Temat kawy wraca do mnie, jak bumerang. Zresztą nie ma się co dziwić. Wybija godzina 11:00 i Mimi krzyczy: “Grzej Pimpka Gówniarzu!“. Rzucamy wszystko i rozpoczynamy naszą codzienna przerwa na kawę. Pakowanie paczek, będzie musiało chwilę zaczekać :)
Bardzo lubię tą część dnia. Nie raz zdarzyło mi się przed snem myśleć o pysznym espresso, które wypiję następnego dnia. Oprócz tego wciąż poszukujemy fajnych miejsc na dobrą kawę w miastach, w których bywamy. Jeżeli znacie takie lokale, to piszcie. Z chęcią je odwiedzimy przy okazji.
Tak się akurat złożyło, że w Krakowie parę fajnych miejsc nam odpadło. Tak się bije z myślami, czy o tym napisać, czy nie. Dlaczego te dobre miejsca po pewnym czasie już nie są dobre?
W wpisie “Pimpek ma Kumpla!” pisałem o naszym nowym młynku do kawy. Pozwolę sobie tylko nadmienić, że sporo zmarnowanej kawy nas kosztowała ta “Świnka”. Młynek się zapychał praktycznie od początku.
Już mieliśmy oddać “Świnkę” pod młotek! Bo i kawa do niczego i wciąż trzeba było nowe bezpieczniki do niej wkładać. Na jej i nasze szczęście trafiłem na artykuł w internecie o wadzie konstrukcyjnej w tym modelu młynka. Wystarczyło wyciąć 1,5cm poprzeczkę w wylocie kawy i po sprawie. Teraz już “Świnka” jest niezawodna i służy nam znakomicie! Jakość kawy w naszym domu poprawiła się znacznie. Już nie ma problemu braku kremy i gorzkiego smaku.
“Pimpek” i “Świnka” tworzą bardzo zgrany duet i postanowiłem nakręcić o nich film. Obecnie brakuje mi tylko jeszcze paru ujęć i będzie można przystąpić do montażu. Niech poniższe zdjęcia, będą zapowiedzią filmowej historii espresso z “Le petit bistro” w Domu Pod Jaszczurkami.
Espresso w “Cafe Arka” – Lanckorona
Moja ulubiona filiżanka Piacetto Espresso, godzina 11:00
Kawa Lamborghini w Keszthely, Węgry
Scenografia filmowa :)
Scenografia filmowa :)
11:30 – już po kawie…







































