Posts tagged ‘podróże’

21 września 2014

Płetwy do pływania, kawa do picia, książka do czytania, nóż do krojenia, bransoletka do noszenia i rybka w puszce na czarną godzinę

a01

27 Maj 2012

Lyon – gastronomiczna stolica Francji

Moi Drodzy, dziś odnalazłem chwilę na pierwszy wpis z naszej francuskiej wyprawy.

Jak powiedział mój francuski przyjaciel: gastronomia w Lyonie jest bardzo rekomendowana. Podobne opinie o lyońskich bouchon i innych specjałach regionu można przeczytać w wielu przewodnikach. Nieomieszkałem sprawdzić, jak jest naprawdę. No i tak jak się spodziewałem – w tym mieście czuć siłę tradycyjnej francuskiej gastronomii. W kartach króluje sałatka lyońska,  andouillette – kiełbaska z flaków wieprzowych, czy boudin blanc. Nie mogę tutaj nie wspomnieć o znakomitych kiełbasach lyońskich. Dodajmy do tego jeszcze codzienne dzielnicowe targi warzywne i cotygodniowe targi ekologiczne. Mimi chciała się tam ukryć wśród sałat i karczochów, i tam zostać. Lyon to istny raj dla smakoszy i osób lubiących dobrze zjeść

Moje obawy, co do słabej jakości kawy Lyonie już miały się potwierdzić, ale pewne odkrycie zmieniło cały obraz tego miasta i całej Francji! O tym jednak w późniejszym terminie. Ba! Ten temat pójdzie do naszej książki. Zatem czekajcie.

Poniżej szczęśliwa Mimi, podczas jednego z naszych lyońskich pikników, o których wkrótce przeczytacie na Bo Mimi blog.

Wszystkie zdjęcia zrobione aparatem Zorki 4, obiektyw 28mm i 50mm, film Fuji Neopan 100ASA i 400ASA. Wywołane i zeskanowane w Rossmann – 13,99PLN za film.

8 stycznia 2012

Ahlbeck Baltic Sea

Święta spędzaliśmy nad morzem, więc i wpis morski musi się pojawić.

Tym razem, na jedno popołudnie, wracamy z Mimi do niemieckiego miasteczka Ahlbeck. Spacerujemy po plaży wśród mew i łodzi rybackich, jakby wyrzuconych przez morze. Jak dla mnie Ahlbeck to miasteczko, jak z bajki. I w lecie i w zimie wygląda wspaniale. Dobrze, że to tylko parę kroków do Świnoujścia :)

Z wyjazdu do Świnoujście przywiozłem super Lampy Heavy Duty. Wkrótce w sprzedaży!

30 marca 2011

200km w nogach, 14000 zdjęć time lapse, 1200 zdjęć, 800 ujęć video | Paris

Plan na nasz paryski plener był mocno ukierunkowany. Tym razem tylko zdjęcia przemyślane, jakby się je robiło aparatem analogowym. Bez pstrykania na lewo i prawo. Dużo wspólnych dyskusji i wniosków. Nowe techniki i sporo filmowania (mamy ponad 800 ujęć video). Myślę, że ten wyjazd dał nam wiele ważnych odkryć i fantastyczne paryskie kontakty.

Po plenerze zostało 1200 zdjęć, ponad 2,5h materiału video, około 14000 zdjęć do time lapsów i ponad 200km w nogach po paryskich uliczkach przez 10 dni. W planie mamy zmontowanie przynajmniej 3 krótkich filmów, ale na to potrzebujemy trochę czasu. U Mimi będzie o przełamaniu pewnej bariery, a u mnie nowe spojrzenie na paryskie życie.

Mimi & Leica w swoim żywiole :)

Grube Ryby

 

Time lapse Leica Kit + video filmowanie

Burzliwe dyskusje…

23 stycznia 2011

micro PARIS

Zapraszam, na małą podróż do micro Paryża :)

 

10 grudnia 2010

Moulin Rouge & Pigalle | PARIS

Kabaret „Czerwony Młyn” to jeden z symboli Paryża. Kręci się nieprzerwanie od 1889 roku i zaprasza na szalone występy. Plac Pigalle i okoliczne uliczki zwane są paryską dzielnicą Czerwonych Latarni, która w  nocy staje się zupełnie innym miejscem niż za dnia.

2 grudnia 2010

Mysza Marrons

„Najlepsze kasztany są na placu Pigalle…” – to zdanie pewnie każdy zna. Jednak nieustraszona Mysza Marrons postanawia to sprawdzić na własną rękę. Nie bardzo dowierza w słowa Hansa Klossa. A właściwie to nie bardzo wie, kto to J-23 i takie tam. Ma swój zupełnie inny świat.

Pierwszy dzień w Paryżu. 26 listopada 2010 roku, godzina 15:01, stacja metra „Pigalle” – Myszu mówi – Pewnie pieką tu kasztany.  I faktycznie tuż przy stacji metra, uliczny sprzedawca przypieka kasztany na koksowniku, który stoi w wózku z supermarketu.

– Nie pachną, tak jak powinny! Dobre kasztany podczas pieczenia powinny pięknie pachnieć, a te nie pachną! – woła Mysza.

Mysza Marrons, oprócz kasztanów, lubi wielkie paryskie kamienice z starymi windami, które działają bez ustanku od ponad 100 lat. No i kocha sam Paryż.

Mysza Marrons lubi te małe i wąskie windy, w których jest miejsce na dwie osoby i torbę makaroników z Laduree i nic więcej.

Mysza Marrons lubi otwierać i zamykać kratę w windzie i lubi, kiedy ktoś za nią naciska numer piętra i przywołuje windę na piętrze. Może boi się czerwonego guzika?

Dzień drugi. 27 listopada 201o roku. Ruszamy na Montmartre w poszukiwaniu najlepszych kasztanów.

Ostrzenie pazurków przed porcją kasztanów.

Niezawodna intuicja i znajomość tematu, przywodzi Myszę Marrons na Plac des Abbesses w 18 dzielnicy Paryża, gdzie akurat trwa świąteczny kiermasz i gra orkiestra. Plac tonie w świątecznych światełkach.

Jest! Pierwszy sprzedawca kasztanów. Idziemy sprawdzić, jaki towar oferuje. Niestety Monsieur nie ma najlepszego sortu. – No i nie pachnie, tak jak powinno! – mówi Mysza Marrons.

Ale, Mysza Marrons coś zaczyna się kręcić w kółko. Coś się dziwnie zachowuje. Coś wywęszyła.

– Te pięknie pachną! Prawdziwe marronsy! – woła Mysza Marrons, a miła Pani pyta:

– Madame s’il vous plaît? Kupujemy porcję świeżo uprażonych i pachnących kasztanów.

Oto Mysza Marrons, która uciekła na skraj placu des Abbesses. Z kasztanem w buzi, czarnymi łapkami od rozłupywania spieczonych skórek, zagląda do torebki po następnego gorącego kasztana.

Z torebką gorących kasztanów i szczęśliwą Myszą Marrons, ruszamy dalej na kiermasz na Placu des Abbesses. Malutkie marzenie Myszy zostało spełnione.

7 listopada 2010

PKS-em do Bielska

Z przyczyn obiektywnych nie jechaliśmy do Bielska naszym autem. Pozostał nam autobus. Wyprawa zaczyna się od dworca PKS w Wadowicach – pierwsze zdjęcie – karmienie miejskiego ptactwa :0

A co było dalej, to już w pozostałych zdjęciach.

Kolejny raz Bielsko nas bardzo miło zaskoczyło. Zdjęcia są poukładane chronologicznie.

Akurat tak się złożyło, że w dniu naszej wizyty w Bielsku, miało miejsce otwarcie boutique Anny Drabczyńskiej w nowym miejscu. A, że jest to dobra znajoma naszych gospodarzy Kasi i Marka, mieliśmy okazję wpaść do Ani na chwilkę. Miejsce powinno stać się obowiązkowym punktem każdej osoby odwiedzającej Bielsko i chcącej być on – style.

Zaglądnijcie tu koniecznie: Studio Mody Anna Drabczyńska, ul. Zaułek 3, Bielsko Biała.

No, a Mimi zachorowała tam na taką jedną kapkę :) A mnie znów nie udało się zjeść kremu sułtańskiego w „Delicjach”.

4 listopada 2010

Znad morza | Świnoujście

Tak bardzo lubię te morskie klimaty. Tym razem prezentuję serię fotek,  takich zrobionych w biegu, w kolejce na prom, na zakupach i w kafejce. Wszystkie zrobione przy okazji wizyty w Świnoujściu oraz niemieckim miasteczku Ahlbeck. Odkryciem była kawiarnia z świetnym espresso – tuż przy nadbrzeżu w Świnoujściu, o której będzie osobny wpis, ale to już następnym razem.

Coś mnie tknęło, aby wrócić do zdjęć czarno – białych. Nie ma co, to klasyka! Według mnie dobrze oddają klimat listopadowych dni.

19 października 2010

| Piran |

Małe miasteczko nad morzem. Byle przysiąść przy porcie i obserwować ludzi przy pracy i łódki na wodzie. Potem wejść w wąskie uliczki, by spotkać „miejskiego artystę”, a czasem go unikać. Szczęśliwi Ci, którzy mają to na co dzień, a mnie pozostają wspomnienia…

17 października 2010

Odkrywanie Bielska

Jakiś czas temu byliśmy u naszych znajomych w Bielsku – Białej. Było bardzo sympatycznie i miło. Odwiedziliśmy parę ciekawych miejsc, które już na stałe wpisują się w nasze „musisz tu być”. Jednym z nich jest kawiarnia tuż przy samym zamku o nazwie „Delicje”. Tu jakby się czas zatrzymał w latach 80-tych. Nic w tym złego – Kryształ wiślany, Krem sułtański, lody na śmietanie i podobno najlepsze espresso w mieście. Takie miejsca robią prawdziwy klimat, zwłaszcza jeżeli można tam dostać coś pysznego.

Bielsko to bardzo ładne miasto!

6 października 2010

Driftwood Buoys { Piran }

Wieczorami w Piranie, siadaliśmy przy latarni morskiej na białej ławeczce, by obserwować wpływające kutry i jachty do mariny. To było nasze ulubione zajęcie. Natchniony widokami z portu i całej naszej śródziemnomorskiej wyprawy, stworzyłem kolejną kolekcję boi z drzewa wyrzuconego przez wodę – driftwood. Prezentowane poniżej boje, można kupić w naszym sklepie internetowym Showroom Shopping.

Moja inspiracja prosto z mariny w Piranie, Słowenia.

W tej kolekcji jedna boja została już oznaczona moim podpisem House of Lizard z znakiem jaszczurki. Będzie to logo, które będę umieszczał na swoich kolejnych wyrobach.


27 września 2010

Caffe del Moro | Piran

Są takie miejsca, do których lubimy wracać. Już nie trzeba szukać dalej. Mamy ulubioną kawiarnię, gdzie można wypić naprawdę dobre espresso. W Piranie jest to Hotel Tartini przy głównym placu miasta – Tartinijev Trg. Nawet, kiedy pada, chętnie siadamy pod markizą w ogródku kawiarni. W oddali słychać krzyk mew, kutry rybackie wpływają do portu, dzieci bawią się na placu. Idealna przerwa w pięknym nadmorskim mieście, w którym już od pierwszego dnia poczuliśmy się jak w domu.

9 września 2010

Małe piwo

Muzeum Browaru w Żywcu jest najnowocześniejszym muzeum w Polsce. Ta makieta to tylko takie małe piwo. To jeszcze nie koniec piwnych opowieści z browaru.

22 sierpnia 2010

Maroko wzywa!

Są takie dni, kiedy czuję wezwanie z Maroka. To jak śpiew Muezina z meczetów mediny. Zapachy, kolory, uśmiechający się sklepikarze, których już znam – chcę tam znów być! To takie wołanie z pustyni i z serca Maroka – z czerwonego miasta Marrakesz.

31 lipca 2010

A co to je ta Kofola?

Przy okazji odwiedzin u naszych południowych sąsiadów, natrafiłem na Kofolę. Reklamy i szyldy tego napoju widać w wielu miejscach. Akurat zatrzymaliśmy się w Tatranskiej Kotline na obiad i tu dowiedziałem się o co chodzi. Pytam kelnera (zapis z pamięci bez ptaszków i takich tam):

A co to je ta Kofola?

To je taki nasz narodovy napoj. To je taka Kofola.

To je alkoholicky?

Ne, to je nealko.

Czyli wszystko jasne! Narodowy niealkoholowy napój Słowaków. Kofola powstała w 1960 roku. Obecnie jest prawie tak samo popularna, jak piwo ;) Można ją dostać w półlitrowych kuflach praktycznie w każdej restauracji czy barze. Szkoda tylko, że w swoim składzie ma konserwant. Cholerny świat!

%d blogerów lubi to: