Archive for ‘Zorki 4’

27 Maj 2012

Lyon – gastronomiczna stolica Francji

Moi Drodzy, dziś odnalazłem chwilę na pierwszy wpis z naszej francuskiej wyprawy.

Jak powiedział mój francuski przyjaciel: gastronomia w Lyonie jest bardzo rekomendowana. Podobne opinie o lyońskich bouchon i innych specjałach regionu można przeczytać w wielu przewodnikach. Nieomieszkałem sprawdzić, jak jest naprawdę. No i tak jak się spodziewałem – w tym mieście czuć siłę tradycyjnej francuskiej gastronomii. W kartach króluje sałatka lyońska,  andouillette – kiełbaska z flaków wieprzowych, czy boudin blanc. Nie mogę tutaj nie wspomnieć o znakomitych kiełbasach lyońskich. Dodajmy do tego jeszcze codzienne dzielnicowe targi warzywne i cotygodniowe targi ekologiczne. Mimi chciała się tam ukryć wśród sałat i karczochów, i tam zostać. Lyon to istny raj dla smakoszy i osób lubiących dobrze zjeść

Moje obawy, co do słabej jakości kawy Lyonie już miały się potwierdzić, ale pewne odkrycie zmieniło cały obraz tego miasta i całej Francji! O tym jednak w późniejszym terminie. Ba! Ten temat pójdzie do naszej książki. Zatem czekajcie.

Poniżej szczęśliwa Mimi, podczas jednego z naszych lyońskich pikników, o których wkrótce przeczytacie na Bo Mimi blog.

Wszystkie zdjęcia zrobione aparatem Zorki 4, obiektyw 28mm i 50mm, film Fuji Neopan 100ASA i 400ASA. Wywołane i zeskanowane w Rossmann – 13,99PLN za film.

Reklamy
25 lutego 2012

Historia pewnego aparatu, mucha i inne

Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą – lubię stare aparaty. Dla mnie mają prawdziwego ducha. Zawsze zachwyca mnie w nich styl, mechanika i jakość wykonania. Teraz już chyba tylko Leica robi podobne i długowieczne aparaty fotograficzne.

Mamy parę takich zabytków w domu. Na pierwszym miejscu zawsze była EXAKTA VX1000 – aparat ze swoimi rozwiązaniami, wyprzedzający swoje czasy o dobre kilkanaście lat, a może i więcej. Oprócz tego to bardzo ważna pamiątka dla Mimi. To był ulubiony aparat jej Taty. Dlatego też postanowiliśmy przywrócić ją do życia. EXAKTA została rozebrana na części, wyczyszczona, nasmarowana i sprawdzona. Dostała też nową matówkę. Wszystko to u fachowca starej daty, który nie powiedział, że nie opłaca się tego naprawiać. Sprawdzone miejsce w Krakowie – wiedzą o tym moje obiektywy do Zorki :)

Właściwie koszt naprawy przekroczył wartość aparatu. Jednak, czyż nie było warto uratować jeszcze jednej wspaniałej kamery przed zapomnieniem? Ja uważam, że to były dobrze wydane pieniądze. Zresztą przekonamy się o tym po zrobieniu rolki filmu.

Przy okazji odbierania sprzętu z naprawy nabyłem, ale już w zupełnie innym miejscu, jeansową muchę. Co z pewnością oznacza, że będę ją nosił :) To będzie taki mój „analogowy” styl! A do tego znakomicie pasowałaby fajna torba. Dlatego też postanowiłem sprowadzić torby Heavy Duty Vintage do swojego sklepu, a w tym jedną dla siebie. Torby są szyte ręcznie  z wykorzystaniem starych materiałów – to nie masowa produkcja. Każda jest inna i niepowtarzalna. Pasuje to idealnie do mojej filozofii recyklingu, którą promuję moimi projektami lamp. A do tej mini kolekcji, Mimi dodała mi wspaniałą płytę Yann Tiersen „Tabarly”.

Torby Heavy Duty Vintage, będą dostępne w sklepie MyZorki Design Lampy Loft na dniach. Zapraszam!

7 Maj 2011

United Kingdom Mafia :)

Widząc tych dwóch dżentelmenów wiedziałem, że może być ciekawie. Pierwsze zdjęcie robię ich kolegom, którzy o czymś mocno dyskutują po wyjściu z angielskiego pubu.

– Photo, photo?! – pytają mnie jeden przez drugiego. Odpowiadam, jasne czemu nie, bo przecież o to mi chodziło. Pytam skąd przyjechali i jak im się podoba w Krakowie. Jakby nie słuchają i mówią, że są znajomymi Putina i mają jakieś konszachty z rosyjską mafią. Lekkie podchmielenie wyniesione z pubu, tworzy niestworzone historie. Ja na to wszystko mówię, że raczej są z angielskiej mafii i robię zdjęcie.

Aparat Zorki 4 + Jupiter-12 35mm | Ilford Fp4 Plus

16 listopada 2010

Kraków, Kazimierz, stary negatyw i Zorki 4

Aparat cyfrowy daje ogromne możliwości. Nieskończona ilość zdjęć, obróbka na komputerze – to wszystko jest naprawdę wspaniałe. Lubię te swoje cyfrówki. Zwłaszcza jeżeli kojarzą mi się z klasycznymi aparatami analogowymi, choć nie bardzo lubię to określenie. Kiedyś na aparat fotograficzny nie mówiło się analogowy – mnie to się i tak kojarzy z liczbami i według mnie nie pasuje. No, ale nadeszły nowe czasy i tak już jest. W przyszłym roku do sprzedaży ma wejść aparat cyfrowy, który wygląda jak model z lat 60-tych: Fujifilm FinePix. Czyli jednak powrót do korzeni fotografii. I to mi się bardzo podoba!

I dlatego pomimo wielu zalet fotografii cyfrowej, wciąż mam ogromny sentyment do klasycznych aparatów fotograficznych. Do negatywów i tej całej metalowej mechaniki w środku. Dźwięk płóciennej migawki i ciężar metalowej obudowy w ręku. Totalna prostota budowy i funkcji staje się w obecnych czasach czymś pożądanym. Aparaty analogowe mają w sobie, jak to nazywam „duszę”. Cyfrówka ma jej jakby sporo mniej.

Tak się zdarzyło, że w moim Zorki 4 był sobie film czarno – biały, na którym były zdjęcia zrobione w ciągu chyba z 6-ciu lat. Wstyd przez tyle miesięcy nie skończyć filmu – no właśnie – cyfrówki!

Przyszedł więc czas najwyższy, aby wywołać negatyw i zobaczyć co z tego wyszło.

Zdjęcia wykonane na m.in. krakowskim Kazimierzu, krakowskich Wodociągach podczas dni otwartych przy okazji Nocy Muzeów.

Aparat Zorki 4, Orion – 15 28mm/6, ILFORD FP 4 Plus 125, a nie jak pisałem w „Tak trudno się pożegnać” – Agfa APX 25. Są to pierwsze zdjęcia na tym negatywie. Ekspozycja była ustawiana za pomocą punktowego światłomierza Digital Spot Meter Pentax, który już został sprzedany… Natomiast ekspozycja dla ostatnich klatek była ustawiana „na oko” – galeria wkrótce.

 


%d blogerów lubi to: