E. Dehillerin i świńskie nóżki | Paris

Jak tylko przeczytaliśmy o hurtowni artykułów kateringowych, wiadomo było, że to będzie obowiązkowy punkt wizyty w Paryżu. E. Dehillerin, bo o tym sklepie mowa, to miejsce dla profesjonalistów. Znajduje się w paryskiej dzielnicy Les Halles. Znaleźć tu można praktycznie wszystko, co szefowi kuchni jest potrzebne. Ja, co prawda profesjonalistą, ani szefem kuchni nie jestem, ale czułem się tam świetnie. Pan z kucykiem, który nas obsługiwał był bardzo miły i uśmiechał się pod nosem.

– W domu, takie 40cm szczypce  Panu się nie przydadzą – powiedział, gdy zapytałem, czy mają te większe. Nawet na okładce polskiego wydania mojej ulubionej książki „Kill Grill” – Anthony Bourdain trzyma takie w ręce :)

Oprócz planowanego zakupu stalowej patelni z przykrywką w naszym koszyku znalazły się szczypce Cuispro – wersja 25cm (zastrzeżone patentem) i mały nożyk nr 6 z adresem sklepu E. Dehillerin.

O samej instytucji, jaką jest z pewnością ten sklep, napisała Mimi: DEHILLERIN – Nie tylko dla profesjonalistów. Les Halles {Paris}.

Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, ale kawałek dalej przy tej samej ulicy Rue Coquillere pod numerem 6, znajduje się słynna restauracja „Au Pied du Cochon”, która ma prawo być otwarta całą dobę. Ten przywilej uzyskała, dzięki temu, że kiedyś serwowała tanią i pożywną zupę cebulową, całej armii targowych tragarzy. Oryginalne gałki w drzwiach do restauracji jednoznacznie podkreślają specjalność szefa kuchni – raciczki wieprzowe. Bez dwóch zdań jest to ich specjalność!

Tuż za rogiem na Rue Montergueil, znajduje się równie słynna restauracja „L’Escargot”, jak wskazuje szyld, ich specjalnością są ślimaki. A na ulicy równoległej, czyli Rue Montmartre w weekend trafiliśmy na ekologiczny targ. Można tu kupić praktycznie wszystko, począwszy od wina, serów, szynek, po warzywa i kury ekologiczne. Prawdziwy raj dla smakoszy.

Dzielnica Les Halles od teraz będzie mi się kojarzyć z dwoma rzeczami: nazwą restauracji, w której pracował Anthony Bourdain w Nowym Jorku oraz z dobrym jedzeniem w Paryżu.

6 Responses to “E. Dehillerin i świńskie nóżki | Paris”

  1. Ty już jesteś jak Anthony Bourdain :-)
    „Au Pied du Cochon” – voilà!

    • Trafiłem na ten blog przez googlowy przypadek, ale dzięki temu mogę jasno stwierdzić: Google coraz lepiej trafia w gusta. Wystarczyło połączenie kilku czynników jak odwiedzana przezemnie strona Steve`a Huffa…. oraz zainteresowanie aparatem Zorka i Paryżem… :)

      Normalnie jestem leniwą istotą i żadko pozostawiam komentarze, chyba że mam je wspisać na facebooku. W tym jednak przypadku, robię właśnie wyjątek. Zaglądam do Ciebie już kolejny dzień. Przeczytałem wszystkie posty, obejrzałem filmiki…

      Kocham Paryż (mimo, że tam jeszcze nie byłem). Strasznie podoba mi się sposób w jaki go opisaliście razem z Mimi.

      Czekam na kolejne Paryskie posty, będe zaglądać często:)

      Pozdrawiam z całego serca
      Artur

      • Artur M: dzięki za Twój komentarz. Cieszę się, że udało Ci się do mnie trafić. Faktycznie te parę czynników również opisuje w pewien sposób i mnie :) I pewnie dlatego, gdzieś tam w wynikach wyszukiwania się pojawiłem.

        Tym bardziej to miłe, że mimo wszystko, napisałeś komentarz :)

        Paryż, ehh już za nim tęsknię. Coś ma w sobie, co sprawia, że muszę tam wracać.

        Pozdrawiam!

  2. Bardzo fajne zakupy zrobiliście. Lubię takie pamiątki z podróży, poza pięknymi zdjęciami fajnie wrócić z wyprawy z jakimś przedmiotem, który wiąże się z miłymi wspomnieniami :-) Już po wpisie Mimi wiedziałam, że kiedyś będę musiała odwiedzić to miejsce, po Twoich zdjęciach tylko się utwierdziłam w tym przekonaniu.
    Gałki w drzwiach w kształcie raciczek rewelacyjne, pięknie wypolerowane pewnie za sprawą wielu klientów ;-)

    • Helena: dzięki za komentarz i odwiedziny :) W Dehillerinie można kupić tyle niesamowitych rzeczy. Ciężko było się opamiętać. Z pewnością następnym razem też coś tam kupimy. I faktycznie już zawsze te zakupione u nich rzeczy będą się fajnie kojarzyć z sprzedawcą z kucykiem i Paryżem.

      Tak, gałki świeciły się aż miło :)

      Pozdrawiam!

Trackbacks

%d bloggers like this: