CoffeeBar, czy tak jest w Barcelonie?

CoffeeBar znajdziecie w Świnoujściu, przy Wybrzeżu Władysława na rogu ulicy Marynarzy pod nr 5. Przyjemny, zacieniony ogródek zachęca do odpoczynku. W upalne dni podnoszone są ścianki. Można się opalać lub usiąść w cieniu. Kawiarnia zachęca, także wystrojem wnętrza. Duża witryna z ciastami i deserami wita na wejściu. Ekspres do kawy jest lekko cofnięty, ale mimo tego dobrze się wpisuje w aranżację baru. U góry wisi tablica z wypisaną ofertą. Kawiarnia nastawiona jest głównie na kawy mleczne. Kilka miejsc siedzących w środku zostało zaaranżowanych w prosty i naturalny sposób. Nawet w deszczowy dzień można tu przyjemnie spędzić czas. No, ale przejdźmy do sedna.
Kawa, jak sądzę jest przywieziona z Hiszpanii (opakowanie wystawione na widok publiczny), a co za tym idzie, nie można oczekiwać, aby była naprawdę świeża (wątpię, aby mieli częste dostawy). W takim przypadku smak kawy zależy od tego, czy mamy szczęście trafić na świeżo otwartą kilogramową paczkę w młynku. Za pierwszym razem dostałem poprawnie zaparzone ristretto z ładną kremą, ale miałem pecha, to był już koniec paczki, więc można było wyczuć lekkie zwietrzenie smaku. Jednak, mimo tego spokojnie można było kawę wypić.
Drugiego dnia ristretto było naprawdę dobre. Nie mogę się do niczego przyczepić. A jako kolekcjoner filiżanek do espresso, zwróciłem uwagę na bardzo oryginalne filiżanki z fajnym napisem, w których podają małą czarną. Niejednokrotnie udawało mi się kupić (lub nawet dostać!) filiżankę w różnych kawiarniach. Kto pyta nie błądzi. Udaję się do baru i widzę właściciela przy ekspresie. Myślę sobie, że to najodpowiedniejsza osoba do rozmowy.
– Bardzo dobra kawa, dziękuję – chwalę kawę, gdyż naprawdę mi smakowała. Nic, zero odpowiedzi i widzę, że pan już jedną nogą jest z powrotem przy ekspresie.
– Macie bardzo ładne filiżanki, chciałbym kupić jedną do espresso. Nie zmieniając pozycji, właściciel odpowiada, patrząc już na swoje miejsce pracy:
– Nie można, są przywiezione z Barcelony.
Koniec dyskusji, pan już w całości wrócił do ekspresu, nawet nie zdążyłem odpowiedzieć. Wracam do stolika i tak sobie myślę, że faktycznie nie zawsze filiżanki są na sprzedaż, ale podejście właściciela do klienta niezbyt pasuje do miłośnika gorącej Hiszpanii. Co prawda nie byłem tam jeszcze, ale wątpię, aby tak wyglądała hiszpańska otwartość. Nie spotkałem się jeszcze nigdy z czymś takim, aby pochwała dobrze zaparzonej kawy, została tak zbagatelizowana. Dodam jeszcze, że w kawiarni nie było tłumu, więc szef nie był wyjątkowo zajęty.

Uwaga, w Coffeebarze nie próbujcie skorzystać z toalety bez złożenia wcześniej zamówienia, bo z pewnością zostaniecie zawróceni sprzed drzwi, pomimo faktu spędzenia w kawiarni sporo czasu.

s3 s2 s1

%d bloggers like this: