W Tekturze wielki błękit

Po sporej przerwie, wracamy do krakowskiej Tektury (pisaliśmy o nich w naszym brulionie „Czułym okiem„). Dobrze było wrócić i spotkać te same osoby za barem. Dopełnieniem było pyszne espresso (nie mogłem się powstrzymać i przekroczyłem swój limit ilościowy). Dzień był upalny, więc przydało się trochę zimnej wody dla ochłody.

001Po drodze do Tektury

002 005003

004 006

%d bloggers like this: