Bleu – Marron Paris

Podczas przedostatniej wizyty w stolicy Francji, uderzył mnie ten niespotykany klimat szyldów wszelakich. Kolorowe fasady i ręcznie malowane nazwy restauracji, lokali i sklepów. To tak, jakby ktoś zbudował idealną scenografię do filmu z czasów największych ekspresjonistów. Jednak to nie scenografia, to prawdziwy i wspaniały Paryż!

Tagi: ,

13 komentarzy to “Bleu – Marron Paris”

  1. W Pari wszystko ma klasę..drobiazgi składają się na całość
    a.

    • Inameliart: dzięki za komentarz! No pewnie jeszcze jest sporo ciekawych miast, ale do Paryża zawsze się chce wracać :)
      Pozdrawiam!

  2. Wiesz,w Paryżu czy nie w Paryżu, a chociażby nawet jakiejś mieścince małej, bo byłam tu i tam, szyld jest BARDZO WAŻNYM elementem, to jest takie” być albo nie być” miejsca które ozdabia, to on zachęca albo zniechęca do wejścia, dla mnie gorzej jak zachęca, bo zawsze wejdę i przepuszczę trochę kasy :))), ale też zwracam na nie uwagę, jestem też wielką fanką witryn, bywają nieraz takie urzekające, oczu nie można oderwać, także podzielam Twoja fascynację :)
    uściski !

    • Ula: dziękuję za komentarz! Co racja to racja. Mam taką teorię, że nasze polskie miasta byłyby o niebo ładniejsze, gdyby zamiast tych krzykliwych i marnej jakości szyldów, zawiesić coś w podobnym do siebie stylu. Super to jest zorganizowane np. w Lanckoronie. Można i wygląda naprawdę dobrze. Mogłyby się władze zabrać za to bardziej konkretnie. Przykładowo w Krakowie – co szyld to inna bajka.. nic nie trzyma się kupy, ani nie pasuje do kamienicy, ulicy, klimatu. Ehh… szkoda.
      pozdrawiam!

  3. wspaniałe zdjęcia jak zwykle:) Paryż jest urokliwym miejscem, bardzo fascynującym. Te szyldy mają niepowtarzalny klimat!:)

  4. Takie szyldy to ja lubię, delikatne, stylowe a nie narzucające się z każdej strony:) Pozdrawiam

    • Marta: dziękuję za komentarz. Dla mnie najciekawsze było stwierdzenie Mimi, że Paryż praktycznie nie zmienił się od jej wizyty 20 lat temu. Ten sam klimat i wciąż te same ręcznie malowane szyldy. Paryż nie ma sobie równych!
      Pozdrawiam!

  5. Takie szyldy to ja lubię, delikatne, stylowe a nie jak niektóre co „narzucają” się z każdej strony:) Pozdrawiam

  6. Przecudnej urody sa te lampki w „Brocante Salon de The” !! :)) Nie moge sie na nie napatrzec :)) A szyldy rzeczywiscie wspaniale! Bardzo podobaja mi sie te z drugiego i z ostatniego zdjecia :) Pozdrawiam goraco :)

    • Gioia: dziękuję za komentarz! Lampki są jak małe falbaneczki. Dwa razy chcieliśmy wypić tam kawę, ale było zamknięte :) Może do trzech razy sztuka.
      Cały Paryż to takie ręcznie malowane szyldy – prosta technika uzyskania podcienia. U nas też kiedyś tak się robiło. Szkoda, że w obecnych czasach druk i folia.
      pozdrawiam!

  7. Piękne soczyste kolory, urocze literki. Przedostatnie zdjęcie cudne – super odbiła się ta kamieniczka w szybach, lubię takie niespodzianki na zdjęciach :-) Teraz to bym chciała teleportować się do Paryża.
    Pozdrawiam!

    • Helena: dziękuję za komentarz! Najfajniejsze jest to, że po obejrzeniu mojego wpisu zapragnęłaś odwiedzić Paryż. Ja mam tak samo :)
      Pozdrawiam!

%d bloggers like this: