U Francuza w Budapeszcie

Mały skwerek w bocznej uliczce. Narożna kamienica z wielką markizą i do tego stoliki i krzesła, tak bardzo paryskie, jak to tylko możliwe. Zapalające się o zmierzchu światełka i zapach grillowanej makreli. Mały Paryż w Budapeszcie – to właśnie „Gerlóczy Kávéház”!

Nasze ulubione miejsce na południową kawę, drugie śniadanie i wino. Według mnie podają tu najlepsze espresso w całym Budapeszcie. Nie wspomnę o najlepszych croissantach, jakie jadłem, chlebie pieczonym według receptury nie zmienionej od 200 lat, domowym winie, tarcie cytrynowej, gulaszu węgierskim i można by tak wymieniać w nieskończoność. Wszystko jest warte spróbowania! Klimat i bardzo miła obsługa, dopełnia całości najlepszej kawiarni w Budapeszcie.

I to wszystko w stolicy kraju, który nie zatracił swojej tradycji dobrego jedzenia i prawdziwego smaku.

Więcej informacji: „Gerlóczy Kávéház – Budapeszt” na Bo Mimi blog.

Gerlóczy Kávéház, 1052 Budapest, V. Gerlóczy u. 1

12 Responses to “U Francuza w Budapeszcie”

  1. Ja to przez Was :) (w pozytywnym znaczeniu) notesik zapelnie, tyle fajnych miescowek pokazujecie a ja je zapisuje i zapisuje :), wierze ze kiedy je zobacze :D
    Piekne ujecia na fotkach, … jak ja lubie kucharzy w takich czapach :)
    pozdrawiam serdecznie

    • Bree: dzięki za komentarz! Fajnie, że zapisujesz nasze rekomendacje. Zresztą, to właśnie o to chodzi, żeby polecać sobie nawzajem fajne miejsca. Bo myślę, że np. w Budapeszcie i tak przeoczyliśmy masę fajnych miejsc. Życzę Ci, abyś miała okazję odwiedzić to piękne miasto i wypić kawkę u Gerloczego :)
      Pozdrawiam!

  2. dzieki za namiary. obiecujemy przetesowac w piekny wrzesniowy weekend jak rowniez na chlebek i kawke chetnie sie do was wprosimy :-) pozdrawiam

    • Ania: dzięki za komentarz. Napisz, napisz co tam słychać u Gerloczego. My już tak bardzo chcielibyśmy tam znów być. Fajnie, że masz tak blisko do Budapesztu :)
      Oczywiście zapraszamy po drodze do nas!
      pozdrawiam!

  3. Ale Ty piszesz, aż mi ślina pociekła, od tych wymienionych potraw, kaw, tart i win, powinniście mieć darmowe wszystko w Budapeszcie, bo reklamujecie go w niewiarygodnie prosty acz przeuroczy sposób, grzechem byłoby tam nie pojechać i nie odwiedzić tych wszystkich miejsc, które tak pięknie opisujecie i pokazujecie. Twoja Mi jak zawsze tajemnicza i nostalgiczna ;)), kuchniowe zdjęcie … jak ja lubię takie klimaty, a ten Twój ludzik w filiżance na głowie mnie powalił. uroczy!
    miłego wieczoru ;))

    • Ula: dzięki za komentarz! Myślę, że piękniej to wszystko ujmie Mimi, dziś też puszcza o tej kawiarni wpis. Ja pisząc te parę słów, przypominam sobie te smaki, ale ktoś, kto tam nie był nie może tego tak poczuć, a to wielka szkoda. Mam nadzieję, że uda Ci się odwiedzić to miejsce. Naprawdę polecam i uwaga, ceny są naprawdę przystępne, jak na klasę lokalu.
      Ludzik na moich zdjęciach to właśnie logo Gerloczy Kavahaz.
      Pozdrawiam!

  4. a tu jak zwykle męski punkt widzenia..dopełnienie Mimi w przenośni i nie tylko
    pozdrawiam amelia

  5. Wspaniale miejsce! Dla mnie najbardziej paryska jest jednak Twoja Mimi :) Powtorze sie jeszcze ale to nasuwa mi sie na mysl za kazdym razem gdy widze fotki Mimi-ona jest jak mala dziewczynka zakleta w ciele kobiety,jest niesamowita! A w Twoich zdjeciach widac cale uczucie jakim ja darzysz,cos pieknego…Trzymajcie sie cieplutko!

    • Gioia: dziękuję za Twój komentarz! Tak Mimi to taka moja mała Paryżanka. Rozgryzłaś moje zdjęcie Mimi w 100%! To się nazywa kobieca intuicja.
      pozdrawiam serdecznie!

Trackbacks

%d bloggers like this: