Kolory {Lyon}

Zapraszam na kolorową wycieczkę do najstarszego francuskiego miasta – Lyonu. Jedno z moich ulubionych kolorowych miejsc to Cafe le Tiafe Restaurant – przedziwna elewacja z kolorowymi żarówkami. Przechodziliśmy obok wracając z ulubionej kawiarni. Grafiiti też może dobrze wyglądać, a czerwonego w Lyonie jest sporo.

Wpis specjalnie dla Anny z Lyonu :)

 Mimi na kolorowo

Fotografie zostały zrobione aparatem analogowym Zorki 4, obiektyw 28mm.

16 komentarzy to “Kolory {Lyon}”

  1. Kolorki niesamowite jak i pewnie cały Lyon, a Mimi wkomponowała się idealnie, cóż chyba faktycznie jest stworzona do Francji:)

    • Cała Francja urzeka kolorami. Przede wszystkim wielkie markizy i stare szyldy, które uwielbiam. Mimi letnia i kolorowa :) Po prostu uwielbia lato.
      Pozdrawiam

  2. Zorki , niektore miejsca poznalam , inné nie . Przez Twoje oczy odkrywam fajne” vitrine” w tym pieknym miescie zaadoptowanym przezemnie.Dziekuje za ta sympatyczna ,osobista dedykacje.
    Tak mi was brak jak rano wybieralam sie gdzies na „vide grenier”.
    Amitié

    • Anna, czyli są jeszcze miejsca w Lyonie, których nie znasz :) Fajnie, że możesz jest poznawać przez moje zdjęcia. Wyprawy na vide grenier to było to!
      Pozdrawiam serdecznie!

  3. ja! ale super zdjęcia:)
    no i jak szybko została wysłuchana moja prośba… pewnie to przypadek, ale i tak dziękuję:) a Mimi wygląda cudnie!!! i widzę, że też lubi bransoletki Lilou:))) – tak jak ja:)
    pozdrowienia

    • Staram się, jak mogę. Choć nie jest to takie proste. Teraz to już mamy totalny kocioł, ale będzie dobrze i wpisów też będzie więcej. Obiecuję!
      Pozdrawiam!

  4. nawet jeśli te wszystkie wyblakłości, obdrapania i misz masz kolorystyczny są zamierzone , ale raczej wyglądają na niezamierzone / moje subiektywne odczucie/, to efekt jest właśnie taki jaki powinien być, piękno ukryte w niedoskonałości, kto chce to zobaczy – mnie tak urzekła Bruksela zw swoimi średniowiecznymi obdrapanymi kamienicami i tą swoją staromiejską ciasna zabudową i wciśniętymi jedna przy drugiej knajpkami i kawiarniami – nieład ale za razem pięknie…no a analog jak zawsze soje trzy grosze dorzucił przy okazji ;))) – to się nazywa podkręcenie atmosfery :))
    ale zdecydowanie podejrzewam Mimi ją podkręciła najlepiej swoim kolorowym strojem –
    oj zazdroszczę Wam tego Lyonu – Francji samej w sobie – może kiedyś będzie mi dane tam pojechać ;)
    buźka !

    • Właściwie, to niewiele z tymi zdjęciami było robione. Ściany w Lyonie są piękne i nie wymagają upiększania. Wierzę, że Francja stoi dla Ciebie otworem i czeka cierpliwie :)
      Pozdrawiam!

  5. Po prostu wyjątkowy wpis, poczułam się jak kiedyś, kiedy była „moda” na „slajdy” i po powrocie z wczasów sąsiedzi zapraszali się wzajemnie na oglądanie „na ścianie”, albo na „prześcieradle”. Jako dziecko lubiłam to bardzo. A dzisiaj u Ciebie podobna atmosfera zapanowała. :)))))))
    Sylwia:)

    • Moda na negatywy, czy slajdy wciąż rośnie. I to dobrze! Zobaczymy, jak bardzo się rozwinie, bo mimo wszystko to już archaiczna technika przy technologii cyfrowej.
      Pozdrawiam!

  6. Piękne te kolory Lyonu, wprawdzie dobry fotograf umie to pokazać :-)
    A Mimi jak zawsze śliczna !!! Pozdrawiam:-)

  7. Zawsze mnie to fascynowało, że Fracja jest od A do Z fotogeniczna. Świetna atmosfera na Twoich zdjęciach. Bardzo .
    Pozdrawiam.

  8. procz kolorow urzekly mnie rowniusienko ustawione stoliki w kawiarni na jednym ze zdjec :) a tutaj
    http://www.desiretoinspire.net/kims-page/2012/7/20/union-local-613.html
    patrzac na to knajpiane oswietlenie pomyslalam sobie, ze pewnie pomyslow masz duzo ale moze cie zaciekawi taka adaptacja szkla ? :)

%d bloggers like this: