Najlepszy langosz w Peszcie!

Jeszcze przed wyjazdem do Budapesztu planowaliśmy w końcu zjeść prawdziwego węgierskiego langosza. Pozostała jedynie kwestia wyboru miejsca. Rzadko jemy coś na mieście i decyzja musiała być przemyślana. Nasz przyjaciel z Węgier zapewniał nas, że najlepsze langosze są na targach miejskich.

Dlatego pierwsze kroki, w poszukiwaniu najlepszego langosza w Budapeszcie, skierowaliśmy na największy i najbardziej ruchliwy targ w centrum Nagy Vasarcsarnok. Niestety tutaj dużo budek i zdecydowanie za dużo turystów. Podejrzewamy, że langosze mogą być odsmażane, więc to odpada. Chyba jednak musi to być bardziej kameralne miejsce, gdzie więcej tubylców, a mniej turystów.

Codziennie rano chodziliśmy na nasz ulubiony targ przy Hunyadi Ter. W bocznej alejce, Mimi wypatrzyła, budkę z langoszem. Akurat była spora kolejka. Okazało się, że mieszkający w Budapeszcie Włoch kupował chyba z 10 langoszy na wynos, a kolejka nadal się zwiększała.

– To dobry znak! Te langosze będą naprawdę dobre! – decydujemy. Wpatrujemy się w cennik i nic nie wygląda znajomo. Spisujemy parę nazw, aby sprawdzić co i jak się podaję do langosza. Okazało się, że Węgrzy lubią langosza z olejem i czosnkiem, majonezem, szynką i żółtym serem :) To zdecydowanie nie na nasze brzuchy.

Następnego dnia wracamy na targ przy okazji zakupów warzywnych i znów stajemy przed tą samą budką. Zamawiamy wersję bez dodatków. Mimi kilka razy pyta sprzedawcę, czy langosz jest termisetesztzn. czy jest z naturalnych składników. Oczywiście, że jest – odpowiada sprzedawca.

Tutaj następuje dłuższa przerwa na powolne smażenie langosza w oleju. Oboje z Mimi przełykamy ślinkę. Langosz zostaje podany na papierze i do tego parę serwetek. Co tu więcej potrzeba – Wersalu robić nie trzeba.

Zjadamy langosza przy „stylowym” stoliku i oblizujemy palce. Jest przepyszny i smakuje wyśmienicie 0 8 rano! To nasze kolejne odkrycie kulinarne w Budapeszcie.  Prawdziwe sycące śniadanie!

Miałem jeszcze ochotę na smażoną kaszankę z budki po drugiej stronie targu, ale mimo wszystko, zostawiłem sobie tą przyjemność na następny raz.

Torba już pełna, ale Mimi jeszcze poluje – może pikle?

29 komentarzy to “Najlepszy langosz w Peszcie!”

  1. oo… dziś zdjęcia w ciut innym klimacie niż zazwyczaj – bardzo przyjemne w odbiorze :) czy to też z analoga? a tego langosza to Wam ciutkę zazdroszczę, wygląda baaaardzo apetycznie :) pozdrawiam

  2. Sebastian, langosze budapesztańskie jeszcze przede mną, ale gdybyś kiedyś chciał w domu je przygotować to może podsunę te, które sama robiłam:http://kuchniapelnasmakow.blogspot.com/2010/06/byam-na-obiedzie-u-ani.html.
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Ewelajna: dzięki za przepis. Może kiedyś się skuszę i zrobię go w domu. Choć pewnie nie będzie taki pyszny, jak z takiej budki w Budapeszcie :)
      Pozdrawiam!

  3. Moje pierwsze wspomnienie z Budy to właśnie placki kukurydziane na wyspie św. Małgorzaty i kaszanka zaraz po przyjeździe. Jechaliśmy całe wieki pomarańczową skodą 105ką, przez ZSRR, aby przybyć o północy. Głodni, zmęczeni, trafiliśmy do jedynego o tej porze czynnego lokalu, gdzie zostaliśmy „ugoszczeni” najostrzejszym na świecie bigosem. Przygrywał nam skrzypek… za całość zapłaciliśmy tyle forintów, co za cały następny tydzień wydaliśmy na jedzenie…ale na drugi dzień mój tato kupił właśnie kaszankę i jej smak pamiętam do dziś… Mam wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa związane z Budapesztem.
    Ściskam i dziękuję za wycieczkę wehikułem czasu.

    • llooka: wspaniała opowieść. Myślę, że wielu z nas ma takie wspomnienia z dawnych czasów i smaków. Najbardziej to bym chciał, aby można to było przeżyć ponownie. Nieraz wracam myślami do miejsc, w których byłem z rodzicami. Fajnie, by było powtórzyć te podróże.
      Pozdrawiam!

  4. Zorki, Twoja „mina nygusa” na targu – bezcenna!
    Dobrze, że już niedługo śniadanie. Dzisiejszy dzień wyjątkowo nie sprzyja jedzeniu kaszanki, ale będzie za mną „chodziła” przez świąteczny czas!
    Jak się na coś czeka, to lepiej smakuje :)))))
    Dobrego dnia!
    Sylwia:)

    • Sylwia:) faktycznie nawet nie wiesz, jak czekałem na tą chwilę. A Mimi uchwyciła moją minę znakomicie. I do tego tyle trwało zanim go dostaliśmy. Wolne smażenie przez parę minut…
      Pozdrawiam!

  5. Jejku ale Wam zazdroszczę !!!! Langosze to smak mojego dzieciństwa , jeździłam z rodzicami na Węgry co roku (cel rodziców dość powszechny w tamtych czasach :) choć zawsze zostawaliśmy dłużej , na wakacjach .. Langosze pamiętam polane śmietaną i żółtym serem , jejku ślinka mi cieknie na samą myśl … może jeszcze kiedyś tam wrócę ..??? a może odważę się zrobić sobie w domku ?? piękne obrazy , dziękuję za moją sentymentalną podróż :))))

  6. A ja pojecia nie mam czym sa langosze :(( Jednak wierze Wam na slowo ze byly przepyszne! :D Zorki,i Tobie do twarzy z usmiechem! :)) Usmiechajcie sie czesto kochani ! Moc cieplych pozdrowien i wracam do kuchni…uff :D

    • Gioia: langosze to prosto rzecz ujmując, ciasto drożdżowe smażone w głębokim oleju :) Znakomite na śniadanko :)
      Pozdrawiam ciepło, u nas zapowiadają powrót opadów śniegu – brrrr.

  7. ja nie jadłam, nie wiem, jak smakują, a torbę napewno zapełniłabym całą smakołykami :)
    pozdrawiam

    • Jaśminowasia: smakołyków na tym targu było co nie miara! Wspaniale, że Węgrzy dalej kupują na targach od rolników i małych producentów. Oby tak dalej!
      Pozdrawiam!

  8. Nie miałam okazji próbować langoszy i pewnie wstyd się przyznać, ale nie słyszałam o nich wcześniej. Prawdę powiedziawszy jakoś mało zachęcająco to wygląda (i bynajmniej nie jest to sprawa Twoich zdjęć, na których wszystko wygląda lepiej niż w rzeczywistości;). Mimi wygląda na skatowaną po tych zakupach;) Nieźle daliście sobie w kość wędrówkami po mieście!

    • Sonia: czego tu oczekiwać pięknego bo kawałku ciasta wyjętego z oleju :) Ale smak, jak dla mnie genialny. Proste danie i sycące.
      A my faktycznie dużo chodziliśmy, choć może mniej niż ostatnio?
      Pozdrawiam!

  9. no proszę jak ja się znam na kuchni – myślałam, że to będzie jakiś rodzaj ryby nie wiedzieć czemu ;D pozdrawiam :)

  10. Piękny budynek! Zakupy na takim targu to musi być ogromna przyjemność. Nie jadłam nigdy langoszy, ale po waszych zadowolonych minkach mam ochotę spróbować :-)
    Pozdrawiam ciepło!

    • Helena: w Budapeszcie jest naprawdę ogrom takich pięknych budynków. Architektura zachwyca i przypomina mniejszy Paryż. Coś te miasta mają wspólnego. A langosza spróbuj koniecznie!
      Pozdrawiam!

  11. Tak czytam i czytam jak się robi langosze, i myślę sobie, że w mojej rodzinie jada się to w takim razie od dziesiątek lat, takie placki pamiętam od zawsze i sama je robię, a przynajmniej w zbliżonych proporcjach , przepis podawałam tutaj :)
    http://anielskizakatek.blogspot.com/2011/03/placki-w-naszej-rodzinie-robione-sa-od.html
    uwielbiam je ;), jak zwykle mieliście cudowną i owocną wycieczkę ;)), a langosze możemy ulepić jak do Was wpadniemy :))
    uściski!

    • Ula: ten przepis wygląda całkiem smakowicie. Ja w ogóle uwielbiam tego typu placki, racuchy, itp. Wycieczka, jak to zwykle na Węgry, bomba!
      Pozdrawiam!

  12. langosz to priorytet/podstawa dla mnie jak jestem w Budapeszcie zawsze je jadam! niestety na dworcu , ale też są mniamniuśne , ostatnio to nawet z kapustą kiszoną jadłam pycha ,te doznania smakowe niezapomniane ,na targu nie byłam , ale może jak kiedyś uda mi się zabawić dłużej w Budapeszcie to się tam wybiorę
    fajne te fotografie i podróże
    pozdrawiam
    Ag

    • Wydaje mi się, że właśnie na targach, dworcach i podobnych miejscach będą właśnie najlepsze langosze. Nawet o tym było w jakimś programie telewizyjnym. Następnym razem spróbuje z dodatkami po węgiersku. Chociaż z cukrem jest naprawdę świetny. A Budapeszt jest naprawdę piękny!
      Pozdrawiam!

  13. Mieszkam na Wegrzech od 14 lat i wedlug mnie najlepszy jest langosz z polewa czosnkowa albo ze smietana i serem, pozdrawiam Marta

  14. Fokhagymas (czosnkowy), sajtos-tejfölös (ze smietana i serem). Przewaznie polewa czosnkowa jest wystawiona w sloiku i trzeba samemu posmarowac sobie :-) Zycze smacznego ! Marta

    • Super, dzięki za odpowiedź. Polewę namierzyliśmy w słoiku :) Już nie mogę się doczekać, aby spróbować takiej wersji. No, ale którą wybrać? A może z wszystkim?

  15. Tak tez mozna :-) Mój maz mówi, ze 3 w 1 to idealna wersja (jest pol Polakiem pol Wegrem urodzonym na Wegrzech). Czytalam, ze na kaszanke tez sie szykujesz, sa dwa rodzaje véres (krwista) i májas (watrobkowa), musi byc upieczona na chrupko wtedy jest najlepsza i dobrze smakuje z musztarda :-)

%d bloggers like this: