciekawych miejsc, które już na stałe wpisują się w nasze „musisz tu być”. Jednym z nich jest kawiarnia tuż przy samym zamku o nazwie „Delicje”. Tu jakby się czas zatrzymał w latach 80-tych. Nic w tym złego – Kryształ wiślany, Krem sułtański, lody na śmietanie i podobno najlepsze espresso w mieście. Takie miejsca robią prawdziwy klimat, zwłaszcza jeżeli można tam dostać coś pysznego.

Bielsko to bardzo ładne miasto!

6 października 2010

Driftwood Buoys { Piran }

Wieczorami w Piranie, siadaliśmy przy latarni morskiej na białej ławeczce, by obserwować wpływające kutry i jachty do mariny. To było nasze ulubione zajęcie. Natchniony widokami z portu i całej naszej śródziemnomorskiej wyprawy, stworzyłem kolejną kolekcję boi z drzewa wyrzuconego przez wodę – driftwood. Prezentowane poniżej boje, można kupić w naszym sklepie internetowym Showroom Shopping.

Moja inspiracja prosto z mariny w Piranie, Słowenia.

W tej kolekcji jedna boja została już oznaczona moim podpisem House of Lizard z znakiem jaszczurki. Będzie to logo, które będę umieszczał na swoich kolejnych wyrobach.


27 września 2010

Caffe del Moro | Piran

Są takie miejsca, do których lubimy wracać. Już nie trzeba szukać dalej. Mamy ulubioną kawiarnię, gdzie można wypić naprawdę dobre espresso. W Piranie jest to Hotel Tartini przy głównym placu miasta – Tartinijev Trg. Nawet, kiedy pada, chętnie siadamy pod markizą w ogródku kawiarni. W oddali słychać krzyk mew, kutry rybackie wpływają do portu, dzieci bawią się na placu. Idealna przerwa w pięknym nadmorskim mieście, w którym już od pierwszego dnia poczuliśmy się jak w domu.

9 września 2010

Małe piwo

Muzeum Browaru w Żywcu jest najnowocześniejszym muzeum w Polsce. Ta makieta to tylko takie małe piwo. To jeszcze nie koniec piwnych opowieści z browaru.

26 sierpnia 2010

Twin Peaks – cz. 1

„Rozbrzmiewa samotna syrena…” – tymi słowami Pete Martell rozpoczyna serial telewizyjny – Twin Peaks. Ostatnio trafiłem na powtórki odcinków. Efektem jest projekt Twin Peaks, który prowadzimy wspólnie na dwóch blogach: Bo Mimi blog i My Zorki blog.

David Lynch to mistrz tworzenia nastroju. W serialu Twin Peaks wykreował niepowtarzalny klimat miasteczka, gdzie pod podszewką spokoju, kryją się mroczne tajemnice.

Wyruszyliśmy w poszukiwaniu  klimatów Twin Peaks. Każde zdjęcie przedstawia realne miejsce, które można odwiedzić i poczuć dreszczyk emocji.

Las nad rzeką w Jaszczurowej – „Sycamore Trees”

Krąg na ognisko w lesie w Jaszczurowej – „Sycamore Trees, portal to Black Lodge”

Potok Jaszczurówka – „Black Lake”

Przy potoku w Jaszczurowej – „Black Lake”

Polana w dolinie Jaszczurowej – maszyna do ściągania drewna – „Leo Johnsons truck”

Reflektor naszego auta – „Bobby Brigg’s car”

Słup elektryczny – południowy stok doliny w Jaszczurowej – „Lucky Highway”

Detal przy domu na południowym stoku doliny w Jaszczurowej – „Packard Sawmill”

Las przy potoku w Jaszczurowej – „Ghostwood National Forest”

Stara przyczepa w połowie doliny w Jaszczurowej – „White Lodge”

Gospodarstwo Agroturystyczne w Jaszczurowej – „Black Lodge and White Lodge”

Gospodarstwo Agroturystyczne w Jaszczurowej – White Lodge and Black Lodge „

Most przy naszym domu – „Ronettes Pulasky Bridge”

Stary most kolejowy na drodze do Stryszowa – „Ronettes Pulasky Bridge”

Tartak w Jaszczurowej – „Packard Sawmill”

Stara chata przy drodze w Jaszczurowej – „Packard Sawmill”

Tartak w Jaszczurowej – „Packard Sawmill”

Drzewo przy tartaku w Jaszczurowej – „Packard Sawmill”

Przy tartaku w Jaszczurowej – „Packard Sawmill”

Droga w górę doliny w Jaszczurowej – „Necklace burial road”

Słup elektryczny na południowym stoku doliny w Jaszczurowej – „Lucky Highway”

Słup elektryczny przy drodze w Jaszczurowej, blisko tartaku – „Lucky Highway”

Rejon południowego stoku doliny w Jaszczurowej – „Douglas-fir in Twin Peaks”

Rejon południowego stoku doliny w Jaszczurowej – „…”

Koło tartaku w Jaszczurowej – „…”


Zobacz wpis Twin Peaks na Bo Mimi blog

22 sierpnia 2010

Maroko wzywa!

Są takie dni, kiedy czuję wezwanie z Maroka. To jak śpiew Muezina z meczetów mediny. Zapachy, kolory, uśmiechający się sklepikarze, których już znam – chcę tam znów być! To takie wołanie z pustyni i z serca Maroka – z czerwonego miasta Marrakesz.

2 sierpnia 2010

Światła Lunaparku

Od zawsze lunaparki przyciągały moją uwagę. To przez ten niepowtarzalny klimat kolorów i świateł. Wirujące karuzele, wata cukrowa i występy magików. W takim świecie można poczuć się znowu małym chłopcem. Wyglądajcie „Diabelskiego Młyna” w Waszym mieście! Warto się odmłodzić – choć na chwilę.

19 lipca 2010

Beauty of Ugly Zinc

Cyna ma w sobie to coś.  Jednocześnie jest piękna i brzydka. Posiada przebarwienia i niedoskonałości.

18 lipca 2010

Dar Palms Session Backstage I

Mieszkanie w stylu orientalnym. Wzorowane na tradycyjnych domach arabskich – riadach z Marrakeszu.

%d blogerów lubi to: