„Mała Francja” czyli „U Francuza” | Kraków

Spacerując ulicą Św. Tomasza w Krakowie odkryłem „La Petite France”. Zrobiłem jedno zdjęcie i pobiegłem ogłosić dobrą nowinę Mimi – Jest nowy lokal! Nie wchodziłem, bo chciałem z Tobą razem!

Tego samego dnia wracamy do Małej Francji. Jakby odległość do Paryża skróciła się do 60km (tyle mamy do Krakowa). Zapachniało ekologicznym targiem świątecznym na placu Abbesses na Montmartrze i do tego jeszcze pan Francuz, opowiadający o serze Morbier.

Okazało się, że lokal został otwarty raptem 5 dni wcześniej. Wspaniale być jednym z pierwszych klientów w takim miejcsu. Bagietki, sery, wyborne delikatesy i bardzo przyjemny nastrój.

Polecam deskę wędlin – to istna uczta dla miłośników podsuszanych kiełbas i prawdziwej szynki. Co jeszcze polecam – WSZYSTKO.

Odetchnąłem, bo jest miejsce w Krakowie, które zabiera mnie w bardzo przyjemną podróż nie tylko kulinarną. Nie ma co, to teraz nasze miejsce – Mały Paryż – La Petite France – U Francuza – ul. Św. Tomasza 25, Kraków.

8 komentarzy to “„Mała Francja” czyli „U Francuza” | Kraków”

  1. „Nie wchodziłem, bo chciałem z Tobą razem!” – rozczuliło mnie to :)
    Uściski dla Ciebie i Mimi!
    I strasznie Wam zazdroszczę, że macie do „La Petite France” tak blisko! Szczęściarze :)

    • Edith: dziękuję za komentarz! Jakoś w ten dzień Mimi nie miała nastroju, a to odkrycie wywołało uśmiech na jej twarzy. Super miejsce. Obowiązkowy punkt przy okazji wizyty w Krakowie.
      Pozdrawiam!

  2. Też mam ;)) , w Warszawce, nie lubię tam jeździć, bo miasto mnie meczy, ale dla Petite France i Piccola Italia – gotowa jestem pojechać ;)) – no tak oboje zachęcacie, że grzechem byłoby tego nie zrobić ;)) – mnie też rozczuliło to „razem” – to jest najważniejsze słowo w całym poście, przeżyć coś razem, zrobić coś razem, mieć wspólny cel, drogę, chęci , patrzenie w ten sam punkt, razem – scala, cieszy, jest ciepłe i dobre i pełne życia i daje nadzieję i dobre myśli, nieraz się nie udaje zrobić czegoś razem, ale dopóki jest to incydentalne to nie ma się czym martwic, ale jeśli gdzieś zatraca się to razem , robi się niebezpiecznie – życzę Wam kochani tego ciągłego razem wszędzie i zawsze, bo to jest budowanie na skale, trwałe i dobre – oj taki niewinny Twój tekst, a wywołał we mnie myśli nieco odległe od tematu ;))
    ciepło pozdrawiam i słońca życzę, u mnie dzisiaj świeci :)

    • Ula: dziękuję za komentarz. Ja zawsze powtarzam, że razem raźniej. I to jest prawda. Jeżeli nie ma się z kim podzielić np. takim odkryciem, to już nie jest to takie wielkie odkrycie.
      Pozdrawiam!

  3. spędziłam dziś m Małej Francji uroczy wieczór,.jestem oczarowana winem, serami wędlinami,.aromat zapach, fantastyczny creme brulee i mus czekoladowy! wszystko misternie podane, obsługa na wysokim poziomie,.mam zamiar wrócić tam za 2 dni,.

  4. Mandralinka: dziękuję za komentarz i odwiedziny. Fajnie, że chwile w Małej Francji były sympatyczne. Myślę, że to jedno z fajniejszych miejsc w Krakowie. Można tu smacznie coś zjeść i napić się pysznego wina. I do tego ten paryski klimat. Pozdrawiam!

  5. bardzo urocze i miłe miejsce w Krakowie gdzie właściwie brak takich lokali ,jedzenie , wino , wędliny, wspaniałe sałatki świeże przygotowywane na oczach klientow, doskonała atmosfera i przemiły własciciel oraz obsługa.Bardzo lubię tam chodzić zwłaszcza ze mam pewność że nic mi nie zaszkodzi.Jest czysto! Polecam

    • Maria Serafinowicz: dziękuję za komentarz. Faktycznie oprócz francuskich delikatesów na ul. Sławkowskiej i „Małej Francji” nie ma już miejsc, gdzie można kupić naturalne i tradycyjne wyroby. Właściciel bardzo lubi opowiadać o swoich produktach. Nadal lubię tam wpadać. Zrobili teraz fajne regały i jest więcej pyszności. Oby więcej takich prawdziwych miejsc w Krakowie.
      Pozdrawiam!

%d bloggers like this: