Pizza od Pizzaiolo

Jak chyba każdy facet lubię pizzę. Coś jest w tym krążku ciasta, że prawie zawsze mam na niego ochotę. Może dlatego, że jest to proste jedzenie i można ją zrobić z tym, co akurat mamy pod ręką.

Zdarzało mi się próbować pizzy w wielu miejscach. Raz była lepsza raz gorsza. Jak to zwykle bywa. No, ale nie ma to jak pizza zrobiona własnoręcznie w domu i z własnymi składnikami wysokiej jakości. Moje poszukiwania odpowiedniego przepisu i chyba jeszcze ważniejsze – techniki, trwały naprawdę długo :)

Zwykle moje pizze były twarde i nie wyrośnięte. Odbyło się też sporo prób w naszym piecu opalanym drewnem, gdzie na krzesełku się siedzi i pilnuje temperatury. Jednak, to wciąż nie było to.

Przekonać Mimi do czegoś, czego nie lubi, to było prawdziwe wyzwanie (przeczytaj jej wpis: „Pizzetta i 15 ziół„). Mimi ma swoje wymagania i byle pizzy nie ruszy, a właściwie w ogóle jej nie jada. No, a przecież przez żołądek do serca :)

No i pewnego dnia spisałem przepis z programu Jamiego Olivera takiej małej karteczce. Przypatrując się, jak Mimi przygotowuje ciasto na chleb, coś się tam nauczyłem i zrobiłem swoje na pizzę.

Kluczową sprawą jest dobre wyrobienie ciasta i potem cierpliwe czekanie aż ciasto odpowiednio wyrośnie. Można wykorzystać drożdże suszone lub świeże.

Pizzaiolo Pizza

  • 400gr mąki chlebowej
  • 30gr drożdży świeżych lub ok. 11gr drożdży instant
  • 4 łyżki oliwy z oliwek – polecam dodać naprawdę dobrą oliwę. (My mamy przepyszną oliwę od Gosi z Sycylii. Wielkie dzięki!)
  • 2/3 szklanki ciepłego mleka wymieszanego z wodą Temperatura między 30 a 40 stopni. Jeżeli nie macie mleka – może być sama woda
  • 1/2 łyżeczki soli morskiej

Mieszamy mąkę z drożdżami i solą. Dodajemy oliwę i po chwili mleko z wodą. Wyrabiamy ciasto aż będzie naprawdę elastyczne. Jeżeli robicie to bez pomocy miksera, trzeba wyrabiać ponad 10minut.

Wyrobione ciasto wkładamy do natłuszczonej oliwą miski i przykrywamy szczelnie ścierką lub folią spożywczą i odkładamy w naprawdę ciepłe miejsce. Niech ciasto podwoi swoją objętość, a jeżeli dacie mu jeszcze szansę, to niech wyrasta jeszcze bardziej. Zwykle zajmuje to ok. 2 godziny.

Odpowiednio wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy na 4 małe krążki o grubości ok. 1cm i układamy na obsypanej mąką brytfance z piekarnika.

Idąc za słowami pizzaiolo z Neapolu: „Im mniej składników tym lepiej” – moja wersja powstała z 15 różnych ziół z własnego ogródka, plasterka ekologicznego sera żółtego i po 5 oliwek Kalamata na pizzę. Wszystko skropiłem oliwą i przyprawiłem szczyptą soli morskiej. Piekarnik nagrzałem na maksa tj. 250st. z termoobiegiem. Wystarczy 5 minut w piekarniku i gotowe!

Największą nagrodą dla mnie były słowa pochwały od Mimi :) Tak jej smakowało, że na drugi dzień robiłem pizzę od nowa. No i tym sposobem zostałem domowym Pizzaiolo :)

Z własnego doświadczenia wiem, że niby pizza prosta, ale jednak trzeba się przyłożyć, żeby była naprawdę dobra. Nie poddawajcie się i smacznego!

36 Responses to “Pizza od Pizzaiolo”

  1. Mmm… cudo. Zainspirowany waszymi wpisami dziś też miałem coś pizzo-podobnego :-)
    Mozarella, rukola i czarne oliwki :D

  2. Obłędnie wygląda! I zdjęcia pierwsza klasa!

    • Delie: Dzięki za komentarze! Pizza była naprawdę przepyszna. Nareszcie jestem zadowolony z efektu.

      Ten efekt na zdjęciach to filtr w Photoshopie.
      pozdrawiam!

  3. PS Zakochałam się w tym białych kropeczkach na zdjęciach:)

  4. dzięki za przepis, rzeczywiście robimy podobnie, a w zasadzie mąż, robi, bo lubi to robić, pisałam już Mimi, tylko porcje większe bo na 5-osobowa rodzinę + przypadkowi goście ,a tacy zawsze poczują rozchodzący się zapach pieczenia po okolicy i wpadają do nas ‚przypadkiem” albo na kaffkę, smak Waszej wypróbujemy, bo składniki kuszące ;))
    pozdrawiam

    • Ula: dzięki za odwiedziny i komentarz. W sumie nie dziwię się osobom, które wpadają do Was, bo poczują zapach pieczenia :) Sam bym przypadkiem wpadł na kawkę :)
      pozdrawiam!

  5. Piękne zdjęcia, a te kropeczki cudooowne!
    Już nie mogłam doczekać się Twojego przepisu, który wcześniej zapowiadała
    Mimi:):)
    U mnie w domu od dłuższego czasu robię ciasto na pizzę z przepisu Liski- bardzo podobnego. Ale zawsze jest to taka klasyczna pizza z dość sporą ilością dodatków
    i mniejszą ilością ziół. Ale tym razem spróbuję zrobić taką prostą, prościutką jak Wasza
    i myślę, że już przy takiej pozostanę! Serdecznie pozdrawiam :)

    • Moni: Dzięki za odwiedziny i komentarz. Jak lubisz zioła, to im ich więcej tym lepiej :) Ważne, aby skropić je oliwą i posolić. W piekarniku nagrzanym na maksa – zrobią się chrupiące i pyszne.
      pozdrawiam!

  6. Podpisuję się pod zachwytami nad kropeczkami na zdjęciach :-) Dzięki za przepis, troszkę inny od mojego sprawdzonego, ja zamiast mleka daję wodę i dodaję ciut mniej oliwy. Oliwę z oliwek i ziółka uwielbiam w każdej postaci więc muszę wypróbować :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Helena: dzięki za komentarz! Według mnie oliwa nadaje tą przyjemną pulchność ciasta. Zresztą dobrej oliwy nie ma co żałować :)
      pozdrawiam!

  7. Witaj, czakalam na ten wpis :) pysznie wyglada i juz spisalam sobie skladniki :) wyprobuje juz w weekend na piknik :) Ja zawsze do ciasta dodawalam ugotowanego i ugniecionego ziemniaka – tez fajna kombinacja wychodzi :) . Pyszne foto, pozdrawiam i dziekuje

  8. Bree: dzięki za komentarz! Trzymam kciuki za Twoją pizzę i niech pogoda dopisze na pikniku!
    pozdrawiam!

  9. Sebastian,imponujesz mi! :))) Przepis juz skopiowalam! Twoja pizza wyglada naprawde smacznie a jesli Mimi sie nia zachwyca to musi to byc prawdziwy rarytas! Ciesze sie,ze oliwka Wam sluzy,na zdrowie kochani! Jesli sie kiedys spotkamy,to poprosze Cie o nauczenie robienia pizzy mojego L. :))) Miedzy Wami,facetami nauka powinna pojsc gladko :)))) Eh..chcialabym miec dobrego pizzaiolo w domu :)), w koncu w gotowanie dla kobiety,mezczyzna cale serce wklada… :))) Pozdrawiam goraco!

    • Gioia: dzięki za tyle miłych słów. Z przyjemnością zaprosiłbym Was na moją pizzette :) Mam nadzieję, że kiedyś będzie ku temu okazja. Jeszcze raz dziękuję za tą wspaniałą oliwę – jest po prostu boska!
      Nie ma co, to by było coś! Jakbym uczył Sycylijczyka robić polską wersję pizza Neapolitana :) Myślę, że przy takiej okazji dużo wina by się zużyło :)
      pozdrawiam!

  10. Bardzo mi się podoba jak opisałeś swoje przygody z pizzą:) ja robię bardzo podobnie, ale bez wody, samo mleko. Koniecznie muszę Twój przepis wypróbować:) Brawo!
    pozdrawiam ciepło!

    • Ola_83: dzięki za komentarz! W sumie to nie ma się czego wstydzić. Każdy ma wzloty i upadki. Uczymy się naprawdę cały czas. Właśnie zdałem sobie sprawę, że mój pierwszy wpis na blogu był właśnie o pizzy. Oj, jak sobie przypomnę, to naprawdę długą drogę przeszedłem, aby Mimi nazywała mnie swoim pizzaolo :)
      pozdrawiam!

  11. Witam, u mnie domowa pizza to już cotygodniowy rytuał, często robię ją na mące pełnoziarnistej, nasz faworyt to pizza ze szpinakiem, pyszna i zdrowa.
    pozdrawiam

  12. Ja kupuje na targu od gospodarza, podobno bez dopalaczy:)

  13. Witaj Zorki,
    Trafiłam tu do Ciebie z blogu Mimi,
    Właśnie skończyłam się objadać pizzunią z tego przepisu. Mistrzowa! :)
    Lecz skoro to męski przepis, to muszę przekonać mojego M. do kolejnego pieczenia.
    Zachwycał się przed chwilą smakiem, więc oby się nauczył i robił ją mi tak jak Ty dla Mimi :-)
    Będę sprawdzać czy masz jeszcze jakieś pyszności w zanadrzu.
    Pozdrawiam serdecznie,
    E

    • Emilis: dzięki za komentarz. Fajnie, że wpadłaś i do mnie. Na szczęście to nie dużo roboty z tą pizzą. Głównie polega to na czekaniu aż wyrośnie. No i nie ma nic lepszego niż komponowanie własnych dodatków.
      pozdrawiam!

  14. Dzisiaj zrobiłam na obiadek pizze z Twojego przepisu, wyszła przepyszna, ba nawet jedna porcja okazała się za mała na trzy osoby więc następnym razem zrobię więcej ciasta. Przepis wchodzi na stałe do domowego repertuaru – dziękuję :-)
    Pozdrawiam!

    • Helena: to wspaniała wiadomość. Bardzo się cieszę! Mam nadzieję, że wkrótce coś jeszcze dodam do Twojego domowego repertuaru :)
      pozdrawiam!

  15. Zrobilam… przepyszna!!!! wlasnie sie zajadam :) pozdrawiam

  16. Cieszę się że będę mogła spróbować Waszej pizzety!

  17. Małgorzata Anna Komor: Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Mam nadzieję, że pizzeta była smaczna :)
    Pozdrawiam!

  18. Witaj Sebastianie!
    wpis co prawda majowy, ale do wypieku dojrzałam dopiero teraz, w październiku. I udało się. Pierwsza moja pizza w życiu! Udała się! Dziękuję za inspiracje i smaki „z duszą” /czy smaki mogą byc z duszą? czemu nie?/. To prawda: im mniej, tym więcej. Swoje wykonanie usprawniłam, zgodnie z radami Julii Child: wypiekiem w piekarniku na zwykłej płytce podłogowej i zrobieniem pary /szklanka wrzącej wody w foremce na dnie piekarnika/. Wspaniałe danie popisowe Zakładu.
    Serdecznie jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
    Sylwia:)

    • Sylwia: dziękuję za komentarz i odwiedziny! Fajnie, że mój przepis zagościł w Twojej kuchni. Myślę, że smaki mogą mieć duszę, a może dania, które przygotowuje się z radością i sercem.. Też korzystam z rad Julii Child – są naprawdę świetne.
      Pozdrawiam i zapraszam ponownie!

  19. No i trafiłam na idealny, wymarzony przepis :)
    a wszystko przez moje i Gioii rozmowy na blogu i moje rozczarowanie ciastem, które wczoraj zrobiłam. teraz wiem, że kolejna będzie właśnie z tego przepisu:) pozdrawiam ciepło
    p.s. aż ślinotoku dostałam!

  20. a mi nie wyszło (chyba przez piekarnik, jego obsługa ciągle jest dla mnie nie lada wyzwaniem i zagadka), ale się nie poddam i jeszcze zjem ta pizze! :)

    • Myślę, że to nie sprawa piekarnika. Chyba, że nie piecze równomiernie. Nastawiasz na 250 stopni bez nawiewu. Najważniejsze w pizzy jest ciasto. Musi być dobrze wyrobiona, a potem musi wyrosnąć – czasem zajmuje to więcej czasu niż w przepisie. Wszystko zależy od temperatury, drożdży, mąki. Lepiej poczekać niż piec za wcześnie. Powodzenia – nie poddawaj się!

Trackbacks

%d bloggers like this: