Posts tagged ‘street photography’

11 marca 2012

Paryscy kelnerzy

Przeróżne opowieści krążą o wyczynach paryskich kelnerów. W wielu książkach czytałem o ich ekscentrycznych zachowaniach. Nie lubią ich turyści, a i dla paryżan nie są zbyt pobłażliwi.

Kelner z paryskiej restauracji, kawiarni, czy bistro to jest Ktoś! Prawdziwy artysta, który doprowadził do perfekcji obsługę klienta. Lubi czasem zakpić lub zażartować i wbić szpilę by pokazać, kto tak naprawdę się liczy. Nie mam im tego za złe :)

Pomimo tych wszystkich strasznych historii, nigdy nie doświadczyłem tego na swojej skórze. Dodam jeszcze, że nie znam francuskiego :)

Fajnie było obserwować ten gwar w kawiarniach Paryża. Bez kelnerów, to miasto straciło by tak wiele!

Pamiętajcie, że w „Cafe de Flore” tylko turyści siadają na piętrze! Choć kelner z pewnością będzie chciał Was tam zaprowadzić. Naprawdę liczą się tylko miejsca na chodniku Bulwaru St. Germain.

24 stycznia 2012

Artyści w Paryżu

Mówi się, że Paryż to miasto artystów. Nie bez powodu zresztą. Mówią, że w Paryżu chodzą w beretach – i to też jest prawda :)

Lubię ten klimat, bo świadczy o tym,  że to miasto nie zerwało z przeszłością. Na każdym kroku czuje się historię obecną w ludziach, architekturze, witrynach, kawiarniach i restauracjach.

Ostatnie zdjęcie – moje ulubione. To już inny typ artysty – kelner, ale o paryskich kelnerach napiszę w osobnym wpisie, bo to już zupełnie inna historia.

2 sierpnia 2011

Fashion Police

Budapest 2011

24 Maj 2011

Uliczne na-stroje w Krakowie

Czy faktycznie nie lubimy być fotografowani? Nie raz słyszałem odmowę, gdy pytałem się o zgodę na zrobienie zdjęcia. Ja nie uważam, by to jest coś złego. Zresztą, kiedy ktoś pyta dlaczego chce mu zrobić zdjęcie, odpowiadam, że np. świetne wygląda lub jest dla mnie bardzo oryginalną osobą. Takie stwierdzenie powinno być miłe dla tej osoby. Niejednokrotnie wystarczy też uśmiechnąć się po zrobieniu zdjęcia i to też załatwia sprawę, to taka forma podziękowania. Jednak w Krakowie, gdzie najczęściej bywam z aparatem, nie jest to takie oczywiste i łatwe. Nie raz spotkałem się z niezrozumiałą reakcją, wręcz z agresją.

Czy w królewskim mieście, tak bardzo nie lubią, gdy ktoś „kradnie” ich duszę podczas robienia zdjęcia? No i jeszcze te zarzuty, że nie mam prawa fotografować ludzi na ulicy. Zresztą prawo nie zabrania fotografowania ludzi w miejscach publicznych. Jedynie na terenie prywatnym trzeba mieć zgodę np. Pani bawiąca się z dziećmi w własnych ogrodzie. Kiedy wychodzimy na ulicę jesteśmy wystawieni na widok publiczny i musimy sobie zdawać sprawę, że nie raz możemy się załapać na zdjęcie lub nawet na film.

Pal licho, że mi się ostatnio dostało, od niektórych przechodniów. Myślałem, że tylko mężczyznę może to spotkać. Nic bardziej mylnego! Bo Mimi ostatnio dostało się bardziej. Tego już całkowicie nie rozumiem. Mimi podchodzi do osoby fotografowanej na ulicy z wyjątkową delikatnością i taktem. Nic to nie dało. Uśmiech również nie pomógł. Pewna Pani, która nawet nie była w kadrze, zrobiła awanturę na pół Rynku. Smutne jest to, że spokojne tłumaczenie nawet nie zostało wysłuchane tylko zakrzyczane. W naszym rankingu: „Kto został bardziej pogoniony przy fotografowaniu” – wygrywa Mimi 1 : 0. Cała sytuacja była na tyle niemiła, że musieliśmy chwilę odreagować na pysznej kawie. Po drodze stwierdziliśmy: Trzeba znów jechać do Paryża! A może wystarczy do innego miasta? Wkrótce będziemy mieli okazję się o tym przekonać.

Jak dla mnie, coś z tym Krakowem jest nie tak :(

Ta miła Pani, kiedy się jej zapytałem, czy mogę zrobić jej zdjęcie odpowiedziała:

– No to teraz niepotrzebnie się Pan spytał, bo zacznę pozować :)

16 Maj 2011

Street photography: One

Robiąc zdjęcia na ulicy, zadaje sobie pytanie, czy pytać o zgodę na zrobienie zdjęcia, czy nie pytać?

Nie zawsze jest to łatwe. Trzeba się przełamać by podejść do obcej osoby. No, ale najwyżej usłyszymy odmowę. Ostatnio to mnie już nie zraża. Mam nadzieję, że śmiałości będę miał coraz więcej. Wciąż nad tym pracuję.

Jednak najważniejszy w fotografii ulicznej jest uśmiech, który w większości sytuacji wystarczy. W naszym kraju, tak mało się ludzie uśmiechają do siebie na ulicy :) Bierzmy przykład z obcokrajowców!

Nikon F3 + Nikkor 50/1,4 | Ilford Fp4

7 Maj 2011

United Kingdom Mafia :)

Widząc tych dwóch dżentelmenów wiedziałem, że może być ciekawie. Pierwsze zdjęcie robię ich kolegom, którzy o czymś mocno dyskutują po wyjściu z angielskiego pubu.

– Photo, photo?! – pytają mnie jeden przez drugiego. Odpowiadam, jasne czemu nie, bo przecież o to mi chodziło. Pytam skąd przyjechali i jak im się podoba w Krakowie. Jakby nie słuchają i mówią, że są znajomymi Putina i mają jakieś konszachty z rosyjską mafią. Lekkie podchmielenie wyniesione z pubu, tworzy niestworzone historie. Ja na to wszystko mówię, że raczej są z angielskiej mafii i robię zdjęcie.

Aparat Zorki 4 + Jupiter-12 35mm | Ilford Fp4 Plus

20 kwietnia 2011

Jeden dzień z Paryża

Jest to zapis pierwszego dnia naszego paryskiego pleneru. Zdjęcia są ułożone w kolejności ich zrobienia.

Tym razem, robiąc zdjęcia, skupiłem się na uchwyceniu ducha  miasta z jego mieszkańcami w roli głównej. Zapraszam do wspólnego przeżycia tego jednego dnia w Paryżu.

10 marca 2011

Street Photography {Olomouc}

Ulicę miasta tworzą jego ludzie. Puste miasto bez mieszkańców, byłoby może nudne? Przy okazji naszej wizyty w Ołomuńcu, mieliśmy okazję się przekonać, jak to jest, gdy na głównej ulicy miasta zapanowała nieprawdopodobna cisza. Żadnego samochodu, ani kroków na chodniku. Słuchanie miasta, gdy nic nie słychać, to było trochę surrealistyczne przeżycie… No, ale mimo wszystko, całkiem puste nie było :)

 

 

 

20 stycznia 2011

„Zaopatrzenie” na Krakowskim Kazimierzu

Tak się akurat złożyło, że byliśmy na kawie i spacerze w niedzielę na krakowskim Kazimierzu. No, a to przecież dzień handlowy na Placu Nowym. Tak mnie coś tknęło, by ująć, to wszystko przez pryzmat tabliczki „Zaopatrzenie”. Zatkniętej za szybę zielonej Nyski tuż przy straganach z towarem rozlicznym.

7 listopada 2010

PKS-em do Bielska

Z przyczyn obiektywnych nie jechaliśmy do Bielska naszym autem. Pozostał nam autobus. Wyprawa zaczyna się od dworca PKS w Wadowicach – pierwsze zdjęcie – karmienie miejskiego ptactwa :0

A co było dalej, to już w pozostałych zdjęciach.

Kolejny raz Bielsko nas bardzo miło zaskoczyło. Zdjęcia są poukładane chronologicznie.

Akurat tak się złożyło, że w dniu naszej wizyty w Bielsku, miało miejsce otwarcie boutique Anny Drabczyńskiej w nowym miejscu. A, że jest to dobra znajoma naszych gospodarzy Kasi i Marka, mieliśmy okazję wpaść do Ani na chwilkę. Miejsce powinno stać się obowiązkowym punktem każdej osoby odwiedzającej Bielsko i chcącej być on – style.

Zaglądnijcie tu koniecznie: Studio Mody Anna Drabczyńska, ul. Zaułek 3, Bielsko Biała.

No, a Mimi zachorowała tam na taką jedną kapkę :) A mnie znów nie udało się zjeść kremu sułtańskiego w „Delicjach”.

%d blogerów lubi to: