Kraków, Kazimierz, stary negatyw i Zorki 4

Aparat cyfrowy daje ogromne możliwości. Nieskończona ilość zdjęć, obróbka na komputerze – to wszystko jest naprawdę wspaniałe. Lubię te swoje cyfrówki. Zwłaszcza jeżeli kojarzą mi się z klasycznymi aparatami analogowymi, choć nie bardzo lubię to określenie. Kiedyś na aparat fotograficzny nie mówiło się analogowy – mnie to się i tak kojarzy z liczbami i według mnie nie pasuje. No, ale nadeszły nowe czasy i tak już jest. W przyszłym roku do sprzedaży ma wejść aparat cyfrowy, który wygląda jak model z lat 60-tych: Fujifilm FinePix. Czyli jednak powrót do korzeni fotografii. I to mi się bardzo podoba!

I dlatego pomimo wielu zalet fotografii cyfrowej, wciąż mam ogromny sentyment do klasycznych aparatów fotograficznych. Do negatywów i tej całej metalowej mechaniki w środku. Dźwięk płóciennej migawki i ciężar metalowej obudowy w ręku. Totalna prostota budowy i funkcji staje się w obecnych czasach czymś pożądanym. Aparaty analogowe mają w sobie, jak to nazywam „duszę”. Cyfrówka ma jej jakby sporo mniej.

Tak się zdarzyło, że w moim Zorki 4 był sobie film czarno – biały, na którym były zdjęcia zrobione w ciągu chyba z 6-ciu lat. Wstyd przez tyle miesięcy nie skończyć filmu – no właśnie – cyfrówki!

Przyszedł więc czas najwyższy, aby wywołać negatyw i zobaczyć co z tego wyszło.

Zdjęcia wykonane na m.in. krakowskim Kazimierzu, krakowskich Wodociągach podczas dni otwartych przy okazji Nocy Muzeów.

Aparat Zorki 4, Orion – 15 28mm/6, ILFORD FP 4 Plus 125, a nie jak pisałem w „Tak trudno się pożegnać” – Agfa APX 25. Są to pierwsze zdjęcia na tym negatywie. Ekspozycja była ustawiana za pomocą punktowego światłomierza Digital Spot Meter Pentax, który już został sprzedany… Natomiast ekspozycja dla ostatnich klatek była ustawiana „na oko” – galeria wkrótce.

 


7 komentarzy to “Kraków, Kazimierz, stary negatyw i Zorki 4”

  1. Chyba sobie sprawie jakiegos analoga :)
    Moze jakas wieksza klatka :)

    • Hej, miałem kiedyś Kieva 60 i do niego 2 obiektyw, ale gabaryty były zbyt duże. No, ale zdjęcia były świetne i do tego ta jakość 6×6! Nawet miałem ściągniętą z internetu instrukcje kalibracji przesuwu filmu, bo ten model miał z tym spore problemy. Dzięki za wizytę! Do następnego razu!

  2. Mimi na tym zdjęciu wygląda jak aktorka z filmu Pogorzelisko, który zresztą serdecznie polecam;)

  3. Zobaczcie koniecznie, film nakręcono na podstawie sztuki, akcja toczy się w Libanie, a zakończenie zaskakuje mocno, no i ta muzyka….
    Już dawno film mnie tak nie zaskoczył

%d bloggers like this: