Mimi at Donau | Budapest

Wieczory w Budapeszcie były bardzo ciepłe. Nawet nad Dunajem można było siedzieć do późna. Sprzyjały też temu najdłuższe dni w roku. Wieczorem ruch na rzece się wzmaga. Przypływają statki wycieczkowe z Wiednia pełne niemieckich turystów. A ja robię sesję Mimi przy monumentalnym budynku Parlamentu. Zupełnie nie planowaną.

Zapalają się lampy. Bliki na wodzie.

Czas płynie i nasze zmęczenie po całym dniu daje znać. Gdy Mimi zaczyna ziewać, czas zbierać się do domu. Po drodze i tak jeszcze usiądziemy na schodach Opery.

23 komentarzy to “Mimi at Donau | Budapest”

  1. Ha!! , no wreszcie wreszcie wreszcie, się doczekałam :))) Mimi w odsłonach wielu , rozleniwiona, zaspana , zamyślona, zadziwiona, i zapatrzona i lekko znudzona i na koniec zabierająca się do domu, miejsce piękne, naddunajski brzeg, statki, most, światła i odbicia, wszystko razem świetnie zagrało, bardzo klimatyczne i ciepłe zdjęcia, MZ – kłaniam się bardzo bardzo ze wdzięczności bo genialnie nakręcone ;))
    pozdrawiam też cieplutko

    • Ula: dzięki za komentarz. Tak się czasem układa, że wszystko zaczyna pasować zupełnie niespodziewanie. Myślę, że przyjemna pogoda i wieczorne światło tak dobrze nastroiły Mimi.
      Pozdrawiam!

  2. Urokliwa sesja i właśnie super, że nie była planowana, takie spontaniczne zdjęcia wychodzą najlepiej :-) Ta fotka Mimi obok Parisi fantastyczna! Zdolny fotograf, piękna modelka, te zdjęcia musiały wyjść pięknie!
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Helena: dziękuję za komentarz. POwiem tak – Mimi po prostu jest piękna i nie ma problemu, aby nawet taki fotograf, jak ja zrobił jej śliczne zdjęcia :)
      Pozdrawiam!

  3. Bardzo, ale to bardzo udane zdjęcia! Zachęciliście mnie do pojechania do Budapesztu:)

  4. Mimi na tablicy!
    O Matko!
    Ula & Helena –
    ależ Wy mnie znacie. Ja na prawdę byłam rozleniwiona po kolacji, zamyślona, trochę zmęczona, trochę się wygłupiałam i śpiewałam i trochę mi się też spać chciało. Moje ulubione zdjęcie to ostatnie. Mimi idzie do domu i koniec! Jeszcze ludzie się na mnie patrzyli i mnie lekko peszyli. Siedzieliśmy tam dość długo, bo czekaliśmy na zachód słońca. To był taki punkt widokowy obok Parlamentu i przechodniów trochę też było. Lubię te zdjęcia, bo są bez pozowania i takie fajne wspomnienia niosą za sobą… Wrócimy tam jeszcze!
    Pozdrowienia dla wszystkich czytelników myzorkiego :-)

    • Mimi: to był wspaniały wieczór i budapesztański czas :)

    • masz bardzo plastyczną twarz, i dlatego można Cię odgadnąć, a przy tym jesteś bardzo naturalna
      może kiedyś , przy jakiejś okazji dasz się obfotografować :)), ja wiem że masz osobistego fotografa :))))))))))), ale nic nie stoi na przeszkodzie aby inni mieli swoje zdanie na Twój temat ;))
      pozdrawiam cieplutko, u nas przestało padać :)

  5. Rzeczywiscie,wspaniale zdjecia!ale do tego jest potrzebny dobry fotograf i modelka z tlem,super!jeszcze byloby piekne jak siedzicie razem,pozdr.kasia

    • Kasia: dzięki za komentarz. No, tak to jest, że fotografa na zdjęciach nie ma :)
      Pozdrawiam!

      • toteż właśnie, na 1200 napykanych na naszej rodzinnej uroczystości jestem na jednym :))
        he he, i to moje dziecko mi zrobiło, bo pan mąż fotograf zajmował się wszystkim tylko nie aparatem :)), zbuntował się ;))

        • Ula: Ha, dokładnie wiem o co chodzi. Myślę, że fotograf może mieć czasem dość fotografowania, chociaż ja na razie nie mam czegoś takiego :)
          pozdrawiam!

  6. zdjęcia są piękne, modelka też!
    pozdrawiam

  7. Cudowna sesja! Mimi jest piękna, wiadomo, ale zrobić jej TAKIE zdjęcia też trzeba umieć. Bardz, bardzo mi się podobają, wszystkie.
    Pozdrawiam.

  8. Świetna sesja, to jak opowieść o Mimi:))masz wielki talent foto:) pozdrawiam:))

    • Ola_83: dzięki za komentarz i miłe słowa. Z tym talentem to przesada… coś tam może i umiem, ale wciąż staram się poprawić. Przede wszystkim myślenie o zdjęciu :)
      pozdrawiam!

      • ja nie znam fotografa coby był w 100% zadowolony z tego co robi, zawsze ma jakieś „ale” , tyle że to jest dość dobry objaw ;)), być zadowolonym w miarę , ale nie do końca, nigdy nie ma tego ostatniego słowa w temacie, kiedyś wysłałam Mimi zdjęcie z którego mój maż wydawał się być zadowolony, to było jak się okazuje kiedyś ale teraz już coś marudzi , że nie do końca, myślę ze właśnie chodzi cały czas o te poszukiwania, naukę i to myślenie ;)

        • Ula: dokładnie o to chodzi. O wiele pozytywniej ocenia się nie swoje zdjęcia. Z jednej strony to dobry objaw, a z drugiej zawsze w głowie jest ten element niezadowolenia, czegoś brakuje. To takie poszukiwanie. Ja szukam wciąż i wciąż…
          pozdrawiam!

  9. Uwielbiam Mimi za jej dziewczecosc :) Jest zjawiskowa kobieta a Ty jestes swietnym fotografem! Zdjecia pierwsza klasa!Pozdrawiam goraco :)

%d bloggers like this: