Archive for ‘To jest modne!’

25 marca 2015

Spring Bicycle

    

20 marca 2015

Nice Camera

  

3 marca 2015

Home Beer Brewing – Butelkowanie!

_MG_5261

24 lutego 2015

Home Beer Brewing

P1200814

_MG_5162

15 lutego 2015

More Sunday Sweets

IMG_0619

Tagi:
5 lutego 2015

Marzenie Prawdziwego Faceta

cd

Tagi: ,
28 stycznia 2015

W domowej piekarni

bread

18 stycznia 2015

Moja wersja chleba Tartine

2015/01/img_0585.jpg

10 stycznia 2015

Night bread baking

2015/01/img_0570-0.jpg

26 października 2014

Fish Sunday

IMG_0459.JPG

20 października 2014

1 thing 1 picture

a10

Tagi: , , ,
17 października 2014

2 things 2 pictures

IMG_0420-0.JPG

IMG_0421-0.JPG

Tagi: , , ,
14 października 2014

Fabulously British

P1190496

14 października 2014

Black Loft Lamp

_MG_0916

11 października 2014

Brooks book for Cyclist

IMG_0391.JPG

11 września 2014

Lancz z Food Spotem

IMG_0300.JPG

IMG_0292.JPG

IMG_0296.JPG

8 września 2014

Food Spot

003

To nie dzieje się na Camp Miami, tylko na wydmach w Świnoujściu! Wpadajcie jeżeli możecie, póki jeszcze tu są! A w menu między innymi burgery z 100% wołowiny. Więcej o Food Spocie przeczytacie w brulionie numer 7. „Dobre strony”.

004

Przyczepę znajdziecie przy wejściu na plażę miejską – przedłużenie ulicy Trentowskiego.

27 kwietnia 2014

Vintage stuff

s03 s02

25 marca 2014

Przeterminowany analogowy czas…

tumblr_n2yegorrJv1s9w60so1_500

22 marca 2014

Brulion numer 6 wydrukowany!

aa01

To już szósty raz, gdy jesteśmy przy akceptacji druku naszej książki. Pomimo pewnego doświadczenia, wciąż uczymy się nowych rzeczy. Tym razem dowiedzieliśmy się co nieco o aluminiowych płytach i ich naświetlaniu. Przy okazji druku „piątki” żegnaliśmy starą maszynę, dlatego ten brulion był już drukowany na innej – jeszcze większej. Tym razem wytrzymaliśmy do ostatniej wydrukowanej karteczki. Ufff.. Zabraliśmy każdy z arkuszy do domu, aby mieć pierwszy, płaski egzemplarz już u siebie. Wkrótce rozpoczynamy subskrypcję numeru 6. Chętnych proszę o kontakt na adres zoe@decostyl.pl. Ilość książek ograniczona.

aa05 aa07 aa06 aa04 aa03 aa02

Na koniec – ciekawostka. W związku z tym, że lubimy fotografię analogową, jeden rozdział został zilustrowany wyłącznie analogowymi zdjęciami.

8 września 2013

The Analogue is the future – Yashica

a02

01

Cafe Tektura, Kraków

0006

Schemat promu ORLIK, Świnoujście

23 maja 2013

4 brulion – a co w środku?

W czwartym Subiektywnym Przewodniku po Małych Przyjemnościach, nie mogło zabraknąć przepisu na chleb. Tym razem będzie to szczegółowy opis, począwszy od wyhodowania startera, aż po kolejne etapy przygotowywania ciasta na chleb. Mamy nadzieję, że dzięki temu każdy będzie mógł raczyć się własnym i pysznym chlebem.

01

27 kwietnia 2013

Kenda Cycle

001 002

Tagi: ,
18 kwietnia 2013

Na sprzedaż – sklep internetowy

skadynawski

Scandinavian Store

25 listopada 2012

To się nazywa sznurek!

Use from the tin both hands free. Draw twine from centre of spool. 
NUTSCENE

Dwa lata temu pisałem o pewnej fabryce sznurków z Wielkiej Brytanii (wpis pt. Sprawa „Sznurka”). Przez ten cały czas temat powracał i powracał. Byliśmy w kontakcie z Shoną cały czas, jednak dopiero teraz udało nam się sprowadzić sznurki firmy Nutscene. Naturalne sznurki zawsze mnie fascynowały, nie wspomnę o odwiedzinach w takiej fabryce. Paleta kolorów jest bardzo imponująca i do tego wszystkie barwniki są naturalne. Takich kolorów nie widzieliście w żadnych innych! Sznurki są mocne i naturalne, a co najważniejsze rozwijają się od środka szpuli – dzięki temu nie plączą się. Produkowane od początku do końca w Wielkiej Brytanii.

Poniżej sesja prosto z naszego, lekko w świątecznym nastroju, magazynu sznurków Nutscene. Wkrótce sznurki będzie można kupić w Galerii Camomille. A w roli drugoplanowej pojawiła się lampa wisząca mojego projektu Lampa Wisząca Loft Silver & Glass No. 2 #181. Jest to wersja lampy z szklanym kloszem wzbogacona o mosiężny koszyczek w stylu retro – to też moja ostatnia zdobycz i jestem z niej dumny.

PS.
Swoją drogą to mamy niezłego hopla na punkcie sznurków

25 lutego 2012

Historia pewnego aparatu, mucha i inne

Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą – lubię stare aparaty. Dla mnie mają prawdziwego ducha. Zawsze zachwyca mnie w nich styl, mechanika i jakość wykonania. Teraz już chyba tylko Leica robi podobne i długowieczne aparaty fotograficzne.

Mamy parę takich zabytków w domu. Na pierwszym miejscu zawsze była EXAKTA VX1000 – aparat ze swoimi rozwiązaniami, wyprzedzający swoje czasy o dobre kilkanaście lat, a może i więcej. Oprócz tego to bardzo ważna pamiątka dla Mimi. To był ulubiony aparat jej Taty. Dlatego też postanowiliśmy przywrócić ją do życia. EXAKTA została rozebrana na części, wyczyszczona, nasmarowana i sprawdzona. Dostała też nową matówkę. Wszystko to u fachowca starej daty, który nie powiedział, że nie opłaca się tego naprawiać. Sprawdzone miejsce w Krakowie – wiedzą o tym moje obiektywy do Zorki :)

Właściwie koszt naprawy przekroczył wartość aparatu. Jednak, czyż nie było warto uratować jeszcze jednej wspaniałej kamery przed zapomnieniem? Ja uważam, że to były dobrze wydane pieniądze. Zresztą przekonamy się o tym po zrobieniu rolki filmu.

Przy okazji odbierania sprzętu z naprawy nabyłem, ale już w zupełnie innym miejscu, jeansową muchę. Co z pewnością oznacza, że będę ją nosił :) To będzie taki mój „analogowy” styl! A do tego znakomicie pasowałaby fajna torba. Dlatego też postanowiłem sprowadzić torby Heavy Duty Vintage do swojego sklepu, a w tym jedną dla siebie. Torby są szyte ręcznie  z wykorzystaniem starych materiałów – to nie masowa produkcja. Każda jest inna i niepowtarzalna. Pasuje to idealnie do mojej filozofii recyklingu, którą promuję moimi projektami lamp. A do tej mini kolekcji, Mimi dodała mi wspaniałą płytę Yann Tiersen „Tabarly”.

Torby Heavy Duty Vintage, będą dostępne w sklepie MyZorki Design Lampy Loft na dniach. Zapraszam!

7 października 2011

Dostałem Sardynkę!

Tak się akurat fajnie złożyło, że w tym roku moje prezenty urodzinowe dostałem trochę wcześnie,j, żeby można je było zabrać na węgierską przygodę.

Mimi podarowała mi ręcznie zrobiony przez francuskiego rzemieślnika scyzoryk Opinel No 6. Sprawdził się znakomicie w terenie. Fajny jest bo ma blokadę ostrza i napisy z boku :) Oczywiście nie muszę tutaj pisać o tym, że jest ostry i nadaje się do otwierania konserw :)

No, ale najważniejsza jest Sardynka! Wzorowana na starej dobrej konserwie z sardynkami w oleju :)

Sardynka to wspomnienie wakacji nad morzem, szumu fal i ciepłego słońca.

La Sardine – Sea Pride to analogowy aparat fotograficzny z obiektywem 20mm. Prawdziwe cacko dla prawdziwych wilków morskich i miłośników łomografii :) Do aparatu dostałem jeszcze album ze zdjęciami „La Sardina”. Dodatkowo Mimi oprawiła mi jeszcze pocztówkę w morskim klimacie, którą znaleźliśmy w środku oryginalnego opakowania. Dzięki temu dostałem multum wspaniałych prezentów na urodziny :) Takie prawdziwe męskie prezenty.

Już wkrótce pierwsze zdjęcia z Sardynki prosto z Balatonu. Zapraszam!

16 września 2011

CZESŁAW & Mimi | Bielsko – Biała 11.09.2011

No i stało się! Bilety na Czesław Śpiewa kupione – wyszukała Mimi. Dostaliśmy ostatnie miejsca. Jedziemy do Bielska na koncert.

Pierwszym zaskoczeniem była piękna sala – całkiem podobna do tej z krakowskiej Filharmonii. Czerwone fotele zapełniają się do ostatniego miejsca. Z boku dostawiono jeszcze rzędy krzeseł. Atmosfera gęstnieje. Publiczność punktualnie zjawia się na swoich miejscach, co Czesław zresztą nie omieszkał zauważyć i podziękować:

– Wy w Bielsku jesteście tacy grzeczni, przychodzicie punktualnie. To jest fajne!

Często podczas koncertów jest tak, że znane utwory nie zawsze się mi podobają. Artyści są zmęczeni kolejnym dniem w trasie. Jednak Czesław Mozil już na początku wchodzi pełen energii i optymizmu, jakby grał pierwszy koncert od dłuższego czasu. To bardzo miłe, że potrafi tak zjednać sobie publiczność w pierwszych zdaniach i nutach. Myślę, że to właśnie ta postawa lidera i pozostałych członków zespołu działa na ludzi, jak magnes.

A co do muzyki, to wiele zagranych utworów brzmiało jeszcze lepiej niż na płycie. Najlepsze jednak było rozszerzenie instrumentalistyki do granic niemożliwości. Czesław wzbogacił każdy utwór o niespotykane dźwięki i linie melodyczne. Co chwile porozumiewawczo patrzyłem na Mimi, której też się bardzo podobało. Nie raz szturchaliśmy się na różnej akordy nie tylko akordeonu :)

Aranżacja utworów na najwyższym poziome – tylko najwięksi artyści potrafią zrobić coś takiego. Koncert na medal i na długo zostanie w naszej pamięci.

To, że Czesław Mozil jest gwiazdą polskiego show biznesu, to wiadomo. Natomiast fakt, że jest naprawdę sympatycznym i miłym facetem, mieliśmy okazję się przekonać po koncercie, ucinając sobie z nim pogawędkę i resztą zespołu. No i teraz oprócz wrażeń estetyczno – muzycznych, mamy płytę z podpisami całego zespołu :)

10 sierpnia 2011

U Francuza w Budapeszcie

Mały skwerek w bocznej uliczce. Narożna kamienica z wielką markizą i do tego stoliki i krzesła, tak bardzo paryskie, jak to tylko możliwe. Zapalające się o zmierzchu światełka i zapach grillowanej makreli. Mały Paryż w Budapeszcie – to właśnie „Gerlóczy Kávéház”!

Nasze ulubione miejsce na południową kawę, drugie śniadanie i wino. Według mnie podają tu najlepsze espresso w całym Budapeszcie. Nie wspomnę o najlepszych croissantach, jakie jadłem, chlebie pieczonym według receptury nie zmienionej od 200 lat, domowym winie, tarcie cytrynowej, gulaszu węgierskim i można by tak wymieniać w nieskończoność. Wszystko jest warte spróbowania! Klimat i bardzo miła obsługa, dopełnia całości najlepszej kawiarni w Budapeszcie.

I to wszystko w stolicy kraju, który nie zatracił swojej tradycji dobrego jedzenia i prawdziwego smaku.

Więcej informacji: „Gerlóczy Kávéház – Budapeszt” na Bo Mimi blog.

Gerlóczy Kávéház, 1052 Budapest, V. Gerlóczy u. 1

28 lipca 2011

„Mała Francja” czyli „U Francuza” | Kraków

Spacerując ulicą Św. Tomasza w Krakowie odkryłem „La Petite France”. Zrobiłem jedno zdjęcie i pobiegłem ogłosić dobrą nowinę Mimi – Jest nowy lokal! Nie wchodziłem, bo chciałem z Tobą razem!

Tego samego dnia wracamy do Małej Francji. Jakby odległość do Paryża skróciła się do 60km (tyle mamy do Krakowa). Zapachniało ekologicznym targiem świątecznym na placu Abbesses na Montmartrze i do tego jeszcze pan Francuz, opowiadający o serze Morbier.

Okazało się, że lokal został otwarty raptem 5 dni wcześniej. Wspaniale być jednym z pierwszych klientów w takim miejcsu. Bagietki, sery, wyborne delikatesy i bardzo przyjemny nastrój.

Polecam deskę wędlin – to istna uczta dla miłośników podsuszanych kiełbas i prawdziwej szynki. Co jeszcze polecam – WSZYSTKO.

Odetchnąłem, bo jest miejsce w Krakowie, które zabiera mnie w bardzo przyjemną podróż nie tylko kulinarną. Nie ma co, to teraz nasze miejsce – Mały Paryż – La Petite France – U Francuza – ul. Św. Tomasza 25, Kraków.

%d blogerów lubi to: