Mysza Marrons

„Najlepsze kasztany są na placu Pigalle…” – to zdanie pewnie każdy zna. Jednak nieustraszona Mysza Marrons postanawia to sprawdzić na własną rękę. Nie bardzo dowierza w słowa Hansa Klossa. A właściwie to nie bardzo wie, kto to J-23 i takie tam. Ma swój zupełnie inny świat.

Pierwszy dzień w Paryżu. 26 listopada 2010 roku, godzina 15:01, stacja metra „Pigalle” – Myszu mówi – Pewnie pieką tu kasztany.  I faktycznie tuż przy stacji metra, uliczny sprzedawca przypieka kasztany na koksowniku, który stoi w wózku z supermarketu.

– Nie pachną, tak jak powinny! Dobre kasztany podczas pieczenia powinny pięknie pachnieć, a te nie pachną! – woła Mysza.

Mysza Marrons, oprócz kasztanów, lubi wielkie paryskie kamienice z starymi windami, które działają bez ustanku od ponad 100 lat. No i kocha sam Paryż.

Mysza Marrons lubi te małe i wąskie windy, w których jest miejsce na dwie osoby i torbę makaroników z Laduree i nic więcej.

Mysza Marrons lubi otwierać i zamykać kratę w windzie i lubi, kiedy ktoś za nią naciska numer piętra i przywołuje windę na piętrze. Może boi się czerwonego guzika?

Dzień drugi. 27 listopada 201o roku. Ruszamy na Montmartre w poszukiwaniu najlepszych kasztanów.

Ostrzenie pazurków przed porcją kasztanów.

Niezawodna intuicja i znajomość tematu, przywodzi Myszę Marrons na Plac des Abbesses w 18 dzielnicy Paryża, gdzie akurat trwa świąteczny kiermasz i gra orkiestra. Plac tonie w świątecznych światełkach.

Jest! Pierwszy sprzedawca kasztanów. Idziemy sprawdzić, jaki towar oferuje. Niestety Monsieur nie ma najlepszego sortu. – No i nie pachnie, tak jak powinno! – mówi Mysza Marrons.

Ale, Mysza Marrons coś zaczyna się kręcić w kółko. Coś się dziwnie zachowuje. Coś wywęszyła.

– Te pięknie pachną! Prawdziwe marronsy! – woła Mysza Marrons, a miła Pani pyta:

– Madame s’il vous plaît? Kupujemy porcję świeżo uprażonych i pachnących kasztanów.

Oto Mysza Marrons, która uciekła na skraj placu des Abbesses. Z kasztanem w buzi, czarnymi łapkami od rozłupywania spieczonych skórek, zagląda do torebki po następnego gorącego kasztana.

Z torebką gorących kasztanów i szczęśliwą Myszą Marrons, ruszamy dalej na kiermasz na Placu des Abbesses. Malutkie marzenie Myszy zostało spełnione.

17 komentarzy to “Mysza Marrons”

  1. Świetna historyjka …na chwilę porwałeś mnie w podróż po kasztany, uliczkami Paryża … Dziękuje ;)

  2. Mysza Marrons nie wie, kto to J-23.
    Ale wie, że wkrótce tam wróci…Po Marronsy i do uliczek, które czakają…
    Fajna bajka, moja bajka.

  3. Wspaniala opowiesc! :)))) Usmialam sie,bardzo zabawnie opowiedziane :))) Nie ma to jak paczuszka goracych kasztanow na zmarzniete dlonie :)))Tez uwielbiam kasztany! Kiedys nawet zebralam kilka swiezych sztuk na…Etnie :))) Co roku mnostwo ludzi jezdzi tam na zbiory :)) Mieliscie naprawde cudowny weekend,ciesze sie Waszym szczesciem i dziekuje za mozliwosc „podrozowania”z Wami :)) Pozdrawiam goraco.

    • Gioia, dzięki za te miłe słowa. Z przyjemnością zabieramy każdego na nasze podróże. To jeszcze nie koniec paryskiego weekendu!!
      pozdrawiam serdecznie!

  4. Lubię Twoje zdjęcia. Są takie emocjonalne, tyle opowiadają. Nie są takimi „cykajami” których po blogach pełno. Mało które się tak jak Twoje dobrze ogląda. Każda seria to dobrze opowiedziane opowiadanie, z klimatem.
    Przyznam, że fajnie by je obejrzeć jako książkę :-)
    Pozdrawiam,
    Kacper.

    • Kacper, dzięki za ten komentarz. He, he z tą książką do całkiem fajny pomysł, ale kto napisze tekst? :)
      pozdrawiam

    • No ba :-) To mój zawód, pasja i życie.
      Druk offsetowy oraz wielkoformatowy – od malutkich wizytówek po tapety i obrazy na płótnie. Z resztą, nie będę robić reklamy – napisz na maila to możemy porozmawiać. Pozdrawiam.

  5. Jaka fajna historia:) Pomysłowa, lekka, zabawna, piękna kolorystycznie i co najważniejsze niesamowicie klimatyczna. Ten Wasz pobyt w Paryżu jest jak film, który ogląda się z wielką przyjemnością. I ma się ochotę na ciąg dalszy:)

    • Karolina, cieszę się, że i Ty załapałaś się na naszą wycieczkę po Paryżu. Ciąg dalszy już jest i jeszcze będzie :)
      pozdrawiam

  6. Dlaczego mi umknął ten wpis, ta historia i te zdjęcia! Rewelacja!:)

  7. Hhhyyyyyyyy! Jaka smaczna opowieść, na dodatek wypełniona miłością i czułością :-) Piękna.

%d bloggers like this: