Pracowite dni, sporo wypitego espresso


Jakiś czas mnie tu nie było, ciężko pracujemy nad trzecią częścią naszej książki. Jeszcze tylko parę dni i musimy skończyć wszystko. Dlatego też nie odpisywałem na Wasze bardzo interesujące komentarze związane z nocnym i nie tylko piciem kawy. Postaram się jutro odpowiedzieć na wszystkie.

A dziś tylko jedno zdjęcie, z bardzo fajnego miejsca, o którym przeczytacie w trzecim numerze. Wypiliśmy tam już: sporo kawy + koktajl szarlotkę w wersji próbnej + jednego Wostoka + syfon z singla z Tanzanii.

01

Dziś obiecane dokończenie wpisu.

Syfon jest najbardziej spektakularną z alternatywnych metod parzenia kawy. Słusznie Sylwia zauważyła w komentarzu, że to jak laboratorium. No, ale to można wypić! I to jest fajne.

04

Kluczowa sprawa, to odpowiednia i świeża kawa oraz umiejętności.

03

Ja co prawda pozostaje wierny espresso, ale polecam wszystkim spróbowanie kawy z syfonu.

02

Marcin, dzięki za tą filiżankę. W te pracowite / książkowe dni bardzo lubię pić z niej espresso.

05

Ostatnio zamarzły nam zupełnie szyby w samochodzie… Wolę więcej śniegu niż gołoledź.

15 komentarzy to “Pracowite dni, sporo wypitego espresso”

  1. Czekam z niecierpliwościa na zdjęcia! Pozdrawiam ciepło!

    • Już są, udało mi się wygospodarować odrobinę czasu między jednym a drugim tekstem do książki :)

      • Faktycznie jak w laboratorium:-) muszę przy okazji spróbować takiej kawy bo jestem ciekawa smaku. U nas też wszystko zamarznięte a dziś jeszcze zasypane śniegiem. Udanego popołudnia!

  2. Toż to laboratorium jakieś ;)
    … a i już miałam poprzednio napisać, ale zapomniałam, że nowe zdjęcie na banerku jest świetne, czy Mimi czegoś szukała w torebce?
    Ściskam i ciepło o Was myślę:)
    Sylwia:)

    • Też bym to tak nazwał :) Najbardziej lubię tego syfona – wygląda naprawdę spoko!
      Faktycznie Mimi zaglądała do torebki, masz niezłego nosa!

      • A wiesz, że minionego lata skusiłam się na taką kawkę. Też zdecydowanie pozostanę przy tej „klasycznej” formie, ale na pewno warto czasami spróbować takich innych sposobów. Jestem pełna uznania dla tych, którzy takich innych sposobów szukają, bo to w końcu sporo pracy i wytrwałości do tego jest potrzebne.
        :))))))))))))

        • Mimi też w Lyonie skusiła się na syfon, a w związku z tym, że je jestem wierny espresso wypiła wszystko, a potem nie spała przez 2 dni :) Trzeba uważać, bo taka kawa ma więcej kofeiny.

  3. o zapowiada się ciekawie! również czekam na więcej zdjęć, a najbardziej to czekam na 3 część Waszej książki:))) pozdrowienia i owocnej pracy! trzymam za Was mocno kciuki

  4. qrcze jaka ciekawa propozycja podania/parzenia kawy ,chetnie takowej bym się napiła , czekam na relacje gdzie ;)))
    pozdrawiam
    Ag

    • Myślę, że ta metoda i podobne, coraz bardziej stają się popularne, więc kto wie, czy gdzieś w pobliżu nie mają syfonu. A o naszym odkryciu już wkrótce przeczytasz w książce.

  5. fajnie wygląda cała ta aparatura-jak w pracowni alchemika;)koniecznie muszę spróbować-bom ciekawa smaku wielce!!
    ściskam ciepło:)

  6. Kawa z syfonu… tego jeszcze nie było ;) Ale jestem bardzo ciekawa takiego smaku… Na pewno kawka w takim miejscu smakuje inaczej :)
    Pozdrawiam!

%d bloggers like this: