Grzej Pimpka

Po tak długim oczekiwaniu, Pimpek nareszcie jest znów z nami!

– Było z nim sporo pracy, jak byli uprzejmi zauważyć Panowie z serwisu.

– Takich rzeczy, to już nikt nie robi – zachwalali swój upór w doprowadzeniu Pimpka do zdrowia. Oczywiście nie mieli bladego pojęcia, że ten ekspres tak się nazywa.

– Miedziany przewód wysokiego ciśnienie pękł, a nie powinien. W całym Krakowie nikt takiego nie miał, więc musiałem dorobić taki przewód sam – mówi mechanik. Na koniec jeszcze zlutowaliśmy wszystko srebrem u jubilera, więc teraz musi być już dobrze.

Z okazji powrotu Pimpka otworzyliśmy nową puszkę kawy prosto z Triestu. Espresso było pyszne z odpowiednią pianką :)

Jutro mniej więcej koło jedenastej, Mimi znowu zawoła: „Grzej Pimpka!”.

25 Responses to “Grzej Pimpka”

  1. Tak pustawo bez niego w miejscu przeznaczonym :) noo ale juz caly i zdrowy :) i humorek jest :)
    swietny blat z blachy!pozdrawiam Was cieplo i milej kawki zycze :)

    • Bree: dzięki za komentarz. Nareszcie puste miejsce zostało odpowiednio wypełnione :) Blat z blachy, to jedyny, który spełnia swoją rolę – łatwy w utrzymaniu czystości.
      Pozdrawiam!

  2. Dobrze, że Wasz Pimpek już jest zdrowy :-) Stworzyliście bardzo klimatyczny kącik kawowy, kawowe menu/cennik w ramce świetne! Pozostaje mi tylko życzyć pysznej kawki i trzymaj się Pimpek zdrowo!
    Pozdrawiam!

    • Helena: dziękuję za komentarz! Kącik to pomysł Mimi – mebelek wybrany, pomalowany, wszystko ustawione pod czujnym okiem :)
      W imieniu Pimpka dziękuję za życzenia.
      Pozdrawiam!

  3. Oby Pimpkowi już żadne przewody nie pękały ;) Buziaki dla całej Waszej trójki ;)

  4. Patrząc na wasz dom można by powiedzieć, że oprócz marine jest jeszcze duża dawka vintage :-)
    Vintage jest fajnym uzasadnieniem przynoszenia wszystkich fajności do domu :-D

    • Kacper K.: dzięki za komentarz. Lubimy rzeczy z duszą, wykonane z naturalnych materiałów. Nie bez powodu mówi się, że teraz to już czegoś takiego się już nie robi. No właśnie to jest właśnie vintage :)
      pozdrawiam!

  5. Aż nachodzi mnie ochota na kawkę!!! mniaaami!

  6. A długo macie już Kitchen Aid’a?
    Dziwie się, że tak trywialna rzecz, popsuła się i taki trud z naprawą :-/ Pół roku temu zainwestowaliśmy w blender i mikser Kitchen Aid i już się boję co to będzie gdy przyjdzie to naprawiać :-(

    • Kacper: mamy mikser od dobrych kilku lat – chyba z 6 – nic się z nim nie dzieje. Mimo faktu częstego używania do wyrabiania ciasta na chleb. Natomiast ekspres trafił do mechaników, którzy jak powiedzieli nie mieli czasu, żeby się nim wcześniej zająć :)
      Myślę, że w autoryzowanym serwisie w Wawie – nie było by takiego problemu.
      pozdrawiam!

  7. Ale cudowny kącik kawowy i pimpek ;) czuję aromat espresso aż tu
    maggda

    • Craftomania: dziękuję za odwiedziny i komentarz. Tak, jak pisałem wcześniej kącik naszego bistro, to dzieło Mimi :) Ale przyrządzanie espresso należy do mnie :)
      pozdrawiam!

  8. :) świetny ten Wasz azyl … nawet expres nie jest już tylko expresem ale aż Pimpkiem … oj wielu z nas kciuki za Pimpka trzymało … ja w każdym razie mocno bo na tę kawkę kiedyś muszę dotrzeć :) … pozdrawiam

    • Konstancja30: Dzięki za komentarz oraz w imieniu Pimpka za dobre myśli o jego powrocie do zdrowia :) Takim miłym osobom Pimpek zrobi przepyszną kawkę :)
      Pozdrawiam!

  9. kawa prosto od Pimpka, to jak mleko od krowy, zdrowe i smaczne ;)
    pozdrawiam
    cudne zdjęcia!

  10. to ja już wszystko wiem skąd ten Pimpek i w ogóle ;)) i dobrze że powrócił zdrów
    bo parę dni bez kawy z pianką to musiało boleć… :))) metalowy blat absolutnie oldschoolowy
    wraz z przyległościam swietnie pasującymi, oj jak ja się nie mogę doczekać tej chwili kiedy przkroczę próg waszego jaszczurkowego raju :)))
    uściski!

    • Ula: dzięki za komentarz! Pimpek to sprawa Mimi. No, a teraz jest już z powrotem, ale pianki nie ubija, bo Mimi pije czarną :)
      Pozdrawiam!

  11. Kacper –
    mikser Kitchen Aid to już jest bandażem obwiązany, bo mu śruba wychodzi z boku. Oprócz tego ledwo zipie, ale Zorki mówi, że nic mu nie jest ;-)
    Niestety męczę ten mikser bardzo, bo chleby piekę 2 – 3 razy w tygodniu, więc nie ma spokoju.
    Ciężki żywot. Inny sprzęt by już 10 razy padł :-)

Trackbacks

%d bloggers like this: