Dzień w drukarni

Dziś ja przygotowałem wpis, który miała wstawić Mimi, bo jest już zajęta całą biurokracją związaną z wysyłką książek. 

13.08.2012 – Naświetlanie płyt aluminiowych, to nasza dobra trzynastka

Cały wtorek, 14 sierpnia spędziliśmy w drukarni podczas druku naszej pierwszej książki. Zupełnie nie mieliśmy pojęcia, jak to wszystko wygląda w praniu. Wiedzieliśmy tylko, że mamy do zaakceptowania 12 arkuszy, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, że przygotowanie jednego arkusza to prawie jedna godzina. Do tego trzeba było doliczyć czas na dowóz papieru, zmiany konfiguracji maszyny, przerwę na drugie śniadanie, ustalanie koncepcji kolorystycznej, krótkie rozmowy nie zawsze związane z książką, itp.

Przeżycie było ogromne, ponieważ wszystko robi kolosalne wrażenie. Ilość maszyn, możliwości, przeogromna hala, w której nasza skromna pozycja była najmniejszym zleceniem – widać to było po innych olbrzymich stosach w całej hali. Przy druku byliśmy prawie do samego końca. Odpadliśmy dopiero w bardzo późnych godzinach wieczornych, z lekkim bólem głowy od hałasu i mieszaniny zapachów farb drukarskich. Mimo zmęczenia czekaliśmy na nocną zmianę, aby poznać drugiego drukarza i ustalić z nim dalsze szczegóły druku. Zarówno pan z dziennej, jak i nocnej zmiany był bardzo pomocny, życzliwy i wyrozumiały. Pękaliśmy z dumy, gdy powiedział, że książka jest bardzo dobrze przygotowana i nie wymaga wielu korekt. Zdjęcia nie mają przebarwień i są dobrze zbalansowane. Podsumowując – druk wyszedł lepiej niż na wydrukach cyfrowych. Kolory są takie, jakie miały być! Bardzo dobrze wydrukowały się wszystkie kolory od pastelowych po żywe barwy. Czarno białych zdjęć też nie zabraknie w książce. Jesteśmy bardzo zadowoleni!

Przed nami teraz ogrom pracy, aby książki trafiły do Was, jak najszybciej. Dziękujemy wszystkim za zapisy. Dzięki temu zdecydowaliśmy się na to przedsięwzięcie. Niewątpliwie jest to nasz wspólny projekt. Mamy nadzieję, że książka „Czas odnaleziony” będzie dla Was miłą i ciekawą lekturą.

Dziś książka po dwudniowym schnięciu, będzie cięta, składana i klejona.  Po weekendzie ma do nas przyjechać ponad 200kg książek :)

Jeszcze mała informacja: Mimi od paru dni wysyła powiadomienia, według kolejności zgłoszeń.

Kokpit maszyny drukarskiej, ozalid, proofy i inne rzeczy niezbędne, aby książka powstała.

Okładka poszła na pierwszy ogień!

Tyle to jest okładek do naszej książki.

Przyjemna sterta i analiza proofów przy maszynie.

Druk idzie pełną parą! Chleb się drukuje :)

Ozalid, wycinki proofów m.in. konik, który u nas orał pole, lupa, wykrojnik…

PS
a żeby emocji tego dnia nie było za mało, to w nocy auto nam się zepsuło i do lasu nie było jak wrócić

59 Responses to “Dzień w drukarni”

  1. Juz nie moge sie doczekac!! bede piszczala z radosci i poplacze sie na 100% ze wzruszenia jak moje 2 egzemplarze dotra do mnie do Niemiec!!! Ojejku!!! pozdrawiam Was najcieplej, jestescie cudowni!

    Syl

    • Oby Poczta się spisała i żebyś dostała książkę, jak najszybciej. Kto wie, czy to nie będą pierwsze egzemplarze za granicą?
      Pozdrawiam!

  2. Ech, moc emocji i pracy,ale pięknej i pożytecznej, tyle duszyczek uradujecie książką, że ho!
    Kolps tylko z tym samochodem, bez niego to prawdziwy problem, ja mieszkam na mniejszej wsi i mam problem jak mi się oba jednego tygodnia sypnęły/ jeden się zepsuł a w drugi nam baba wjechała…/ , ale może ktoś Was tam poratuje, w każdym razie ciesze się, że praca tak wre !
    uściski!

    • Mamy nadzieję, że książka się spodoba. My ją odbieramy zupełnie inaczej – bardzo dobrze ją znamy. Z samochodem to będzie kilka spraw, jak widać. No, ale trzeba to zrobić.
      Pozdrawiam!

  3. Nie mogę się doczekać!

  4. nie mogę się doczekać :]

  5. dzieki za swietne sprawozdanie z drukarni, wszystko brzmi jak magia, ehh to fachowe slownictwo hihihi. Tez juz zacieram raczki i nie moge sie doczekac.pozdrowionka dla Was

    • Jakiś czas temu drukarnia była czymś tak dalekim i pełnym tajemnic. Trochę baliśmy się tego całego drukarskiego świata. A tu proszę jaka niespodzianka. Było jak w bajce!
      Pozdrawiam!

  6. Ale się cieszę:)) Nie mogę się już doczekać:) Nam się udzielają Wasze emocje, a co Wy musieliście tam przechodzić… niesamowite tak patrzeć jak powstaje własna książka:)
    pozdrwienia dla Was serdeczne:) Aga

  7. Ach, wyobrażam Was sobie w tej drukarni! Jesteście niesamowici, dopilnowaliście wszystkiego do samego końca. Książka zapowiada się wspaniale! Dobra robota, kochani!

    • Nie mogliśmy przegapić tego momentu, kiedy drukowała się pierwsza strona :) Teraz już wszystko skończone i wysyłamy i wysyłamy.
      Pozdrawiam!

  8. Kochani, ja jestem najzwyczajniej z Was dumna! Jesteście Prawdziwi! Zorki emocje przekazałeś!
    Wspaniała robota!
    Sylwia:)

  9. Dzieki za podzielenie sie z nami tymi drukami , jakos jest nam jeszcze blizsza ta ksiazka jak sie bierze udzial w tych wszystkich detalach przygotowaczych.
    Samochod to brzydka sprawa , kazdy z n’as wie jakie to jest zamieszanie jak wysiada!
    Courage .

    • Anna, to dla nas przyjemność dzielić się tym całym zamieszaniem. Oby to wszystko faktycznie jeszcze przybliżyło Wam książkę :)
      Pozdrawiam!

  10. :) już bym chciała mieć ją w rękach:)
    okładka wygląda fantastycznie!
    dobra robota kochani:))) coraz bliżej i bliżej:))))
    pozdrowienia

  11. Oj działo się u Was:)) uwielbiam relacje z placu boju;) no i maszyny, druk…. stuk, stuk, tryk, trach… i powstaje COŚ. Ogrom emocji na gładziutkim , jeszcze ciepłym papierze, jakby rozgrzały go Wasze myśli i obrazy…
    Czekam niecierpliwie.
    Aga

    • Bardzo podoba mi się ten Twój druk, stuk ,tryk i trach – faktycznie tak było :) i do tego operatorzy maszyny – wszystko nam opowiedzieli co i jak. Teraz już jesteśmy mądrzejsi i sporo wiemy o przygotowywaniu plików do druku.
      Pozdrawiam!

  12. czekamy cierpliwe :))) pozdrawiam ciepło :)

  13. Zorki, Mimi…! I ja się cieszę…!!! Baaaardzo!!!! Jak fajnie, że jeszcze chciało Ci się zamieścić relację z „placu boju”, bo to wszystko to i tak już czasochłonna sprawa:)

  14. Dzięki za relację, fajnie zobaczyć zdjęcia powstawania Waszej książki „od kuchni”.
    Teraz tylko pozostaje czekać na listonosza :-)
    Pozdrawiam

  15. Tworzycie niesamowitą magię. Nie mogę się już doczekać kiedy będę trzymać w łapkach Wasze Dzieło. No i podziwiam Wasze samozaparcie :] Gorące pozdrowienia.

  16. oby tylko i dla mnie starczyło …..

  17. Gratulacje!!!

  18. A ja się najnormalniej w świecie wzruszyłam, a kiedy książkę wezmę do rąk, to na tym się nie skończy…

  19. Serdeczne gratulacje!Fajnie,ze widać na zdjeciach ksiazke „od kuchni”.Nie moge sie juz jej doczekac!

  20. gratuluję, cudnie oglądać Waszą książkę :)

  21. Ksiazka CUDO!jestem dumna,ze jest u mnie w domku,tak jak pisalam Mimi,brak mi slow,trzymam w dloniach i napawam sie zapachem swiezej,cudnej ksiazki,w ktorej zapewne znajde „klimat”Waszej bajki,pozdr.

  22. dziękuję za książkę, jest cudowna, już pisałam Mimi, to mój talizman, pozdrawiam :)

  23. Miło zobaczyć tak „od kuchni” jak powstaje książka :) Gratuluję i pozdrawiam.

  24. Gratuluję dziewczyny :) taka książka to prawdziwy skarb i duma :) ..chciałabym mieć taką jednak chyba już nie mam szans jak to jest ? ..z chęcią bym taką zakupiła, przydałaby mi się do szkoły :) Pozdrawiam, Monika.

  25. Witam:) Czy jest jeszcze jakaś szansa na tę ksiązkę??? z racji wielkiego gapiostwa i bliźniaków wiszących u nogawek, po prostu przegapiłam…

    • Wszystko się wyjaśni, za jakiś czas. Obecnie wciąż rozsyłamy książki. Proszę śledzić wiadomości na naszych blogach.
      pozdrawiam!

  26. dziekuje. dzieki waszej ksiazce moglam przezyc wiele ciekawych, spokojnych, inspirujacych chwil. pewien niedosyt, ze juz skonczylam czytac i ogladac. przebieram nogami na mysl o letniej, jesiennej, zimowej, czesci :)

    • Sabba, bardzo nam jest miło, że nasza publikacja przypadła Ci do gustu. Pracujemy ciężko nad kolejną częścią. Sporo materiału przyjechało z urlopu :)
      Pozdrawiam

  27. Musiałam i tutaj zawitać i osobiście podziękować za książkę. U Mimi czuję się już jak u dobrej znajomej, u Ciebie nieco niepewnie ;-) Książka jest piękna, nienachalna, trochę surowa. Klimatyczna. Bardzo się cieszę, że brałam na swój sposób udział w tym projekcie, bo jest to coś niemal niemożliwe w dzisiejszych czasach… Gratuluję i Dziękuję!
    P.S. Może Mimi opowiadała Ci o jednym odbiorcu, co to własny adres pomylił w emocjach, a książka podróżowała w tam i z powrotem. To byłam JA! a jakże ;-)

    • Naszym zamierzeniem było stworzyć książkę właśnie dość surową, tak aby pasowała do tematu. A z tym adresem to niezła historia :) Mimi oczywiście nie omieszkała mi opowiedzieć. Miłego dnia!

  28. Podziwiam za cały dzień w drukarni przy huku maszyn i zapachu farby, ale trzeba być przy narodzinach dziecka, więc rozumiem :), przeżycie musiało być niesamowite, próbniki wydruków, wszystko, zdjęcia wyszły świetne, oddaliście klimat :), ale teraz każdy oprócz marzenia o nowej kolejnej części, będzie chciał posiadać taki aparacik Zorki4 ;)

  29. Zapiszcie mnie proszę na 2 egzemplarze, jesli cos Wam zostanie. Dowiedzialam sie o Waszym istnieniu 2 dni temu :) Nastepne edycje tez zamawiam :) Pozdrawiam, Margotka • Illucucina

Trackbacks

%d bloggers like this: