Posts tagged ‘Paryż’

15 Grudzień 2012

Ciemne sprawy w E. Dehillerin | Paris

Dziś pomimo tego, że nie ma mnie przed komputerem, publikuję odszukane zdjęcie ciemnego i zupełnie zapomnianego zakamarka z ulubionego sklepu każdego maniaka kuchennego zamieszania, czyli prosto z paryskiego E. Dehillerin. Kto wie, gdzie prowadzą te schody? Z pewnością nie do wyjścia…

P1010584

11 Marzec 2012

Paryscy kelnerzy

Przeróżne opowieści krążą o wyczynach paryskich kelnerów. W wielu książkach czytałem o ich ekscentrycznych zachowaniach. Nie lubią ich turyści, a i dla paryżan nie są zbyt pobłażliwi.

Kelner z paryskiej restauracji, kawiarni, czy bistro to jest Ktoś! Prawdziwy artysta, który doprowadził do perfekcji obsługę klienta. Lubi czasem zakpić lub zażartować i wbić szpilę by pokazać, kto tak naprawdę się liczy. Nie mam im tego za złe :)

Pomimo tych wszystkich strasznych historii, nigdy nie doświadczyłem tego na swojej skórze. Dodam jeszcze, że nie znam francuskiego :)

Fajnie było obserwować ten gwar w kawiarniach Paryża. Bez kelnerów, to miasto straciło by tak wiele!

Pamiętajcie, że w „Cafe de Flore” tylko turyści siadają na piętrze! Choć kelner z pewnością będzie chciał Was tam zaprowadzić. Naprawdę liczą się tylko miejsca na chodniku Bulwaru St. Germain.

24 Styczeń 2012

Artyści w Paryżu

Mówi się, że Paryż to miasto artystów. Nie bez powodu zresztą. Mówią, że w Paryżu chodzą w beretach – i to też jest prawda :)

Lubię ten klimat, bo świadczy o tym,  że to miasto nie zerwało z przeszłością. Na każdym kroku czuje się historię obecną w ludziach, architekturze, witrynach, kawiarniach i restauracjach.

Ostatnie zdjęcie – moje ulubione. To już inny typ artysty – kelner, ale o paryskich kelnerach napiszę w osobnym wpisie, bo to już zupełnie inna historia.

13 Listopad 2011

Bleu – Marron Paris

Podczas przedostatniej wizyty w stolicy Francji, uderzył mnie ten niespotykany klimat szyldów wszelakich. Kolorowe fasady i ręcznie malowane nazwy restauracji, lokali i sklepów. To tak, jakby ktoś zbudował idealną scenografię do filmu z czasów największych ekspresjonistów. Jednak to nie scenografia, to prawdziwy i wspaniały Paryż!

Tagi: ,
22 Sierpień 2011

Francuski Paradoks | Paryż

Nie jest tajemnicą, że Francuzi uwielbiają jeść. Do jakości składników, smaku, czy tradycyjnej kuchni przywiązują wielką wagę. Faktem jest, że uwielbiają swoje restauracje, bistra, piekarnie i oczywiście kawiarnie. Miło było uczestniczyć, choć przez parę dni w tym całorocznym festiwalu smaku i spotkań towarzyskich, który można obserwować w całym Paryżu.

31 Lipiec 2011

Moi Chouchou

Paryż, Marzec 2011 roku

Café à MontmartreMoi Chouchou et ses lunettes

1 Maj 2011

E. Dehillerin i świńskie nóżki | Paris

Jak tylko przeczytaliśmy o hurtowni artykułów kateringowych, wiadomo było, że to będzie obowiązkowy punkt wizyty w Paryżu. E. Dehillerin, bo o tym sklepie mowa, to miejsce dla profesjonalistów. Znajduje się w paryskiej dzielnicy Les Halles. Znaleźć tu można praktycznie wszystko, co szefowi kuchni jest potrzebne. Ja, co prawda profesjonalistą, ani szefem kuchni nie jestem, ale czułem się tam świetnie. Pan z kucykiem, który nas obsługiwał był bardzo miły i uśmiechał się pod nosem.

– W domu, takie 40cm szczypce  Panu się nie przydadzą – powiedział, gdy zapytałem, czy mają te większe. Nawet na okładce polskiego wydania mojej ulubionej książki „Kill Grill” – Anthony Bourdain trzyma takie w ręce :)

Oprócz planowanego zakupu stalowej patelni z przykrywką w naszym koszyku znalazły się szczypce Cuispro – wersja 25cm (zastrzeżone patentem) i mały nożyk nr 6 z adresem sklepu E. Dehillerin.

O samej instytucji, jaką jest z pewnością ten sklep, napisała Mimi: DEHILLERIN – Nie tylko dla profesjonalistów. Les Halles {Paris}.

Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, ale kawałek dalej przy tej samej ulicy Rue Coquillere pod numerem 6, znajduje się słynna restauracja „Au Pied du Cochon”, która ma prawo być otwarta całą dobę. Ten przywilej uzyskała, dzięki temu, że kiedyś serwowała tanią i pożywną zupę cebulową, całej armii targowych tragarzy. Oryginalne gałki w drzwiach do restauracji jednoznacznie podkreślają specjalność szefa kuchni – raciczki wieprzowe. Bez dwóch zdań jest to ich specjalność!

Tuż za rogiem na Rue Montergueil, znajduje się równie słynna restauracja „L’Escargot”, jak wskazuje szyld, ich specjalnością są ślimaki. A na ulicy równoległej, czyli Rue Montmartre w weekend trafiliśmy na ekologiczny targ. Można tu kupić praktycznie wszystko, począwszy od wina, serów, szynek, po warzywa i kury ekologiczne. Prawdziwy raj dla smakoszy.

Dzielnica Les Halles od teraz będzie mi się kojarzyć z dwoma rzeczami: nazwą restauracji, w której pracował Anthony Bourdain w Nowym Jorku oraz z dobrym jedzeniem w Paryżu.

20 Kwiecień 2011

Jeden dzień z Paryża

Jest to zapis pierwszego dnia naszego paryskiego pleneru. Zdjęcia są ułożone w kolejności ich zrobienia.

Tym razem, robiąc zdjęcia, skupiłem się na uchwyceniu ducha  miasta z jego mieszkańcami w roli głównej. Zapraszam do wspólnego przeżycia tego jednego dnia w Paryżu.

17 Kwiecień 2011

Shakespeare Bookshop Company | Paris

Są takie miejsca, o których krążą legendy. Trwają od wielu lat w tym samym miejscu i praktycznie nic się nie zmieniają. Przykurzone i nie dbające o zbytnią reklamę. Ich historia jest najlepszą rekomendacją. Takim miejscem jest paryska księgarnia Shakespeare Bookshop Company. Zlokalizowana tuż przy katedrze Notre Dame. Warto odwiedzić nie tylko dla książek, ale i dla specyficznego klimatu tworzonego przez ludzi przeróżnego pokroju.

Warto zobaczyć film w jakości HD: „Shakespeare Bookshop Company” – trzeba kliknąć literkę HD.

10 Kwiecień 2011

60 sekund z Mistartist | Paris

Paryż, piękny i słoneczny dzień, 22 marca 2011. Wysiadamy na stacji metra „Pigalle”. Po przeciwnej stronie mężczyzna z aparatem. Na środku ulicy zaczepia nas i mówi, że prowadzi fashion blog, daje nam swoją wizytówkę i pyta, czy może zrobić nam zdjęcie na swoją stronę.

– Oczywiście! Wiemy, jak to jest, bo sami prowadzimy blogi – bez wahania się zgadzamy. Na chodniku, przy zejściu do stacji metra, robi nam kilka zdjęć. Nie ustawia, nie przestawia, nie nie patrzy na tło. Później pokazuje nam jedno zdjęcie i pyta, czy nam się podoba. Jest naprawdę fajne.

– Za parę dni zdjęcie, będzie na mojej stronie. Zapraszam! – mówi i rozstajemy się. Całe spotkanie nie trwało więcej niż minutę. A nam pozostała wizytówka, zdjęcia na blogu Pierra (Mistartist) i fajny paryski kontakt. Teraz wymieniamy się komentarzami i odwiedzamy swoje strony. Licząc, że spotkamy się niebawem w Paryżu lub w Krakowie, a może w zupełnie innym mieście?

fot. Mistartist

fot. Mistartist

Parę dni później w księgarni Shakespeare Bookshop Company (o której właśnie montujemy film), natknęliśmy się na album „The Sartorialist” Scott Schuman. Zauroczeni taką fotografią, nie mogliśmy się powstrzymać i go nie kupić. W albumie jest ponad 1000 zdjęć, które będą przypominać nam nasze spotkanie z Pierrem – Mistartist. Trzeba naprawdę lubić ludzi, aby w tak krótkim czasie, nawiązać nić porozumienia i zrobić takie świetne zdjęcia. Dziękujemy Pierre!

4 Kwiecień 2011

City Lights Books Paris

Paryż to miasto magiczne i ma swoje przeróżne wizerunki. Myślę, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Swój klimat i otoczenie.

Oto jeden dzień z życia Paryża, gdzie każdy coś czyta, gdzie książki w księgarniach są poukładane pod sam sufit, gdzie zakurzone i trochę zapomniane pasaże, zapraszają do zgłębiania ich tajemnic. Książki leżą na ulicach – stare woluminy i współczesne albumy. Piękny jest Paryż!

Warto zobaczyć film w jakości HD: „City Lights Books” – trzeba kliknąć literkę HD.

30 Marzec 2011

200km w nogach, 14000 zdjęć time lapse, 1200 zdjęć, 800 ujęć video | Paris

Plan na nasz paryski plener był mocno ukierunkowany. Tym razem tylko zdjęcia przemyślane, jakby się je robiło aparatem analogowym. Bez pstrykania na lewo i prawo. Dużo wspólnych dyskusji i wniosków. Nowe techniki i sporo filmowania (mamy ponad 800 ujęć video). Myślę, że ten wyjazd dał nam wiele ważnych odkryć i fantastyczne paryskie kontakty.

Po plenerze zostało 1200 zdjęć, ponad 2,5h materiału video, około 14000 zdjęć do time lapsów i ponad 200km w nogach po paryskich uliczkach przez 10 dni. W planie mamy zmontowanie przynajmniej 3 krótkich filmów, ale na to potrzebujemy trochę czasu. U Mimi będzie o przełamaniu pewnej bariery, a u mnie nowe spojrzenie na paryskie życie.

Mimi & Leica w swoim żywiole :)

Grube Ryby

 

Time lapse Leica Kit + video filmowanie

Burzliwe dyskusje…

12 Marzec 2011

3 dni w Paryżu

W jaki sposób pokazać trzy dni spędzone w cudownym Paryżu i nie zanudzić? Nie da się wrzucić na blog 750 zdjęć, to nie ma sensu.

Dlatego z naszych zdjęć zrobiliśmy film :)

Warto zobaczyć film w jakości HD: „3 days in Paris 2010” – trzeba kliknąć literkę HD.

Tagi: , , ,
23 Styczeń 2011

micro PARIS

Zapraszam, na małą podróż do micro Paryża :)

 

10 Grudzień 2010

Moulin Rouge & Pigalle | PARIS

Kabaret „Czerwony Młyn” to jeden z symboli Paryża. Kręci się nieprzerwanie od 1889 roku i zaprasza na szalone występy. Plac Pigalle i okoliczne uliczki zwane są paryską dzielnicą Czerwonych Latarni, która w  nocy staje się zupełnie innym miejscem niż za dnia.

4 Grudzień 2010

Montmartre Amelie Poulain

Na Montmartrze duch Amelie Poulain wciąż gdzieś przemyka. Czuje się tu niesamowity klimat filmu Jenueta. Nie ma co. Nie tylko miejsca bezpośrednio związane z filmem, jak „Cafe des 2 Moulins”, czy warzywniak „Maison Colignon”, ale cała dzielnica jest, jak bajkowy świat z filmu „LE FABULEUX DESTIN D’AMÉLIE POULAIN”. Wystarczy się trochę rozejrzeć i poszukać miejsc, na które z pewnością zwróciła by uwagę Amelie.

Amelie Poulain – scena z filmu

Kolorowa ciężarówka i Mini Cooper przy „Cafe des 2 Moulins”, Rue Lepic

Różowy beret, kolorowy szalik i metalowe krzesła pod kolor w „Cafe des 2 Moulins”, Rue Lepic

Sprzedawca owoców morza przed „Cafe des 2 Moulins” i odbijająca się w oknie markiza w paski, Rue Lepic

Dwie dziewczyny rozmawiają przy stoliku w kawiarni i krzywy koń na szczycie karuzeli przy Placu St. Pierre

Zdjęcie Amelie w „Cafe des 2 Moulins”

W oczekiwaniu na kawę i zamazana kwota na rachunku, „Cafe des 2 Moulins”

Odbicie przewodów na masce wyglądają, jak rysy na lakierze, Rue Lepic

Tabliczka nr 4 i kolorowe krzesła i stoliki przy kawiarni

Mężczyzna o jasnych włosach patrzy na szatyna, a stojący blondyn z rękami  w kieszeni patrzy na stolik , Rue Lepic

„Le Consulat” to jak konsul, Rue Norvis

Mgła o poranku na Rue Norvis – 8 rano

Przekrzywiony parasol gazowy przed kawiarnią, Plac du Tertre

Dzwonek do drzwi za czerwoną kratą

Trzy słupki w kropki, Rue Durantin

Wypłowiałe wycinki z gazet przy warzywniaku „Maison Colignon”, Rue Troris Freres

20 jabłek w pionowym koszyku – „Maison Colignon”

Rino, to prawie jak Nino

Brakuje żółtego rombu nad szyldem Epicerie Du Terroir, Rue Lepic

Rozmazana kreda na szyldzie – dalej można kupić kurczaki, Rue Lepic

Dziewczyna opiera się o stary czerwony samochód

Scena z filmu

Taxi i wyścigówka przy Rue Lepic

Samotne łyżeczki na talerzykach z widokiem na Rue Lepic z „Cafe des 2 Moulins”

Dziewczyna w lakierkach strzepuje popiół z papierosa na chodnik przy Rue Lepic

11:31 na zegarze u sprzedawcy pieczonych kurczaków, Rue Lepic

Sprzedawca otwiera muszlę i równocześnie rozmawia z mężczyzną z dwoma siatkami, Rue Abbesses

Mężczyzna popija kawę z filiżanki i w szybie odbija się taksówka, Plac du Tertre

Stacja metra, gdzie Amelie rozlepiała plakaty

Krzesełko wygląda jak szpulka na nici, a kotara tańczy

Śmieszna strzałka pod napisem Metro, stacja Lamarc – Caulaincourt

Kieliszek, jak do martini nad markizą w pasy, stacja Lamarck Caulaincourt

Sacre-Coeur i gałęzie bez liści

Zbita szybka w daszku – „Maison Colignon”

Chłopiec biegnie szybko koło teatru Lapin Agile

Taniec dziwnych psów przy placu Abbesses – Valse des monstres

Dwie żarówki w lampie, Avenue Junot

Kilka spalonych żarówek w baldachimie nad wagonikiem, karuzela na placu St. Pierre

Mężczyzna poprawia szalik i popielniczka na krawędzi stolika, Plac du Tertre

Dziwnie odbijające się światełka w reklamie nad wejściem do stacji metra Abbesses

Z powrotem  przed „Cafe des 2 Moulins” – historia kołem się toczy

Przeczytaj, także wpis „Ścieżkami Amelie Poulain” na Bo Mimi blog


Ten wpis bierze udział w konkursie Fotograficzny Wpis Miesiąca

2 Grudzień 2010

Mysza Marrons

„Najlepsze kasztany są na placu Pigalle…” – to zdanie pewnie każdy zna. Jednak nieustraszona Mysza Marrons postanawia to sprawdzić na własną rękę. Nie bardzo dowierza w słowa Hansa Klossa. A właściwie to nie bardzo wie, kto to J-23 i takie tam. Ma swój zupełnie inny świat.

Pierwszy dzień w Paryżu. 26 listopada 2010 roku, godzina 15:01, stacja metra „Pigalle” – Myszu mówi – Pewnie pieką tu kasztany.  I faktycznie tuż przy stacji metra, uliczny sprzedawca przypieka kasztany na koksowniku, który stoi w wózku z supermarketu.

– Nie pachną, tak jak powinny! Dobre kasztany podczas pieczenia powinny pięknie pachnieć, a te nie pachną! – woła Mysza.

Mysza Marrons, oprócz kasztanów, lubi wielkie paryskie kamienice z starymi windami, które działają bez ustanku od ponad 100 lat. No i kocha sam Paryż.

Mysza Marrons lubi te małe i wąskie windy, w których jest miejsce na dwie osoby i torbę makaroników z Laduree i nic więcej.

Mysza Marrons lubi otwierać i zamykać kratę w windzie i lubi, kiedy ktoś za nią naciska numer piętra i przywołuje windę na piętrze. Może boi się czerwonego guzika?

Dzień drugi. 27 listopada 201o roku. Ruszamy na Montmartre w poszukiwaniu najlepszych kasztanów.

Ostrzenie pazurków przed porcją kasztanów.

Niezawodna intuicja i znajomość tematu, przywodzi Myszę Marrons na Plac des Abbesses w 18 dzielnicy Paryża, gdzie akurat trwa świąteczny kiermasz i gra orkiestra. Plac tonie w świątecznych światełkach.

Jest! Pierwszy sprzedawca kasztanów. Idziemy sprawdzić, jaki towar oferuje. Niestety Monsieur nie ma najlepszego sortu. – No i nie pachnie, tak jak powinno! – mówi Mysza Marrons.

Ale, Mysza Marrons coś zaczyna się kręcić w kółko. Coś się dziwnie zachowuje. Coś wywęszyła.

– Te pięknie pachną! Prawdziwe marronsy! – woła Mysza Marrons, a miła Pani pyta:

– Madame s’il vous plaît? Kupujemy porcję świeżo uprażonych i pachnących kasztanów.

Oto Mysza Marrons, która uciekła na skraj placu des Abbesses. Z kasztanem w buzi, czarnymi łapkami od rozłupywania spieczonych skórek, zagląda do torebki po następnego gorącego kasztana.

Z torebką gorących kasztanów i szczęśliwą Myszą Marrons, ruszamy dalej na kiermasz na Placu des Abbesses. Malutkie marzenie Myszy zostało spełnione.

%d bloggers like this: