Paryscy kelnerzy

Przeróżne opowieści krążą o wyczynach paryskich kelnerów. W wielu książkach czytałem o ich ekscentrycznych zachowaniach. Nie lubią ich turyści, a i dla paryżan nie są zbyt pobłażliwi.

Kelner z paryskiej restauracji, kawiarni, czy bistro to jest Ktoś! Prawdziwy artysta, który doprowadził do perfekcji obsługę klienta. Lubi czasem zakpić lub zażartować i wbić szpilę by pokazać, kto tak naprawdę się liczy. Nie mam im tego za złe :)

Pomimo tych wszystkich strasznych historii, nigdy nie doświadczyłem tego na swojej skórze. Dodam jeszcze, że nie znam francuskiego :)

Fajnie było obserwować ten gwar w kawiarniach Paryża. Bez kelnerów, to miasto straciło by tak wiele!

Pamiętajcie, że w „Cafe de Flore” tylko turyści siadają na piętrze! Choć kelner z pewnością będzie chciał Was tam zaprowadzić. Naprawdę liczą się tylko miejsca na chodniku Bulwaru St. Germain.

14 komentarzy to “Paryscy kelnerzy”

  1. Bardzo podobnie, tyle że o hiszpańskich kelnerach, opowiadał kiedyś Wojciech Cejrowski :)
    Do swojego zawodu podchodzą po prostu zadaniowo. Mają określoną czynność do wykonania i tyle, albo aż tyle. Bez sentymentu, z „firmowym” grymasem na twarzy robiącym za uśmiech, odrobiną chłodu i trochę „cwanym” podejściem do klienta. I tak samo trzeba dokładnie wiedzieć czego się chce, żebyśmy to my mieli przyjemność, a nie on.
    Bardzo lubię czytać Twoje „obserwacje”.
    Sylwia:)

  2. Sylwia: myślę, że w ogóle kelnerzy na całym świecie mają swoje widzi misie. Ostatnio mieliśmy okazję z Mimi pooglądać pracę kelnerów z sporym stażem. To było naprawdę coś :)
    Pozdrawiam!

  3. Kapitalnie uchwycone! Fajny tekst, czytałam z przyjemnością :) Wiedza na temat psychologii paryskiego kelnera przyswojona :) Wiosenne pozdrowienia z Mazowsza!

  4. strach się bać paryskiego kelnera :))))
    rewelacyjne zdjęcia
    pozdrawiam

  5. tego brakuje mi w UK – ogródków przy kawiarniach, restauracjach itd.
    są co prawda wystawiane stoliki, ale kompletnie bez klimatu :( może chodzi o tutejszą pogodę? nie sądzę, można przecież zamontować parasole… szkoda, że stoliki te traktowane są prawie wyłącznie jako miejsca dla palących… zero przyjemnej atmosfery relaksu…
    aż zatęskniło mi się za atmosferą np. rynku w Poznaniu latem :)

    • Gosia: no to faktycznie szkoda, bo klimat jest według mnie całkiem sprzyjający. W Paryżu nawet późną jesienią siedzi się pod parasolami gazowymi na zewnątrz. A w środku kawiarni pusto :) Ja tylko czekam, kiedy znów będzie można przysiąść w Zaułku Niewiernego Tomasza w Krakowie. No i niech szybko wraca ta palma! Najlepsze miejsce na lato w całym Krakowie.
      Pozdrawiam!

  6. Wszyscy francuscy kelnerzy, z jakimi pracowałam w dawnych, dobrych studenckich czasach ;) byli połączeniem cwaniaka, malkontenta i miłośnika trunków :), ale….Ci z którymi nie przyszło mi pracować, a obserwować, to byli prawdziwie serdeczni ludzie :).
    I jedno, czego nigdy u nas nie spotkałam, serdecznej nici jaka łączy powracającego klienta z obsługą, połączenie zażyłości, poczucia bezpieczeństwa i …., potwierdzonych uściskami, prezentami i ulotną aurą swojskości, ale może to urok tzw. posezonu ;)

    • Jo: świetnie to ujęłaś! A co najważniejsze to są Twoje osobiste doświadczenia. Różni są ludzie i pewnie akurat tak trafiłaś. Tak sięgam pamięcią, gdzie nas kelnerzy kojarzą i przychodzi mi tylko na myśl kawiarnia „Kandulski” w Bielsku – Białej. A na marginesie mają świetną kawę Mauro :)
      pozdrawiam!

  7. Dobrze wiedzieć na przyszłość, czego się spodziewać. Twoje zdjęcia są jak ze starego filmu, maja świetny klimat :)

  8. brilliant shots, love your work

    • Krunal: thank you very much. I was at your web page – great pictures from India. i could know more about your country now.
      Best regards!

%d bloggers like this: