Lyon – gastronomiczna stolica Francji

Moi Drodzy, dziś odnalazłem chwilę na pierwszy wpis z naszej francuskiej wyprawy.

Jak powiedział mój francuski przyjaciel: gastronomia w Lyonie jest bardzo rekomendowana. Podobne opinie o lyońskich bouchon i innych specjałach regionu można przeczytać w wielu przewodnikach. Nieomieszkałem sprawdzić, jak jest naprawdę. No i tak jak się spodziewałem – w tym mieście czuć siłę tradycyjnej francuskiej gastronomii. W kartach króluje sałatka lyońska,  andouillette – kiełbaska z flaków wieprzowych, czy boudin blanc. Nie mogę tutaj nie wspomnieć o znakomitych kiełbasach lyońskich. Dodajmy do tego jeszcze codzienne dzielnicowe targi warzywne i cotygodniowe targi ekologiczne. Mimi chciała się tam ukryć wśród sałat i karczochów, i tam zostać. Lyon to istny raj dla smakoszy i osób lubiących dobrze zjeść

Moje obawy, co do słabej jakości kawy Lyonie już miały się potwierdzić, ale pewne odkrycie zmieniło cały obraz tego miasta i całej Francji! O tym jednak w późniejszym terminie. Ba! Ten temat pójdzie do naszej książki. Zatem czekajcie.

Poniżej szczęśliwa Mimi, podczas jednego z naszych lyońskich pikników, o których wkrótce przeczytacie na Bo Mimi blog.

Wszystkie zdjęcia zrobione aparatem Zorki 4, obiektyw 28mm i 50mm, film Fuji Neopan 100ASA i 400ASA. Wywołane i zeskanowane w Rossmann – 13,99PLN za film.

Opublikowano Relacje z podróży, Zorki 4 | Otagowano , , , , , | 4 komentarzy

Analogue is the future – już tego nie zobaczycie i małe zapowiedzi

Dziś jeszcze parę fotek z analogowej serii z aparatu Exakta VX1000 (patrz wpis “Analgue is the future“). Pozostanie jeszcze kilka ujęć do innego wpisu o wyjątkowym krakowskim miejscu. Takim, które naprawdę warto odwiedzić. No, ale to nie dziś.

Ten wpis to zapis tego, czego już nie możecie zobaczyć, bo zasłania to wielka reklama sklepu Kapp Ahl. Mowa o fantastycznym i gigantycznym graffiti na starej kamienicy na ul. Karmelickiej w Krakowie. Naprawdę robiło to ogromne wrażenie. A przy okazji zapędziłem się trochę dalej i odkryłem rzadko spotykane w Krakowie zewnętrzne, metalowe skręcane schody. I to wszystko w samym centrum. Tyle razy tędy przechodziłem i dopiero teraz mam to!

Kawowe zdjęcia muszą się też pojawić. W końcu przerwa na espresso jest obowiązkowym punktem dnia. A na koniec jedno zdjęcie, które jest tylko małym smaczkiem arcyciekawego miejsca, gdzie spektakl jest nie do opisania. To też w swoim czasie. Zbieram materiały i tak sobie myślę, że będzie to też relacja analogowa. A to jak wiecie wymaga więcej czasu.

Aż się nie chce wierzyć, że to są zdjęcia z analoga…

Analogowa wielokrotna ekspozycja

I na koniec stolik, który zapamiętamy na długo.

Opublikowano Foto, Fotografia uliczna - Street photography | Otagowano , , | 16 komentarzy

Najlepszy langosz w Peszcie!

Jeszcze przed wyjazdem do Budapesztu planowaliśmy w końcu zjeść prawdziwego węgierskiego langosza. Pozostała jedynie kwestia wyboru miejsca. Rzadko jemy coś na mieście i decyzja musiała być przemyślana. Nasz przyjaciel z Węgier zapewniał nas, że najlepsze langosze są na targach miejskich.

Dlatego pierwsze kroki, w poszukiwaniu najlepszego langosza w Budapeszcie, skierowaliśmy na największy i najbardziej ruchliwy targ w centrum Nagy Vasarcsarnok. Niestety tutaj dużo budek i zdecydowanie za dużo turystów. Podejrzewamy, że langosze mogą być odsmażane, więc to odpada. Chyba jednak musi to być bardziej kameralne miejsce, gdzie więcej tubylców, a mniej turystów.

Codziennie rano chodziliśmy na nasz ulubiony targ przy Hunyadi Ter. W bocznej alejce, Mimi wypatrzyła, budkę z langoszem. Akurat była spora kolejka. Okazało się, że mieszkający w Budapeszcie Włoch kupował chyba z 10 langoszy na wynos, a kolejka nadal się zwiększała.

- To dobry znak! Te langosze będą naprawdę dobre! – decydujemy. Wpatrujemy się w cennik i nic nie wygląda znajomo. Spisujemy parę nazw, aby sprawdzić co i jak się podaję do langosza. Okazało się, że Węgrzy lubią langosza z olejem i czosnkiem, majonezem, szynką i żółtym serem :) To zdecydowanie nie na nasze brzuchy.

Następnego dnia wracamy na targ przy okazji zakupów warzywnych i znów stajemy przed tą samą budką. Zamawiamy wersję bez dodatków. Mimi kilka razy pyta sprzedawcę, czy langosz jest termisetesztzn. czy jest z naturalnych składników. Oczywiście, że jest – odpowiada sprzedawca.

Tutaj następuje dłuższa przerwa na powolne smażenie langosza w oleju. Oboje z Mimi przełykamy ślinkę. Langosz zostaje podany na papierze i do tego parę serwetek. Co tu więcej potrzeba – Wersalu robić nie trzeba.

Zjadamy langosza przy “stylowym” stoliku i oblizujemy palce. Jest przepyszny i smakuje wyśmienicie 0 8 rano! To nasze kolejne odkrycie kulinarne w Budapeszcie.  Prawdziwe sycące śniadanie!

Miałem jeszcze ochotę na smażoną kaszankę z budki po drugiej stronie targu, ale mimo wszystko, zostawiłem sobie tą przyjemność na następny raz.

Torba już pełna, ale Mimi jeszcze poluje – może pikle?

Opublikowano Kawiarnie, restauracje + espresso, Relacje z podróży | Otagowano , , | 22 komentarzy

The Analogue is Future

W wpisie “Historia pewnego aparatu, mucha i inne” pisałem o aparacie Exakta VX1000, który zajmuje szczególną pozycję w naszej kolekcji. Dzisiaj zgodnie z obietnicą prezentuję pierwszą serię fotek z przywróconej do życia Exakty. Jak dla mnie jakość jest znakomita. Obiektyw Zeiss aus Jena  rysuje naprawdę ostro. Wydane pieniądze na naprawę, nie poszły na marne!

Rozglądnijcie się po ciemnych kątach w swoich szafach, a może odnajdziecie ukryty skarb? Myślę, że w polskich domach jest jeszcze sporo znakomitego i dawno zapomnianego sprzętu. Niejednokrotnie wystarczy go odkurzyć i będzie działał, a czasem tylko mała naprawa.

Lomografia jest przykładem powrotu do tradycyjnej fotografii. Tak wiele osób na całym świecie zachorowało już na tą “chorobę”. Do tego nie potrzeba wielkich umiejętności, a frajda jest niesamowita. Szczerze polecam!

“Forza Italia” – zdjęcie specjalnie dla Gosi z Sycylii

Na koniec “Autoportret w drzwiach Cafe Dym”

Zdjęcia wykonane aparatem Exakta VX1000, film Fuji 400ASA, wywołany i zeskanowany w Rossmann za 10,99PLN :) 

Opublikowano Foto, Fotografia uliczna - Street photography | Otagowano , , , | 44 komentarzy

Coffee for Two

Moi Drodzy! Życzę Wam perfekcyjnego espresso, aksamitnego cappuccino, smakowitego latte! Oby Wam się nigdy nie trafiła lurka, smętny i niechętny barista.

Siadajcie w kawiarniach samemu i w towarzystwie, aby choć na chwilę poczuć przyjemną atmosferę, popijając ulubioną kawę!

Dedykuję ten film Mimi, która “uzależniła” się od mojej kawy, tak mi ostatnio powiedziała :) Druga dedykacja należy się Sylwii, za wiele uśmiechu i dobrych słów. W podziękowaniu za kawowe specjały prosto z Hiszpanii. A o cudzie z San Sebastian i nie tylko, będzie osobny wpis!

Scenografią do filmu był m.in. nasz kącik kawowy “Le Petit Bistro“. Zdjęcia zrobione Sardynką :)

Szczególne podziękowania należą się zespołowi Cafe Silesia. Zawsze służyli pomocą, nawet w sprawie naszego zapychającego się młynka :) Dla nich nawet banalne pytanie, nie pozostało bez odpowiedzi.

A w filmie w rolach głównych: u nich zakupiona, a nasza ulubiona, Agust Bar Extra 100% Arabica.

Uwaga! W przypadku, gdy nie widzisz powyżej okna z filmem, najprawdopodobniej konieczne jest zainstalowanie najnowszego Flash Playera na Twoim komputerze. 

Opublikowano Kawiarnie, restauracje + espresso, Video | 80 komentarzy

Paryscy kelnerzy

Przeróżne opowieści krążą o wyczynach paryskich kelnerów. W wielu książkach czytałem o ich ekscentrycznych zachowaniach. Nie lubią ich turyści, a i dla paryżan nie są zbyt pobłażliwi.

Kelner z paryskiej restauracji, kawiarni, czy bistro to jest Ktoś! Prawdziwy artysta, który doprowadził do perfekcji obsługę klienta. Lubi czasem zakpić lub zażartować i wbić szpilę by pokazać, kto tak naprawdę się liczy. Nie mam im tego za złe :)

Pomimo tych wszystkich strasznych historii, nigdy nie doświadczyłem tego na swojej skórze. Dodam jeszcze, że nie znam francuskiego :)

Fajnie było obserwować ten gwar w kawiarniach Paryża. Bez kelnerów, to miasto straciło by tak wiele!

Pamiętajcie, że w “Cafe de Flore” tylko turyści siadają na piętrze! Choć kelner z pewnością będzie chciał Was tam zaprowadzić. Naprawdę liczą się tylko miejsca na chodniku Bulwaru St. Germain.

Opublikowano Fotografia uliczna - Street photography, Relacje z podróży | Otagowano , , , , | 14 komentarzy

Wódka

Byłem sam na kawie. W “Wódce”. Aż mi się wódki zachciało napić ;)

W kawiarni siedzę ja, Sardynka, no i barman. Sardynka, to mój aparat.

Z barmanem pogadaliśmy o “Pijalni wódki i piwa” w Zaułku Niewiernego Tomasza, a także o tym, jak to krakowianie chcą ich wykurzyć z lokalu przez podstawione osoby.

Jest -18 stopni i nie chce mi się ruszać dalej (jest chyba 22 lutego 2012). Przeglądam jeszcze kartę wódek. Całkiem spora oferta.

- Szkoda, że macie otwarte dopiero od 15:00, bo kawę lubię wypić wcześniej. No i zwykle przychodzimy razem – mówię do barmana, mając na myśli nasze z Mimi kawowe przystanki.

- W soboty otwieramy już od 13. Niestety przez te mrozy zamykamy często wcześniej. To niedobry czas dla gastronomii – mówi.

Espresso nie było rewelacyjna, ale czułem się w “Wódce” dobrze. A to przecież bardzo ważne. Może następna kawa byłaby lepsza – pogadam z barmanem przy następnej okazji i o tym.

- Jeszcze tu wrócimy! – rzucam na odchodne i wychodzę na mróz. Jako, że mam ze sobą świeżą Sardynkę (z nowo załadowanym filmem) idę na mały spacer w ulubione miejsca.

Zupełnie nowym dla mnie punktem w Krakowie jest sklep “Leica” na Sławkowskiej. Dzięki wielkie za miłe przyjęcie w sklepie. Klasa sprzęt i obsługa. Tak, jak powinno być. Nie omieszkałem pochwalić się Sardynką w sklepie Leica :) Ubaw był niezły. Dostaję katalogi i broszury.

- Nie z każdym się tym dzielimy – mówi Pan z sklepu.

Jak mi się marzy druga Leica :)

Mimi wciąż nie ma, więc ruszam na drugą kawę do “Szarej” na Rynku 6. Mają tu gorące filiżanki i zawsze tak samo mocne espresso. Polecam to miejsce – świetny klimat francuskiego bistro. Szkoda, że ludzie boją się tu wchodzić. A w środku miła niespodzianka – espresso za 4,5PLN! Włochów można tutaj spotkać – zgadnijcie dlaczego :)

Nareszcie dzwoni Mimi – znów jesteśmy razem – pora na jeszcze jedną kawę..? :)

Cafe Bar Wódka, Mikołajska 5, Kraków

Wszystkie zdjęcia zrobione aparatem analogowym La Sardina Sea Pride, film Fuji 400ASA. Film wywołany i zeskanowany w Rossmannie :)

Opublikowano Kawiarnie, restauracje + espresso | Otagowano , , , , , , | 19 komentarzy