Wódka

Byłem sam na kawie. W „Wódce”. Aż mi się wódki zachciało napić ;)

W kawiarni siedzę ja, Sardynka, no i barman. Sardynka, to mój aparat.

Z barmanem pogadaliśmy o „Pijalni wódki i piwa” w Zaułku Niewiernego Tomasza, a także o tym, jak to krakowianie chcą ich wykurzyć z lokalu przez podstawione osoby.

Jest -18 stopni i nie chce mi się ruszać dalej (jest chyba 22 lutego 2012). Przeglądam jeszcze kartę wódek. Całkiem spora oferta.

– Szkoda, że macie otwarte dopiero od 15:00, bo kawę lubię wypić wcześniej. No i zwykle przychodzimy razem – mówię do barmana, mając na myśli nasze z Mimi kawowe przystanki.

– W soboty otwieramy już od 13. Niestety przez te mrozy zamykamy często wcześniej. To niedobry czas dla gastronomii – mówi.

Espresso nie było rewelacyjna, ale czułem się w „Wódce” dobrze. A to przecież bardzo ważne. Może następna kawa byłaby lepsza – pogadam z barmanem przy następnej okazji i o tym.

– Jeszcze tu wrócimy! – rzucam na odchodne i wychodzę na mróz. Jako, że mam ze sobą świeżą Sardynkę (z nowo załadowanym filmem) idę na mały spacer w ulubione miejsca.

Zupełnie nowym dla mnie punktem w Krakowie jest sklep „Leica” na Sławkowskiej. Dzięki wielkie za miłe przyjęcie w sklepie. Klasa sprzęt i obsługa. Tak, jak powinno być. Nie omieszkałem pochwalić się Sardynką w sklepie Leica :) Ubaw był niezły. Dostaję katalogi i broszury.

– Nie z każdym się tym dzielimy – mówi Pan z sklepu.

Jak mi się marzy druga Leica :)

Mimi wciąż nie ma, więc ruszam na drugą kawę do „Szarej” na Rynku 6. Mają tu gorące filiżanki i zawsze tak samo mocne espresso. Polecam to miejsce – świetny klimat francuskiego bistro. Szkoda, że ludzie boją się tu wchodzić. A w środku miła niespodzianka – espresso za 4,5PLN! Włochów można tutaj spotkać – zgadnijcie dlaczego :)

Nareszcie dzwoni Mimi – znów jesteśmy razem – pora na jeszcze jedną kawę..? :)

Cafe Bar Wódka, Mikołajska 5, Kraków

Wszystkie zdjęcia zrobione aparatem analogowym La Sardina Sea Pride, film Fuji 400ASA. Film wywołany i zeskanowany w Rossmannie :)

21 komentarzy to “Wódka”

  1. ihihihihi ale fajnie !! właśnie szykuję posta z 1,5 godzinnej wizyty w Krakowie , są tam te same drzwi z 4 zdjęcia i Camelot :))) fajnie wiedzieć, że spacerowałam sardynkowymi ścieżkami :)))

  2. Miło słyszeć, że do Szarej jednak warto zajrzeć.. Często bywamy w Krakowie i zawsze szara jakoś nas odstrasza, ale następnym razem ..
    A tak w ogóle to już mam całą listę miejsc do odwiedzenia w Krakowie polecanych przez Ciebie i Mimi:)
    pozdrawiam Aga z Bramasole

    • Aga: nie ma co, na Rynku to według mnie najlepszy lokal na espresso. A klimat bistro w Szarej jest jedyny w Krakowie. Warto zaglądnąć. Szykujemy z Mimi pewną rekomendację, a nawet dwie. Wszystko wkrótce.
      Zapraszamy serdecznie.
      Pozdrawiam!

      PS
      a Bramasole to zagranicą :)

      • Bramasole to mój blog..
        szukam swojego miejsca na ziemi, swojego bramasole i to w Polsce i po cichu powiem, że chyba znaleźliśmy:))

  3. na pewno zajrzę,jak tylko zawitam do Krakowa:)
    dzięki za wspomnienie o kliszy,własnie jestem na etapie kupna mojej pierwszej i zaznajamiania się ze sztuką analogowej fotografii.
    pozdrawiam!
    m.

    • Monisia: brawo za zainteresowanie analogową fotografią. Wydaje mi się, że młodych już to nie interesuje – wszystko musi być szybko i na zaraz. A tutaj się tak nie da. Powodzenia!
      Pozdrawiam!

  4. Witaj Zorki!
    Zdjęcia rewelacyjne :)
    Też uważam, że w Szarej mają najlepszą kawę – choć ja amatorem picia kawy jestem. Na Kazimierzu lubię Chader i to baaaardzo!
    Czekam na kolejne wpisy o miejscach gdzie czarny napój smakuje najlepiej.
    Pozdrawiam, uściski dla Sardynki ;) cudnie się spisaliście!

    • Ewa: wiesz, to nawet nie chodzi o to, czy ktoś jest profesjonalistą i takie tam. Ze mnie żaden znawca, ale wiem co mi smakuje. W domu staram się robić najlepszą kawę jaką potrafię. Myślę, że warto poszukiwać i odkrywać nowe miejsca. I warto też upominać się o porządnie przygotowaną kawę.
      Sardynka dziękuję i ja też :)
      Pozdrawiam!

  5. Piękne zdjęcia, jak zwykle zresztą:) Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i napisać, czy poza kryterium subiektywnym „co komu smakuje” są jeszcze inne kryteria oceny dobrej kawy? Mam z tym kłopot, podobnie zresztą jak z winami. „Szarą” bardzo lubię, bywamy tam na kawie odwiedzając Kraków.

    • Sonia: nie chciałbym występować tutaj jako znawca kawy, bo takim nie jestem. Wiem co mi smakuje. W domu staram się wciąż udoskonalać przygotowywaną kawę. Przede wszystkim kawa nie może być gorzka ani kwaśna. To znaczy, że była albo za długo albo za krótko parzona. Wizualnie musi być crema – pianka im dłużej się utrzymuje tym lepiej. Chociaż piankę łatwiej uzyskać z kawy z domieszką robusty, to według mnie i z 100% arabiki można mieć ładną cremę. Mimi mówi, że około 30 minut po wypiciu dobrej kawy musisz mieć miły posmak. Jeżeli nie jest miły to kawa nie była dobra. Ja wolę kawę bez robusty z mniejszą ilością kofeiny. Jednak mało, w której kawiarni taką podają. Z robustą jest tańsza i łatwiej o cremę. Myślę, że liczy się po prostu smaczna i dobrze przygotowana kawa. Jeżeli w kawiarni mielą ją tuż przed zaparzeniem to już sukces!
      Pozdrawiam!

      • No to jesteśmy w domu. Nie cierpię kawy kwaśnej ani gorzkiej i zawsze myślałam, że się nie znam:) Lubię aksamitną i „gładką”. Ale jeszcze nie znalazłam „swojego” miejsca z taką dobrą kawą w Łodzi. Jak nic zabiorę resztę rodziny i przyjedziemy do Was na degustacje!;)

        • Sonia: myślę, że wiele osób myśli podobnie i nie zwraca uwagi na źle zaparzoną kawę. Nieraz na forach o kawie prawdziwi znawcy opisują, jak to zwracali kawę bo była źle zrobiona. W wielu kawiarniach mają wszystko co jest potrzebne, aby zrobić perfekcyjne espresso, ale im się nie chce.
          Mieliśmy taką naukę o winach podczas ostatniego pobytu na Węgrzech. Dobre wino jest naprawdę dobre :) I nie trzeba być znawcą szczepów, aby smakować wino i kawę.
          Z przyjemnością zaserwuję Wam kawę przy okazji :)
          Pozdrawiam!

  6. Zorki,jestes na okladce wloskiego Ikea Live !!!! :))))))))))))))))))) Ty i Wasza weranda !!!!!!!

    • Gioia: co za super wiadomość. W tylu krajach pojawiam się lekko rozmyty na okładce gazety :) Może to i lepiej, że jestem „out of focus” :)
      Wielkie dzięki za czujność!
      Pozdrawiam!

  7. Przepraszam,ze tak nie na temat wystrzelilam ale nawet sobie nie wyobrazacie jaka radosc mialam gdy Was ujrzalam we wloskim wydaniu! :)))))) Pierwsze co,to od razu wpadlam do Mimi no i automatycznie do Ciebie -kto bedzie akurat przy komputerze,przeczyta pierwszy te nowine ;)))

    A teraz odnosnie Twojego wpisu :D Tak sie zastanawiam nad tymi Wlochami…i mysle sobie ze :
    1. kawa jest tam tak samo dobra jak ta w IT i stad tylu tam Wlochow :D
    2. w lokalu pracuja piekne dziewczyny i przyciagaja tym wloska klientele ;))))
    Jaka jest prawda? ;)))

    Zdjecia z Sardynki-super!

    • Gioia: to się nazywa szybka reakcja – dzięki!
      Natomiast odnośnie Włochów w kawiarni „Szara” – to prawidłową odpowiedzią jest 1, bo za barem raczej mężczyźni :)
      Pozdrawiam serdecznie!

  8. Dawniej w lokalu Wódka była herbaciarnia Słodka Dziurka. Pamiętam bardzo było mi smutno jak ją zamknęli- było tam super przytulnie i herbata wyśmienita :) Po zamknięciu Słodkiej Dziurki już nie zaglądałam tam, ciekawi mnie bardzo jak zmienił się wystrój i czy toaleta jest dalej w szafie :))

    • Ilona: nawet nie wiedziałem, że była tam taka szafa, przy okazji sprawdzę. Szkoda, że w Krakowie jest taka duża rotacja lokali. Nie można się przyzwyczaić.
      Pozdrawiam!

%d bloggers like this: