No i znowu espresso

Trzeba mi się rozliczyć z pirańskich kawowych historii urlopowych. Pewnie wiele osób zna już nasze obowiązkowe przerwy na kawę około godziny 11:00. I na urlopie nie mogło się bez tego obejść. Oczywiście wróciliśmy do ulubionej kawiarni (tej sprzed 2 lat), ale i tak próbowaliśmy kawy w innych miejscach, żeby mieć szersze spojrzenie. Nie będę się tu rozpisywał na temat każdej z osobna, ale zostawię tylko podsumowanie. Kawę w Piranie piliśmy znakomitą.  Jak to Mimi powiedziała, to było najlepsze americano, jakie piła. Właściwie tak dobre jak w Cafe Mokxa w Lyonie, a może i lepsze. Słoweńcy lubią pić kawę i do tego na wysokim poziomie. Cudowny czas z filiżanką espresso i morzem. Jestem z powrotem, po urlopie i mam nadzieję nadrobić trochę zaległości blogowych. Dobrej kawy Wam życzę! Ja mam co wspominać, a Wy gdzie ostatnio dobrą kawę piliście?

22 komentarzy to “No i znowu espresso”

  1. Ależ trafiłeś z tematem, ja niestety nie mam czym się pochwalić, a nawet muszę się pożalić – od kilku miesięcy (tak, tak) chodzi za mną kawa, ale nie mogę trafić na swoją, jaką nie kupię to nie ma zapachu, ani smaku – próbowałam prażyć sama i nic… może to po prostu moje kubki smakowe i powonienie coś szwankuje, a tak za nią tęsknię :(
    Ale cieszę się, że Wy z Mimi mieliście jej (tej dobrej) pod dostatkiem
    pozdrawiam,
    Marta

    • Marta, z dobrą kawą faktycznie nie jest łatwo. W sklepach najczęściej kawy nie są super świeże. Czekam teraz na nową mieszankę, jak się okaże odpowiednia mogę dać Ci namiary. I nie wierz w to, że z Twoimi kubkami smakowymi coś jest nie tak. W większości lokali kawa jest słaba. Dlatego trzeba wciąż szukać odpowiedniego miejsca.
      Już jesteśmy z powrotem i niestety dobrej kawy, jak na lekarstwo.
      Pozdrawiam!

  2. ja również nie mam się czym pochwalić :( piliśmy ostatnio kawę na 28 piętrze (http://www.malgorzatamyslicka.blogspot.co.uk/2012/09/28-pietro-czyli-kawa-z-widokiem-28.html) – widoki niesamowite, kawa… hmmm pozostawiała naprawdę sporo do życzenia, a szkoda, sernik na szczęście zrekompensował braki w smaku kawy ;)
    przytrafiła nam się ostatnio śmieszna sytuacja, znajomi (Walijczycy) wychodząc od nas z domu krzyknęli na całą ulicę ‚dziękujemy za kawę, to najlepsza kawa w mieście’ czyli wychodzi na to, że najlepszą pijamy w domu ;)
    było nam ogromnie miło, że tak im smakuje :)

    według tego co piszesz wychodzi na to, że im bardziej na południe tym lepsza kawa :D

    • Gosia, Costa Coffee jest też u nas i tak samo nie jest dobra. Widziałem nazwę na filiżance, więc pewnie zawsze tam taka będzie na tym 28 piętrze, a szkoda, bo faktycznie widoki wspaniałe i do tego ta marina.
      Historia z znajomymi – bezcenna. Już dawno doszliśmy do wniosku, że kawa domowa rządzi. I u Was pewnie jest świetna, więc nie ma się co dziwić, że taka była reakcja.
      Pozdrawiam!

  3. No u Was ma się rozumieć :))), proszę Cię !! :))) no i we Wiedniu w Cafe Central no i codziennie sobie robię mocne espresso, ale zalewam odrobiną kremówki i pół łyżeczki melasy daję – poezja, w sam raz na popołudniowy kopniak ;))
    uściski
    ps.. a do Piranu na kawę i tak kiedyś pojadę :)) po TAKIEJ rekomendacji… ;))

  4. W moim mieście jest maleńka kawiarenka „Pożegnanie z Afryką”, gdzie podają wyśmienitą kawę!!!
    Kawa tuż przed zaparzeniem jest na świeżo mielona. Już przy wejściu można cieszyć się pięknym zapachem. Wystrój wnętrza jest też wspaniały, bo właścicielka kolekcjonuje stare młynki do kawy i ma w swoim zbiorze przepiękne okazy! To ulubione miejsce spotkań moich z koleżankami.
    Piłam też doskonałą kawę w Neapolu. Była z dodatkiem specjalnie przyrządzonego syropu orzechowego ( mówiono nam, że ten przepis na kawę jest opatentowany!) Była pyszna!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    • Ostatnio czytałem o właścicielce „Pożegnania z Afryką”, ciekawa sprawa, jak się jej biznes rozwijał. Kluczem jest faktycznie świeże mielenie i dobra kawa. A na kawę do Neapolu to bym się przejechał :)
      pozdrawiam!

  5. uwielbiam temat kawy i Was w roli głównej:)))
    ja też za bardzo nie mam się czym pochwalić, bo ostatnio kawkę piję w domu, a ona do najlepszych raczej nie należy… ale Ale! właśnie niedawno odkryłam u mamy w spiżarni stary młynek do kawy… jest niesamowity i już niedługo po małej renowacji będzie świeżo zmielona poranna kawka z niego:)))
    pozdrawiam ciepło

    • Stary młynek, jeżeli tylko żarna ma w porządku może dać bardzo ciekawy efekt przy parzeniu czarnej kawy. Kiedyś oglądałem krótki film o pewnym Japończyku, miłośniku kawy. On mielił kawę właśnie ręcznym młynkiem. Miał tych młynków chyba ze sto.
      Pozdrawiam!

  6. No nikt mi nie uwierzy, ale swietna kawe cappuccino w stylu wloskim :) wypilam w ostatnie wakacje w kubku plastikowym na peronie dworca glownego w Gdansku!

    • A to dobre. Chociaż może to nie do końca dziwić, bo podobno we Francji na dworcach są przykładowo bardzo dobre restauracje. A w Gdańsku kawa :)

  7. :) jestem w stanie uwierzyc Maggi bo przezylam podobna kawe sto lat temu (ale jestem stara!!;) w Krakowie na ulicy…ee Wislnej? Kiedys byla tam taka mala ciastkarnia, chudziutka i waska. W szklanych regalach ciastka, paczki, eklerki. W glebi bialy plastikowy stolik i czerwone plastikowe krzesla. No i ta kawa. Choc nie tylko ona wplynela na jej wlasna wspanialosc a towarzystwo i tamten czas :) Podobna byla – moja pierwsza chyba swiadoma kawa – podczas szkolnej wymiany w Niemczech. Przed wyjscie do szkoly, na sniadanie, mama U. parzyla ta kawe i zapach jej i smak czuje do dzis i nigdy juz takiej kawy nie pilam. A trzecia, naprawde najlepsza kawa to jest wiadomo, w Marburgu, u Diego na Barfüsserstrasse. Wszyscy wiedza :)

    • Tej ciastkarni w Krakowie na Wiślnej to już nie ma. Niestety w Krako dużo starych lokali zniknęło. Ostatnio chcieliśmy się wybrać do Wine Garage (nie taki stary) i już go nie ma. Tylko nieodebrane listy w drzwiach i pusto w środku.
      A co to ten Diego, chodzi Ci o lokal 1900? W Marburgu nie byłem :)

      • NIe byles w Marburgu?? Zapraszam wiec !! Nie, nie 1900, ale na ten samej ulicy, nieco blizej Rynku. Po prawdzie Diego to imie wlasciciela (Argentynczyk) a cafe bar nazywa sie Cappuccino. Serwuja wspaniale kawy, maja malutki lokalik z przekaskami mniejszymi i wiekszymi. NIenachalnie, niespiesznie, tam kawy nie mozna wypic szybko. Studentka bedac wolalam wydac ostatnie pieniadze na kawe u Diego niz na obiad czy do Kina isc :)
        tak, wiem niestety ze nie ma tej klitki na Wislnej juz. A zachodzicie czasem na Podgorze do Rekawki? Tez mozna dobra kawe dostac i takie ciasteczko orzechowe lub bezowe do niej. Aaa, Krakow, juz niedllugo …;) .

        • Najbardziej podobało mi się, jak napisałaś, że czasem kawa była ważniejsza niż obiad, czy kino.. Musisz lubić kawę i w Cappuccino musi być pyszna!
          Podgórze się dobrze zmienia – przez kładkę z Kazimierza. Powstają nowe lokale, a Rękawka nadal jest!
          Wielkie dzięki za zaproszenie :)
          Pozdrawiam!

  8. Piękne mury i okiennice… Tęsknię za podróżami…
    Pozdrawiam serdecznie :)
    aga

    • Najbardziej tęskni się za podróżami tuż po powrocie. Jednego dnia jest się w gdzieś indziej, a następnego już szaro i zimno. Ehh.. gdzie to lato??
      Pozdrawiam!

  9. Rybja Kantina z klimatem :) i te kolory takie południowe, ostatnią najlepszą kawę we Francji, ale to wieki temu już było :)

%d bloggers like this: