Posts tagged ‘Montmartre’

4 Grudzień 2010

Montmartre Amelie Poulain

Na Montmartrze duch Amelie Poulain wciąż gdzieś przemyka. Czuje się tu niesamowity klimat filmu Jenueta. Nie ma co. Nie tylko miejsca bezpośrednio związane z filmem, jak „Cafe des 2 Moulins”, czy warzywniak „Maison Colignon”, ale cała dzielnica jest, jak bajkowy świat z filmu „LE FABULEUX DESTIN D’AMÉLIE POULAIN”. Wystarczy się trochę rozejrzeć i poszukać miejsc, na które z pewnością zwróciła by uwagę Amelie.

Amelie Poulain – scena z filmu

Kolorowa ciężarówka i Mini Cooper przy „Cafe des 2 Moulins”, Rue Lepic

Różowy beret, kolorowy szalik i metalowe krzesła pod kolor w „Cafe des 2 Moulins”, Rue Lepic

Sprzedawca owoców morza przed „Cafe des 2 Moulins” i odbijająca się w oknie markiza w paski, Rue Lepic

Dwie dziewczyny rozmawiają przy stoliku w kawiarni i krzywy koń na szczycie karuzeli przy Placu St. Pierre

Zdjęcie Amelie w „Cafe des 2 Moulins”

W oczekiwaniu na kawę i zamazana kwota na rachunku, „Cafe des 2 Moulins”

Odbicie przewodów na masce wyglądają, jak rysy na lakierze, Rue Lepic

Tabliczka nr 4 i kolorowe krzesła i stoliki przy kawiarni

Mężczyzna o jasnych włosach patrzy na szatyna, a stojący blondyn z rękami  w kieszeni patrzy na stolik , Rue Lepic

„Le Consulat” to jak konsul, Rue Norvis

Mgła o poranku na Rue Norvis – 8 rano

Przekrzywiony parasol gazowy przed kawiarnią, Plac du Tertre

Dzwonek do drzwi za czerwoną kratą

Trzy słupki w kropki, Rue Durantin

Wypłowiałe wycinki z gazet przy warzywniaku „Maison Colignon”, Rue Troris Freres

20 jabłek w pionowym koszyku – „Maison Colignon”

Rino, to prawie jak Nino

Brakuje żółtego rombu nad szyldem Epicerie Du Terroir, Rue Lepic

Rozmazana kreda na szyldzie – dalej można kupić kurczaki, Rue Lepic

Dziewczyna opiera się o stary czerwony samochód

Scena z filmu

Taxi i wyścigówka przy Rue Lepic

Samotne łyżeczki na talerzykach z widokiem na Rue Lepic z „Cafe des 2 Moulins”

Dziewczyna w lakierkach strzepuje popiół z papierosa na chodnik przy Rue Lepic

11:31 na zegarze u sprzedawcy pieczonych kurczaków, Rue Lepic

Sprzedawca otwiera muszlę i równocześnie rozmawia z mężczyzną z dwoma siatkami, Rue Abbesses

Mężczyzna popija kawę z filiżanki i w szybie odbija się taksówka, Plac du Tertre

Stacja metra, gdzie Amelie rozlepiała plakaty

Krzesełko wygląda jak szpulka na nici, a kotara tańczy

Śmieszna strzałka pod napisem Metro, stacja Lamarc – Caulaincourt

Kieliszek, jak do martini nad markizą w pasy, stacja Lamarck Caulaincourt

Sacre-Coeur i gałęzie bez liści

Zbita szybka w daszku – „Maison Colignon”

Chłopiec biegnie szybko koło teatru Lapin Agile

Taniec dziwnych psów przy placu Abbesses – Valse des monstres

Dwie żarówki w lampie, Avenue Junot

Kilka spalonych żarówek w baldachimie nad wagonikiem, karuzela na placu St. Pierre

Mężczyzna poprawia szalik i popielniczka na krawędzi stolika, Plac du Tertre

Dziwnie odbijające się światełka w reklamie nad wejściem do stacji metra Abbesses

Z powrotem  przed „Cafe des 2 Moulins” – historia kołem się toczy

Przeczytaj, także wpis „Ścieżkami Amelie Poulain” na Bo Mimi blog


Ten wpis bierze udział w konkursie Fotograficzny Wpis Miesiąca

2 Grudzień 2010

Mysza Marrons

„Najlepsze kasztany są na placu Pigalle…” – to zdanie pewnie każdy zna. Jednak nieustraszona Mysza Marrons postanawia to sprawdzić na własną rękę. Nie bardzo dowierza w słowa Hansa Klossa. A właściwie to nie bardzo wie, kto to J-23 i takie tam. Ma swój zupełnie inny świat.

Pierwszy dzień w Paryżu. 26 listopada 2010 roku, godzina 15:01, stacja metra „Pigalle” – Myszu mówi – Pewnie pieką tu kasztany.  I faktycznie tuż przy stacji metra, uliczny sprzedawca przypieka kasztany na koksowniku, który stoi w wózku z supermarketu.

– Nie pachną, tak jak powinny! Dobre kasztany podczas pieczenia powinny pięknie pachnieć, a te nie pachną! – woła Mysza.

Mysza Marrons, oprócz kasztanów, lubi wielkie paryskie kamienice z starymi windami, które działają bez ustanku od ponad 100 lat. No i kocha sam Paryż.

Mysza Marrons lubi te małe i wąskie windy, w których jest miejsce na dwie osoby i torbę makaroników z Laduree i nic więcej.

Mysza Marrons lubi otwierać i zamykać kratę w windzie i lubi, kiedy ktoś za nią naciska numer piętra i przywołuje windę na piętrze. Może boi się czerwonego guzika?

Dzień drugi. 27 listopada 201o roku. Ruszamy na Montmartre w poszukiwaniu najlepszych kasztanów.

Ostrzenie pazurków przed porcją kasztanów.

Niezawodna intuicja i znajomość tematu, przywodzi Myszę Marrons na Plac des Abbesses w 18 dzielnicy Paryża, gdzie akurat trwa świąteczny kiermasz i gra orkiestra. Plac tonie w świątecznych światełkach.

Jest! Pierwszy sprzedawca kasztanów. Idziemy sprawdzić, jaki towar oferuje. Niestety Monsieur nie ma najlepszego sortu. – No i nie pachnie, tak jak powinno! – mówi Mysza Marrons.

Ale, Mysza Marrons coś zaczyna się kręcić w kółko. Coś się dziwnie zachowuje. Coś wywęszyła.

– Te pięknie pachną! Prawdziwe marronsy! – woła Mysza Marrons, a miła Pani pyta:

– Madame s’il vous plaît? Kupujemy porcję świeżo uprażonych i pachnących kasztanów.

Oto Mysza Marrons, która uciekła na skraj placu des Abbesses. Z kasztanem w buzi, czarnymi łapkami od rozłupywania spieczonych skórek, zagląda do torebki po następnego gorącego kasztana.

Z torebką gorących kasztanów i szczęśliwą Myszą Marrons, ruszamy dalej na kiermasz na Placu des Abbesses. Malutkie marzenie Myszy zostało spełnione.

%d bloggers like this: