Archive for ‘Wydarzenia’

16 grudnia 2014

Nastrój już jest!

/home/wpcom/public_html/wp-content/blogs.dir/037/14745086/files/2014/12/img_0554.jpg

Reklamy
8 lipca 2014

Motto dnia

Pokrzywa jest dobra do spania,ale nie z rana.
Mimi

Tagi: ,
22 marca 2014

Brulion numer 6 wydrukowany!

aa01

To już szósty raz, gdy jesteśmy przy akceptacji druku naszej książki. Pomimo pewnego doświadczenia, wciąż uczymy się nowych rzeczy. Tym razem dowiedzieliśmy się co nieco o aluminiowych płytach i ich naświetlaniu. Przy okazji druku „piątki” żegnaliśmy starą maszynę, dlatego ten brulion był już drukowany na innej – jeszcze większej. Tym razem wytrzymaliśmy do ostatniej wydrukowanej karteczki. Ufff.. Zabraliśmy każdy z arkuszy do domu, aby mieć pierwszy, płaski egzemplarz już u siebie. Wkrótce rozpoczynamy subskrypcję numeru 6. Chętnych proszę o kontakt na adres zoe@decostyl.pl. Ilość książek ograniczona.

aa05 aa07 aa06 aa04 aa03 aa02

Na koniec – ciekawostka. W związku z tym, że lubimy fotografię analogową, jeden rozdział został zilustrowany wyłącznie analogowymi zdjęciami.

14 lipca 2013

Część czwarta – Życie jest podróżą – wydrukowana!

05

Duużo papieru07

Sympatyczny olbrzym za sprawą, którego mamy wydrukowaną książkę09

Mimi zapisuje pomysły na 5 numer08

Każdy arkusz jest dokładnie weryfikowany
06

03

Kanapeczka, ozalid i kolejny arkusz. Tym razem wenecki04

Nasz ulubiony napój gazowany – wprost idealny do drukarni. Mimi pyta: – A co to za papier?
02

Niebieski – też jest ważny10

Więcej arkuszy01

Jest okładka „Życie jest podróżą”

11 lipca 2013

Wieczorne drukowanie

No więc, przyszła pora na kolejne godziny przy naszej ulubionej maszynie drukarskiej (wkrótce poznacie ją bliżej). Dziś tylko mała migawka z kolorem czerwonym, jako motywem przewodnim tego wpisu.

Jutro pod wieczór ruszamy z subskrypcją brulionu numer 4. Każda osoba, która kupiła naszą wcześniejszą książkę z pewnością otrzyma powiadomienie o subskrypcji.

01

Czerwona Nysa podpatrzona w drodze do drukarni
06

Wygodny czerwona ławeczka przy budce wartowniczej…
02

Kolor podstawowy

03

Pierwsze arkusze – jeszcze ciepłe i bardzo „pachnące”04

Nocny powrót do domu05

Dobrze, że już blisko…

6 lipca 2013

Portishead na Hucie

01

Koncert odbył się w Hali Ocynownii w Hucie im. T. Sendzimira w Krakowie. Bardziej industrialne otoczenie chyba nie mogło się zdarzyć . Co prawda organizatorzy kazali nam sporo czekać na transport pod halę i zdążyliśmy zmarznąć, ale w końcu się doczekaliśmy. Przed wejściem na salę zarekwirowali mi aparat, ale Mimi przemyciła swój w torebce, więc mogłem uchwycić parę momentów. Koncert był zapowiedzią festiwalu Sacrum Profanum, który odbędzie się w wrześniu tego roku.

U mnie dziś foto-relacja, a w radio (07.06.2013) w Programie Trzecim od  00:00 w audycja Ciemna Strona Mocy poświęcona grupie Portishead.

03 04 05 02 06 _1170411 07 09 10 11 12 13 14 160001817 20 21 22 23 24P – ORTISHEAD19

23 Maj 2013

4 brulion – a co w środku?

W czwartym Subiektywnym Przewodniku po Małych Przyjemnościach, nie mogło zabraknąć przepisu na chleb. Tym razem będzie to szczegółowy opis, począwszy od wyhodowania startera, aż po kolejne etapy przygotowywania ciasta na chleb. Mamy nadzieję, że dzięki temu każdy będzie mógł raczyć się własnym i pysznym chlebem.

01

13 Maj 2013

Czas na słodkości

Kończymy pracę nad przepisami do czwartego brulionu, w którym nie zabraknie słodkich smakołyków.

aaa

3 lutego 2013

10 godzin przy maszynie

Za każdym razem, gdy stajemy przed maszyną drukarską, gdzieś tam w środku jest ta iskierka szczęścia i lekkiego zdenerwowania, czy wszystko będzie tak, jak należy. Tym razem w drukarni spędziliśmy ponad 10 godzin. Myślę, że nigdy mnie nie przestanie fascynować w jaki sposób powstaje książka. Książka, w którą włożyliśmy niezliczone godziny pracy i serca. Z kolejnym numerem idziemy do przodu z nowymi pomysłami. Tym razem w brulione znajdziecie rysuneczki i podpisy by Mimi. Jest jeszcze więcej zdjęć i więcej stron.

Za chwilę rozsyłamy subskrypcję, więc wybaczcie, że tak krótko, ale czekają nas sprawy administracyjne.

Relacja Mimi w wpisie: „Dzień w drukarni„.

01

Duuużo książek :)
02

Na tej maszynie drukują się książki m.in. „Czułym okiem”.
03 04 07

W biurze na hali produkcyjnej czujemy się już jak u siebie :)08

Sporo papieru już poszło, a to nawet nie połowa.
06

Kanapeczka i ostatni łyk herbatki termosowej.05

Arkusz 8 strona 109

25 stycznia 2013

Małe święto i książkowe ostatki

Uff! Sporo pracy za nami. Pliki już w drukarni. Trzecia część coraz bliżej. W ostatnią niedzielę z okazji małego święta, dostałem od Mimi parę fantastycznych drobiazgów: ręcznie wykonaną deskę do serów, pięknie ilustrowaną książkę i bardzo starą puszkę po kawie naturalnej – a jakże! Kawowy akcent musiał się pojawić.

W ten dzień postanowiliśmy zrobić sobie dłuższą kawową przerwę. Na stole pojawiły się baletki z makiem i pyszny piernik – przepisy znajdziecie w nowej książce. Cóż mogę tylko powiedzieć, że oba przepisy zasługują na szczególną uwagę! Tak, tak, to te słodkości z książkowych zdjęć – już uprzedzam Wasze pytania. A historię zająca Esterhazy, czytamy po jednej stronie. A wiecie, że w tej książce też jest Mimi? Czytaliście, wiedzieliście?

01 02 07 04 08 03 06 05

Tagi:
24 grudnia 2012

Świątecznie, tuż przed Wigilją

Mimi uwija się przy grzybowej i barszczu, wczoraj zrobiliśmy naprawdę sporo pierogów. W radio grają świątecznie. Choinka, kompot z suszu, prezenty – wszystko jest! No i rybka ma się rozumieć, rybka morska.

Spokojnych Świąt moi Drodzy! Niech ten zbliżający się Nowy Rok będzie obfitował w same wspaniałe dni!
Czego Wam życzy
Zorki

00b

P1140900

P1140897

6 grudnia 2012

Mikołaj + Almodovar po raz drugi

Mikołaj tego roku bardzo sympatycznie się złożył, bo prezenty nie tylko dostałem, ale i dla Was coś ciekawego przyniósł. Takie coś, co rozświetli ciemne dni, ale i doda przyjemnego ciepła i nastroju.

Właśnie dziś dotarła do mnie pierwsza dostawa żarówek, wzorowanych na pierwszej żarówce wynalezionej przez Edisona. Żarówki mają ciekawy zwój w środku i przyciemnianą na brązowo – szklaną bańkę. Dzięki temu dają bardzo przyjemne światło.

03 01 04 02Już w sprzedaży na Myzorki design Showroom!

A na koniec, kolejna odsłona filiżanki Pedro Almodovara, o której pisałem w wpisie pt. „Jesienne espresso„.

00A w weekend rusza sklep internetowy De la Luca, więcej informacji wkrótce u Karoliny.  W następny wpisie jeden z prezentów mikołajkowych – bardzo do mnie podobny…

12 listopada 2012

Noc w drukarni

8 listopada wracamy ponownie do drukarni, aby na własne oczy oglądać (a przede wszystkim korygować sprawę druku), jak drukuje się nasza druga książka pt. „Dobry wiatr”. Tym razem akceptacja miała miejsce wieczorem, aż do późnej nocy (wytrzymaliśmy od 18:00 do 03:00). Pomimo tego, że byliśmy podekscytowani, kiedy każda nowa strona wyskakiwała z brzucha wielkiej maszyny, po północy, pomiędzy drukowaniem kolejnych arkuszy, przysypialiśmy na stole lub krześle w małym biurze z widokiem na całą halę.

Przeczytajcie też koniecznie relację Mimi: Noc w drukarni.

To już chyba było bardzo późno… Widok na „naszą” maszynę drukarską

A Mimi ma jeszcze siłę robić zdjęcia

Pierwszy arkusz już gotowy!

Zorkowe klimaty w drukarni. Włączyli nawilżanie i fajna lampa

23:28 – jeszcze jest dobrze, jeszcze nie śpimy!

Mimi analizuje każdy arkusz pod kątem kolorów i jakości druku

Z tym pulpitem znamy się już całkiem nieźle

Korekta kolorów

Czy już coś się wydrukowało, jak myślisz Zorki?

Całkiem sporo papieru trzeba na książkę… ale to nie nasz papier

Przygotowanie jednego arkusza i jego wydrukowanie to około 50 minut, arkuszy drukarskich w naszej książce było 13!

Bez komentarza, bo Mimi śpi…

W związku z tym już pewnie się domyślacie, że już wkrótce druga część Subiektywnego Przewodnika Po Małych Przyjemnościach – lato – pojawi się w sprzedaży. Książka jest na zapisy w ilości ograniczonej i dodruku nie będzie. Nie będzie też dostępna w żadnej księgarni – całą dystrybucją zajmujemy się sami. Więcej informacji na blogu Mimi.

17 sierpnia 2012

Dzień w drukarni

Dziś ja przygotowałem wpis, który miała wstawić Mimi, bo jest już zajęta całą biurokracją związaną z wysyłką książek. 

13.08.2012 – Naświetlanie płyt aluminiowych, to nasza dobra trzynastka

Cały wtorek, 14 sierpnia spędziliśmy w drukarni podczas druku naszej pierwszej książki. Zupełnie nie mieliśmy pojęcia, jak to wszystko wygląda w praniu. Wiedzieliśmy tylko, że mamy do zaakceptowania 12 arkuszy, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, że przygotowanie jednego arkusza to prawie jedna godzina. Do tego trzeba było doliczyć czas na dowóz papieru, zmiany konfiguracji maszyny, przerwę na drugie śniadanie, ustalanie koncepcji kolorystycznej, krótkie rozmowy nie zawsze związane z książką, itp.

Przeżycie było ogromne, ponieważ wszystko robi kolosalne wrażenie. Ilość maszyn, możliwości, przeogromna hala, w której nasza skromna pozycja była najmniejszym zleceniem – widać to było po innych olbrzymich stosach w całej hali. Przy druku byliśmy prawie do samego końca. Odpadliśmy dopiero w bardzo późnych godzinach wieczornych, z lekkim bólem głowy od hałasu i mieszaniny zapachów farb drukarskich. Mimo zmęczenia czekaliśmy na nocną zmianę, aby poznać drugiego drukarza i ustalić z nim dalsze szczegóły druku. Zarówno pan z dziennej, jak i nocnej zmiany był bardzo pomocny, życzliwy i wyrozumiały. Pękaliśmy z dumy, gdy powiedział, że książka jest bardzo dobrze przygotowana i nie wymaga wielu korekt. Zdjęcia nie mają przebarwień i są dobrze zbalansowane. Podsumowując – druk wyszedł lepiej niż na wydrukach cyfrowych. Kolory są takie, jakie miały być! Bardzo dobrze wydrukowały się wszystkie kolory od pastelowych po żywe barwy. Czarno białych zdjęć też nie zabraknie w książce. Jesteśmy bardzo zadowoleni!

Przed nami teraz ogrom pracy, aby książki trafiły do Was, jak najszybciej. Dziękujemy wszystkim za zapisy. Dzięki temu zdecydowaliśmy się na to przedsięwzięcie. Niewątpliwie jest to nasz wspólny projekt. Mamy nadzieję, że książka „Czas odnaleziony” będzie dla Was miłą i ciekawą lekturą.

Dziś książka po dwudniowym schnięciu, będzie cięta, składana i klejona.  Po weekendzie ma do nas przyjechać ponad 200kg książek :)

Jeszcze mała informacja: Mimi od paru dni wysyła powiadomienia, według kolejności zgłoszeń.

Kokpit maszyny drukarskiej, ozalid, proofy i inne rzeczy niezbędne, aby książka powstała.

Okładka poszła na pierwszy ogień!

Tyle to jest okładek do naszej książki.

Przyjemna sterta i analiza proofów przy maszynie.

Druk idzie pełną parą! Chleb się drukuje :)

Ozalid, wycinki proofów m.in. konik, który u nas orał pole, lupa, wykrojnik…

PS
a żeby emocji tego dnia nie było za mało, to w nocy auto nam się zepsuło i do lasu nie było jak wrócić

16 lipca 2012

Club de Pesca

Wpis specjalnie dla Sylwii w ramach podziękowania za wspaniałe prezenty!

Pewnego dnia dostaliśmy niespodziewaną paczkę od Sylwii. A w środku sporo prezentów z jej hiszpańskiej podróży. Pisałem kiedyś o tym, że kolekcjonuje filiżanki do espresso, więc Sylwia wypatrzyła wspaniałą filiżankę z motywem ryby. Jak tylko ją zobaczyłem od razu ogłosiłem najlepszym okazem w mojej kolekcji. Motyw ryby bardzo pasuje mi do tego z puszek po sardynkach Liberator. Nie udało mi się kupić Liberatora w oleju z żółtą puszką – nie ma ich w sklepach, więc w roli uzupełniającej wykorzystałem czerwoną puszkę, ale ryby też na niej są.
Niestety pewnego pechowego dnia Mimi ubiła nową filiżankę i rozbiła swoją ulubioną szklaneczkę. Na szczęście nie rozbiła się zupełnie. No i nadal jest moją ulubioną filiżanką.
Do filiżanki była też kawa i platerowana taca, na której od tamtej pory serwuję espresso. Sylwia, jeszcze raz wielkie dzięki! Trafione w 100%!

PS
Mimi mówi, że to ubicie wygląda jak odciśnięta muszla :) Pesca jest naznaczona! A filiżanki do espresso nadal zbieram :)

1 lutego 2012

Spacer w dolinę Jaszczurówki

Cenię sobie te małe chwile będące odmianą od codzienności. Warto zadbać o to, aby było ich jak najwięcej. No i najważniejsza rzecz – musi się chcieć. A nam się zazwyczaj chce !

Tym razem poszliśmy na zimowy spacer w dolinę Jaszczurówki. Śnieg skrzypi, a mróz szczypie w uszy, ale my mamy w torbie kawę zbożową w termosie, dwie filiżanki i parę ciasteczek domowego wypieku. Idziemy na naszą ulubioną polanę, aby popatrzeć na oszronione choinki. By tam wypić popołudniową kawkę :)

Dlaczego nie zostajemy w domu, gdzie z pewnością jest cieplej i przytulniej?  Przedzieramy się przez zasypaną łąkę, aby usiąść na złamanej gałęzi po kolana w śniegu. Mówi się, że na świeżym powietrzu wszystko smakuje lepiej. No właśnie.! Tego dnia piliśmy najlepszą zbożówkę, chociaż wystygła błyskawicznie, więc piliśmy ją dużymi łykami…

Spacer odbył się parę dni temu. Można powiedzieć, że było jeszcze „ciepło” :) O tym, jaką zimę teraz tu mamy, zobaczycie w naszym najnowszym filmie.

22 stycznia 2012

100% Lambswool i nie tylko…

Dawno mnie nie było – nie tylko z powodu wyjazdu, ale także przy okazji uruchamiania sklepu Myzorki Design, nie publikowałem nic nowego na blogu. Mam nadzieję, że od dziś będzie mnie tu więcej. Będę się starał.

Wracam do Was, aby się „pochwalić” prezentami świątecznymi i z imieninowej okazji, które dostałem m.in. od Mimi. Nie mogłem ich nie pokazać, bo są naprawdę wspaniałe i w jakiś sposób się uzupełniają i bardzo mi pasują. Akcesoria, które nie są opisane, tworzą tło i miłe towarzystwo.

1. Lniany krawat, szyty na zamówienie. 2. Stare pudełko tekturowe z 1923 roku – krawat był w środku. Oklejone lnem i skórą pod spodem. 3. Pasek do zegarka z naturalnej skóry,  w kolorze Navy. 4. Dwie filiżanki do espresso Cilio.

1. Rękawiczki bez palców z kapturkiem A. Kurtz – 100% Lambswool. Takich właśnie rękawiczek szukałem, można w nich robić zdjęcia w zimne dni. 2.  Stare pudełko tekturowe. Ktoś rozpisywał na nim pióro, widać napis Lwów 1923. 3. Płyta CD Tim Hecker Dropped Pianos.

1. Długi i bardzo ciepły szalik z wełny – 100% Lambswool. 2. Torba FRANCE, jak z demobilu – tylko dla odważnych :)

1. Szklaneczki do wody Cafe Vergnano 1882 – 2 sztuki. 2. Jeszcze raz filiżanki do espresso Cilio. 3. Dwie łyżeczki do espresso. 4. Filiżanka porcelanowa z spodeczkiem do espresso Cafe Vergnano 1882. 5. Filiżanka porcelanowa z spodeczkiem do espresso  Piacetto Espresso.

Tagi:
21 grudnia 2011

Pimpek ma Kumpla!

Od jakiegoś czasu myśleliśmy o tym, jakby to zrobić, aby nasza południowa przerwa na kawę, nabrała jeszcze lepszego wymiaru. I wpadliśmy na pomysł, że Pimpek mógłby mieć kumpla.

Rzuciłem się w wir poszukiwań. W Polsce drogo, więc Wielka Brytania i USA. Z Stanów dojdzie cło, więc pozostaje Ebay UK. No i tak trafiłem na Dave’a z Shrivenham w Wiltshire. Nie miał wysyłki do Polski, ale przekonałem go, że może się jednak zgodzi. Udało się! Pozostała jeszcze kwestia wygrania aukcji…

W wielkim skrócie – aukcje wygrałem. Transport zamówiłem i kumpel Pimpka jest z nami.  Oczywiście nie obyło się bez nadawania imion, jeszcze zanim przyjechał. No i nazywa się: „Świnka” :) Mimi powiedziała, że jest podobna z tym swoim ryjkiem- oceńcie sami.

Świnka nie jest nowa – ma już 2 latka i do tego rysę na górze, nieoryginalny słoik na zmieloną kawę i wgięty tył obudowy – to chyba stało się teraz w transporcie. No, ale cena była znacznie milsza od nówki sztuki. Świnka, to nasz wspólny prezent na Gwiazdkę.

I tak to Pimpek i Świnka, stoją sobie razem na jednym stoliku. Oni się już polubili i pasują do siebie, jak dwie krople wody. My nadal staramy się dojść do porozumienia z tą grubością mielenia, mieszanką kawy, spalonymi bezpiecznikami i mała pianką w kawie. Chętnie zaczerpnął bym rad w sprawie mielenia kawy od kogoś, kto ma młynek dłużej niż 5 dni :)

Moi drodzy, jeżeli chcielibyście zasilić moją kolekcję filiżanek do espresso i ciekawych szklaneczek, to chętnie odkupie takie okazy. Moją ostatnią zdobyczą jest filiżanka z krakowskiej „Karmy”.

Tymczasem, żegnam się z Wami „Idę grzać Pimpka„, a Mimi jeszcze pakuje paczki.

13 grudnia 2011

Video Czesław Śpiewa Miłosza | Andrychów 2011

Przedstawiam krótki clip z koncertu zespołu Czesław Śpiewa, promującego nową płytę. Film nagrany rosyjskim obiektywem Jupiter-11 135mm/4, bez statywu :) Ścieżka dźwiękowa pochodzi w całości z koncertu.

Mam nadzieję, że ta krótka video relacj, odda choć trochę atmosferę tego wydarzenia. Zapraszam i życzę miłego odbioru :)

Warto zobaczyć w wersji HD: Czesław Śpiewa Miłosza – należy kliknąć literkę HD.

11 grudnia 2011

Czesław Śpiewa Miłosza – Pierwszy Koncert

Tak się akurat fajnie złożyło, że Czesław zaczynał swoją trasę koncertową, promującą nową płytę „Czesław Śpiewa Miłosza” w Andrychowie. A to tylko 20km od naszego domu, więc nie mogło nas zabraknąć na tym wydarzeniu!

Mieliśmy okazję usłyszeć, premierowe wykonanie całej nowej płyty w wersji koncertowej. Cóż, ja tylko napiszę, że według mnie „Czesław Śpiewa”, to najlepszy zespół, pod kątem szeroko rozumianej instrumentalistyki (nie wiem, czy jest takie słowo, ale chodzi mi o wykorzystanie wielu instrumentów w przeróżny, a nawet dziwny sposób). No i druga sprawa, to utwory zagrane na ich koncercie, często brzmiały lepiej niż na płycie. Czego świadkiem byliśmy, także na koncercie w Bielsku: CZESŁAW & Mimi | Bielsko – Biała 11.09.2011. Na tym koncercie, siedzieliśmy w ostatnim rzędzie, a na „Czesław Śpiewa Miłosza” w pierwszym :)

Po koncercie mogliśmy porozmawiać z całym zespołem, no i mamy kolejną podpisaną płytę :)

Dla tych, którzy chcą poczuć tą atmosferę bardziej niż przez same zdjęcia, wkrótce zamieszczę, krótki film z tego koncertu. Trzymajcie kciuki, żeby udało się go skończyć, jak najszybciej. Grudzień nie jest łaskawy w wolny czas :(

26 października 2011

Lamborghini i historia pewnego ciasteczka

Historia ta zdarzyła się tego roku, końcem lata. Był upalny dzień, podczas wycieczki do Keszthely na Węgrzech.

Kilka razy obchodziliśmy to zacienione miejsce przy małej cukierni. Okrągły stolik i dwa krzesła pod przystrzyżonym drzewkiem, prawie jak w Paryżu. Mimi nie mogła się oprzeć temu widokowi. Tym bardziej, że właśnie tu wymarała ciasteczka z makiem w pełni naturalne. A na krześle tuż obok spoczywa biały kartonik wypchany po brzegi winami z lokalnej winnicy. Do przysmaku była również, kawa od Tonino Lamborghini :)

Tylko cóż to, za dziwny sposób jedzenia ciastka? Czemu od środka? Może maku było więcej? Mimi bywa zabawna i czasami przypomina Amelie Poulain. 

Tagi: ,
18 października 2011

Ikea w naszym domu

No i już po sesji, ale wydaje mi się, że to było jakby wczoraj, bo wciąż nasz dom przypomina plener fotograficzny. Zespół IKEA Live w pięcioosobowym, międzynarodowym składzie, zrobił nam w Domu pod Jaszczurkami małą rewolucję. Nie tylko jeśli chodzi o wystrój wnętrz. Dzięki Andersowi i jego asystentowi, dowiedziałem się sporo o fotografowaniu.

Możliwość obserwacji i uczestniczenia w tak profesjonalnej sesji była bezcenna. Pomimo napiętego harmonogramu, zawsze znajdowali czas, aby odpowiedzieć na moje pytania i pokazać, co i jak się robi. Moim sporym zaskoczeniem było to, że nie mieli najdroższego sprzętu na świecie. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że w fotografii, tak naprawdę liczy się człowiek, a nie droga puszka.

Zobaczcie sobie stronę fotografa, który dał mi sporo natchnienia do rozwijania swoich umiejętności – Anders Schønnemann Photography. Ja już dodałem jego stronę do swoich ulubionych :)

Poniżej prezentuję parę fotek z sesji dla IKEA Live w naszym domu.

Naprawdę miło wspominamy te parę dni z całą ekipą. Na koniec były uściski i wymiana wizytówek :) Może jeszcze kiedyś się spotkamy.

7 października 2011

Dostałem Sardynkę!

Tak się akurat fajnie złożyło, że w tym roku moje prezenty urodzinowe dostałem trochę wcześnie,j, żeby można je było zabrać na węgierską przygodę.

Mimi podarowała mi ręcznie zrobiony przez francuskiego rzemieślnika scyzoryk Opinel No 6. Sprawdził się znakomicie w terenie. Fajny jest bo ma blokadę ostrza i napisy z boku :) Oczywiście nie muszę tutaj pisać o tym, że jest ostry i nadaje się do otwierania konserw :)

No, ale najważniejsza jest Sardynka! Wzorowana na starej dobrej konserwie z sardynkami w oleju :)

Sardynka to wspomnienie wakacji nad morzem, szumu fal i ciepłego słońca.

La Sardine – Sea Pride to analogowy aparat fotograficzny z obiektywem 20mm. Prawdziwe cacko dla prawdziwych wilków morskich i miłośników łomografii :) Do aparatu dostałem jeszcze album ze zdjęciami „La Sardina”. Dodatkowo Mimi oprawiła mi jeszcze pocztówkę w morskim klimacie, którą znaleźliśmy w środku oryginalnego opakowania. Dzięki temu dostałem multum wspaniałych prezentów na urodziny :) Takie prawdziwe męskie prezenty.

Już wkrótce pierwsze zdjęcia z Sardynki prosto z Balatonu. Zapraszam!

16 września 2011

CZESŁAW & Mimi | Bielsko – Biała 11.09.2011

No i stało się! Bilety na Czesław Śpiewa kupione – wyszukała Mimi. Dostaliśmy ostatnie miejsca. Jedziemy do Bielska na koncert.

Pierwszym zaskoczeniem była piękna sala – całkiem podobna do tej z krakowskiej Filharmonii. Czerwone fotele zapełniają się do ostatniego miejsca. Z boku dostawiono jeszcze rzędy krzeseł. Atmosfera gęstnieje. Publiczność punktualnie zjawia się na swoich miejscach, co Czesław zresztą nie omieszkał zauważyć i podziękować:

– Wy w Bielsku jesteście tacy grzeczni, przychodzicie punktualnie. To jest fajne!

Często podczas koncertów jest tak, że znane utwory nie zawsze się mi podobają. Artyści są zmęczeni kolejnym dniem w trasie. Jednak Czesław Mozil już na początku wchodzi pełen energii i optymizmu, jakby grał pierwszy koncert od dłuższego czasu. To bardzo miłe, że potrafi tak zjednać sobie publiczność w pierwszych zdaniach i nutach. Myślę, że to właśnie ta postawa lidera i pozostałych członków zespołu działa na ludzi, jak magnes.

A co do muzyki, to wiele zagranych utworów brzmiało jeszcze lepiej niż na płycie. Najlepsze jednak było rozszerzenie instrumentalistyki do granic niemożliwości. Czesław wzbogacił każdy utwór o niespotykane dźwięki i linie melodyczne. Co chwile porozumiewawczo patrzyłem na Mimi, której też się bardzo podobało. Nie raz szturchaliśmy się na różnej akordy nie tylko akordeonu :)

Aranżacja utworów na najwyższym poziome – tylko najwięksi artyści potrafią zrobić coś takiego. Koncert na medal i na długo zostanie w naszej pamięci.

To, że Czesław Mozil jest gwiazdą polskiego show biznesu, to wiadomo. Natomiast fakt, że jest naprawdę sympatycznym i miłym facetem, mieliśmy okazję się przekonać po koncercie, ucinając sobie z nim pogawędkę i resztą zespołu. No i teraz oprócz wrażeń estetyczno – muzycznych, mamy płytę z podpisami całego zespołu :)

1 września 2011

Grzej Pimpka

Po tak długim oczekiwaniu, Pimpek nareszcie jest znów z nami!

– Było z nim sporo pracy, jak byli uprzejmi zauważyć Panowie z serwisu.

– Takich rzeczy, to już nikt nie robi – zachwalali swój upór w doprowadzeniu Pimpka do zdrowia. Oczywiście nie mieli bladego pojęcia, że ten ekspres tak się nazywa.

– Miedziany przewód wysokiego ciśnienie pękł, a nie powinien. W całym Krakowie nikt takiego nie miał, więc musiałem dorobić taki przewód sam – mówi mechanik. Na koniec jeszcze zlutowaliśmy wszystko srebrem u jubilera, więc teraz musi być już dobrze.

Z okazji powrotu Pimpka otworzyliśmy nową puszkę kawy prosto z Triestu. Espresso było pyszne z odpowiednią pianką :)

Jutro mniej więcej koło jedenastej, Mimi znowu zawoła: „Grzej Pimpka!”.

28 sierpnia 2011

Pimpek jest chory

Od trzech tygodni w naszym domu brakuje Pimpka! Zaczął przeciekać, dyszał i sapał. Groził porażeniem prądem, więc nie było szans, żeby nie oddać go do naprawy. No i został tam zawieziony w kartonie z wszystkimi styropianami.

Dla tych, którzy nie wiedzą kim jest Pimpek, polecam zerknąć na wpisy: „Mielona kawa, espresso i zakupy„, „Le petit bistro” i „Na prezent – espresso„.

No i tak zostaliśmy zmuszeni powrócić do kawiarki. To już nie to samo, gdy Mimi wołała: „Grzej Pimpka!”. No i brak pianki w espresso nie działa na mnie zbyt dobrze. Dlatego mam nadzieję, że już wkrótce na swoim miejscu, znów będzie stał dzielny Pimpek!

Z ostatniej chwili: Pimpek ma pęknięty miedziany przewód wysokiego ciśnienia. Mechanik ruszył na poszukiwania takiego na wymianę, więc jeszcze to trochę potrwa :(

Tagi:
24 lipca 2011

Stop dla GMO w Polsce!

W związku z planowanym na 27 lipca 2011 roku głosowaniem w Senacie ustawy o nasiennictwie w wielu miejscach w Polsce odbyły się akcje i pikniki pod hasłem „Dni tradycyjnej wsi – dosyć niszczenia żywności przez korporacje„. Niestety ustawa została już zatwierdzona przez Sejm. Co będzie dalej okaże się w środę.

Oczywiście nie mogło nas zabraknąć na takim pikniku. Trzeba coś robić, aby pokazać, że los naszego kraju nie jest nam obojętny.

No, ale o co w tym wszystkim chodzi?

Zobaczcie, także wpis u Mimi: „Jeszcze dziś możesz coś zmienić…

„Ustawa o nasiennictwie to akt prawny, od którego zależeć będzie czy my i nasze przyszłe pokolenia będziemy mieć na stołach  prawdziwe jedzenie czy tylko laboratoryjne, szkodliwe dla zdrowia wynalazki z GMO napisem: „żywność”.
Aby zapewnić sobie możliwość spożywania prawdziwego jedzenia musimy działać natychmiast. Musimy przekonać  naszych Senatorów  aby całkowicie odrzucili Ustawę o Nasiennictwie w jej obecnej formie. Jest to pełen wad akt prawny, który otwiera drzwi do zalegalizowania genetycznie zmodyfikowanych nasion i roślin w Polsce. Jednocześnie ogranicza on stosowanie tradycyjnych nasion tylko do 10% (!) na komercyjnym rynku.
Ni mniej ni więcej jest to zaproszenie dla korporacji agrobiznesu do przejęcia kontroli nad krajowym łańcuchem  pokarmowym, a tym samym  do zniszczenia małych i średnich tradycyjnych i ekologicznych, rodzinnych gospodarstw rolnych, które jako jedyne produkują odżywczą i naturalną żywność.

Dodatkowo Rząd RP i większość mediów prowadzą akcję  dezinformacji społeczeństwa, któremu wmawia się, że nowa ustawa nie pozwoli na uprawy GMO.” (fragment artykułu: „Czy to już koniec jedzenia jakie znamy?„).

GMO – Genetycznie zModyfikowany Organizm (organizm transgeniczny)

Na stronie Ministerstwa Środowiska można przeczytać: „…Organizm genetycznie zmodyfikowany to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych…”

Innymi słowy, genetyczna modyfikacja w przypadku GMO oznacza sztuczne wstawienie obcych genów do materiału genetycznego danego organizmu. Geny przenosi się przekraczając granice między gatunkami np. geny zwierząt do rośliny. Metody przy tym stosowane są nieprecyzyjne! Nigdy w przyrodzie takie organizmy nie powstają w sposób naturalny np.: pomidor z genem ryby, ziemniak z genem meduzy, karp i ryż z genami człowieka, sałata z genem szczura, soja i kukurydza z genami bakterii!

Kilka wybranych faktów dotyczących GMO:

  • Modyfikacje genetyczne nie przyczyniły się do zmniejszenia ilości stosowanych herbicydów. Kolejny siew roślin GM odpornych na herbicydy wymaga jeszcze silniejszych oprysków, żeby były one skuteczne.
  • Pola rolników tradycyjnych i ekologicznych sąsiadujące z uprawami GM mogą doświadczyć skażenia i rolnicy nie będą mogli sprzedawać swoich produktów jako wolnych od GM.
  • Rolnicy, którzy kupują ziarno GM uzależniają się od chemicznych korporacji, ziarna są patentowane i trzeba je kupować co roku. Zysk wynikający z upraw GMO trafia w dużej części do producentów nasion objętych patentem.
  • GMO zamiast przyczyniać się do rozwiązania problemu głodu, dodatkowo powodują jego pogłębienie. Wprowadzenie technologii GM zaburza równowagę przyrody w istniejących ekosystemach i w dalszej kolejności powoduje najgorsze skutki jak: wyjałowienia gleby, niskie plony i stałe zagrożenie chorobami. Np. o ekologicznej i ludzkiej katastrofie w Argentynie, jednym z głównym producentów GM-soi na świecie, doniosło w kwietniu 2004 czasopismo naukowe “New Scientist”. Utrata skuteczności pestycydów i herbicydów zmusza tam rolników do stosowania ich mieszanek o zwielokrotnionej toksyczności, wynikiem jest rosnąca zapadalność na alergie i choroby dróg oddechowych wśród ludności wiejskiej i pracowników rolnych, obserwuje się coraz liczniejsze defekty płodu u ptaków i postępującą erozję gleby.
  • Narodowe Centrum Rejestracji Raka w Malawi (Afryka) ostrzega, że spożywanie GMO może przyczynić się do rozwoju chorób rakowych. Od 2001 rząd Malawi przyjmuje darowizny w postaci GM-kukurydzy. Raport z 2004 mówi o gwałtownym wzroście zachorowań na raka. Eksperci łącza te dwa fakty.
  • Badania na zlecenie rządu Austrii wykazały obniżenie płodności w trzecim i czwartym pokoleniu myszy karmionych kukurydzą GM.
  • Uprawy GMO są jedną z przyczyn masowego wymierania pszczół. Nawet za kilkanaście lat mogą zupełnie wyginąć, co spowoduję brak możliwości uprawy owoców i nie tylko, zależnych od zapylania przez te owady.

To tylko kilka faktów popartych niezależnymi badaniami. Jak dla mnie to wystarczy, aby przyjąć stanowisko przeciwko wprowadzeniu GMO do Polski.

Najważniejsza jest świadomość tego, co może przynieść nam przyszłość, dyktowana przez wielkie koncerny sprzedające nasiona GMO tj. Monsanto. Czy myślicie, że ktoś oprócz Was, martwi się o Wasze zdrowie?

Pozostawiam to pytanie otwarte. Dla mnie odpowiedź jest jednoznaczna. W obecnym świecie zdrowie obywateli jest daleko w tyle za szybką konsumpcją dóbr niskiej jakości.

Z CHWILĄ, GDY WEJDZIE GMO DO NASZEGO KRAJU, TO POLSKA TRACI ZDROWE JEDZENIE, GDYŻ ROŚLINY MODYFIKOWANE SKRZYŻUJĄ SIĘ Z NATURALNYMI I CAŁKOWICIE JE OSŁABIĄ. CO W NIEDALEKIEJ PRZYSZŁOŚCI SPOWODUJE ICH ZUPEŁNE ZATRACENIE. A WTEDY BĘDZIEMY SKAZANI TYLKO NA ŻYWNOŚĆ GMO, KTÓRA ZGODNIE Z BADANIAMI JEST PRZYCZYNĄ WIELU CHORÓB.

Szkoda, że nie bierzemy przykładu z takich krajów Europy, jak: Bułgaria, czy Węgry, które całkowicie odrzuciły GMO. Mam nadzieję, że polscy senatorowie, będą w zgodzie z 70% Polaków, którzy nie chcą GMO w Polsce.

Każdy z nas ma jeszcze chwilę, aby wyrazić swój sprzeciw: Kampania przeciw GMO – co jeszcze możemy zrobić by powstrzymać niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą GMO

Warto odwiedzić:
Kampania „Stop dla GMO w Polsce”

Dziś otrzymałem odpowiedz na mój list od jednego z senatorów RP pana Pawła Klimowicza. Wyraził on stanowisko przeciwne wprowadzeniu GMO do Polski i tak też zagłosuje odnośnie ustawy o nasiennictwie. 
Oby takich osób było jeszcze więcej w naszym Senacie!

20 lipca 2011

Le petit bistro

Tyle się zmieniło od mojego pierwszego wpisu na blogu. To już rok! Dziękuję Gosi z Sycylii za pierwsze życzenia i pamięć.  Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze. To miłe, że macie ochotę coś do mnie skrobnąć i zostawić po sobie ślad.

A teraz z zupełnie innej beczki. Jak pewnie wiecie, często piszę o kawiarniach i kawie. A przecież jeszcze rok temu w ogóle jej nie piłem :) A wszystko zaczęło się od przygotowywania cappuccino dla Mimi z naszego ekspresu. Bardzo to polubiłem. No i kawę też. Mimi mówi, że moja kawa jest naprawdę dobra i można za nią tęsknić. Jak dla mnie to najlepsza rekomendacja. Dodam jeszcze tylko, że Mimi ma co do kawy spore wymagania.

Oprócz tego, jakiś czas temu ruszyliśmy z naszą mini agroturystyką, szczegóły na blogu Mimi. Te dwie rzeczy połączone w jedno, przyniosły ciekawy pomysł.

Z przyjemnością, wyłącznie dla gości „Domu pod Jaszczurkami”, otwieram swoje „Le petit bistro”. Będziecie się tu mogli napić m.in. espresso, cappuccino, latte, herbaty Kusmi i nie tylko. W ofercie, także poszukiwany w całej Polsce kefir i Śmietana 18% w szklanej butelce z kapslem z OSM Wadowice :) Butelką możecie nawet zabrać ze sobą do domu. Co za zachód:) A co jeszcze przekonacie się sami, jak tylko zdecydujecie się nas odwiedzić :) Zapraszam!

Mini Agroturystyka „Dom Pod Jaszczurkami”

11 lipca 2011

W Kežmaroku konie kują

Już drugi raz wybraliśmy się jarmark rzemiosła tradycyjnego EĽRO. Zachwyceni atmosferą tego wydarzenia, nie mogliśmy tam nie być i w tym roku. No i było naprawdę warto!

Wejście na teren jarmarku było, jakby przeniesieniem się w do dawnych czasów. Przy zamku kowale podkuwają konie, a tuż obok tkają obrusy. Przez sam środek jarmarku maszerują z bębnami i pióropuszami. Grecy strzelają w niebo z pistoli. Wszyscy prezentują swoje wyroby w tradycyjnych strojach. Trdelnik się kręci i rumieni na węglach w pełnym słońcu, którego tego dnia nie brakuje. Domowe kiełbaski skwierczą na grillu. I do tego zimne piwo :)

Nie bez powodu, jarmark rzemiosła w Kežmaroku uznawany jest za najlepszy w Europie. Jak zwykle trudno było się pożegnać i powiedzieć do zobaczenia za rok.

6 Maj 2011

Analogowa relacja

Tak to już jest z zdjęciami na negatywie. Nie są od razu do zobaczenia i jeszcze trzeba poczekać na skończenie całego filmu, wywołanie i skanowanie. Ufff… Trochę to zajęło. No, ale wreszcie jest czarno – biały zapis z naszego spotkania z Lloką i Grześkiem w Krakowie :) Dzięki za przemiły dzień!

Nikon F3 & Zorki 4 | film Ilford FP4 Plus

%d blogerów lubi to: